Rząd po rekonstrukcji

Polityka Nowackiej jest spójna i wyrazista. To wyrazistość niebudowania lepszej edukacji. To wyrazistość szkół bardziej naładowanych ideologią
Czyta się kilka minut
Piotr Zaremba, publicysta „Dziennika Gazety Prawnej” i „Polski Times” | fot. Magdalena Bartkiewicz
Piotr Zaremba, publicysta „Dziennika Gazety Prawnej” i „Polski Times” | fot. Magdalena Bartkiewicz

Donald Tusk po tygodniach przepychanek i negocjacji dokonał rekonstrukcji rządu. Zaraz po niej wykonuje gesty twardziela, grozi ministrom dymisjami, jeśli nie będą posłuszni. A przecież gdyby miał tak wielką władzę, sama rekonstrukcja potrwałaby dzień, dwa. Po co ta opera mydlana? 
No chyba żeby przyjąć, że strata czasu i zajmowania mediów jałowymi spekulacjami to dla Tuska wartość. Nie  wie, w którą stronę pójść, więc funduje taki serial. Choć on przecież ujawnia jego niemoc, a nie potęgę.
Prawicowa opozycja podkreśla, że od samego mieszania herbata nie stanie się słodsza. Z drugiej strony wskazuje na ministrów, którzy są zapraszani do tego rządu po to, aby było jeszcze więcej awantur. Mowa zwłaszcza o upartyjnionym sędzi Waldemarze Żurku, skoncentrowanym na pomyśle eliminowania innych sędziów powołanych pod rządami PiS, co niełatwo zrealizować, skoro prezydentem będzie nadal człowiek prawicy z prawem weta. Z kolei Tusk liczy na większą mobilizację prokuratorów w dziele walki z przeciwnikami politycznymi.
Jest jednak przykład ciągłości. To minister edukacji Barbara Nowacka. Kiedy poseł Polski 2050 Sławomir Ćwik zażartował sobie w Kanale Zero, że wystarczy połączyć kropki, aby stwierdzić, dlaczego akurat ona w rządzie została, pojawiły się niewybredne żarty, że mówił o romansie pani minister z premierem. On sam tłumaczy, że chodziło mu o połączenie wirtualnej partyjki Nowackiej z Platformą Obywatelską. 
A przecież „łączenie kropek” może dotyczyć jeszcze czegoś innego. Ten rząd w wielu sferach nie ma wyraźnego oblicza ani celu. Ale polityka Nowackiej jest spójna i wyrazista. To wyrazistość niebudowania lepszej edukacji. To wyrazistość szkół bardziej naładowanych ideologią.
Dotyczy to oczywiście wojny wypowiedzianej szkolnej katechezie, w której minister poza wszystkim łamie prawo. Konkordatowy wymóg „porozumienia” z Kościołami w sprawie formuły lekcji religii ma konkretne, właśnie prawne znaczenie. Nie oznacza tylko obowiązku rozmawiania z duchownymi. Oznacza konieczność osiągnięcia kompromisu satysfakcjonującego obie strony. W jego miejsce minister funduje widowni ponure pyskówki. Żaden ze starych polityków nie mówiłby tak obraźliwie o Kościele. Ona – tak.
Ale to przede wszystkim kształt szkolnych programów. Znaczącej redukcji tradycyjnej wiedzy towarzyszy zalew oferty ideologicznej. Tym są rozmaite pogadanki „zdrowotne”, ekologiczne czy obywatelskie. 
Zarazem szkoła Nowackiej ma być szkołą mniej wymagającą, początek stanowiło skasowanie prac domowych w podstawówkach. Ma też być szkołą rozmaitych pomysłów, które trudno nazwać inaczej niż „lewackie”. Uczniowie mają uczestniczyć w wyborach dyrektorów liceów czy będę mogli prosić nauczycieli o niedopuszczenie ich rodziców do swoich ocen w elektronicznych dziennikach. Podobną antyrodzinną agendę próbuje się realizować i poza edukacją. Ta koalicja proponuje, aby kontakt niepełnoletnich z psychologami mógł się odbywać bez udziału rodziców.
To jest program walki z tradycyjną szkołą, realizowany nawet w drobiazgach. To Nowacka wyrzuca łacinę z przedmiotów maturalnych, choć przecież to była oferta dla wąskiej grupy uczniów mających jeszcze w ogóle ten przedmiot w programie. Zarazem poluzowanie szkolnych rygorów musi mieć wpływ na modelowanie zupełnie innego człowieka. To człowiek zachęcany, by nie oglądał się w przeszłość i nie szukał abstrakcji. Ale też człowiek wychowywany w klimacie braku obowiązku, który ma nieść niepotrzebne stresy. W tej sferze liberałowie, propagujący przecież kapitalistyczny etos pracy, kapitulują przed lewicą. 
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 31/2025