Kościół po wyborach prezydenckich

Nie można oczekiwać, by Nawrocki jako katolik i jako prezydent zgodził się na liberalizację prawa aborcyjnego. Podobnie nie podpisze się pod ustawą legalizującą eutanazję
Czyta się kilka minut
Michał Szułdrzyński, redaktor naczelny „Rzeczpospolitej” | fot. Magdalena Bartkiewicz
Michał Szułdrzyński, redaktor naczelny „Rzeczpospolitej” | fot. Magdalena Bartkiewicz

Wygrana Karola Nawrockiego wcale nie musi być dobrą wiadomością dla Kościoła w Polsce. Choć w wielu miejscach jego poglądy są zbieżne z katolickim nauczaniem, to jednak w kilku istotnych punktach – na przykład podejścia do migracji – różnią się od tego, co mówią na przykład ostatni papieże. Nie można oczekiwać, by Nawrocki jako katolik i jako prezydent zgodził się na liberalizację prawa aborcyjnego, co z punktu widzenia nauczania Kościoła jest bardzo ważne. Podobnie nie podpisze się pod ustawą legalizującą eutanazję – takie prawo właśnie uchwalono we Francji przy protestach ze strony katolików.
Ochrona życia od poczęcia do naturalnej śmierci w nauczaniu Kościoła odgrywa istotną rolę i tu Kościół będzie miał w Karolu Nawrockim sprzymierzeńca. Pytanie tylko, czy Kościół potrzebuje mieć w państwie sprzymierzeńca? Dane pokazują bowiem ciekawe zjawisko. Gdy rządziło Prawo i Sprawiedliwość w latach 2015–2023, mieliśmy do czynienia z największym tempem laicyzacji polskiego społeczeństwa. Z kolei przez ostatnie półtora roku, gdy rządzi koalicja liberalno-lewicowa, badacze zaobserwowali wzrost postaw prawicowych, wzmocnienie się rysu konserwatywnego w polskim społeczeństwie. Nie wiem, czy można tu postawić twardą tezę o tym, że jedno wynika z drugiego, ale z pewnością warto zauważyć tę korelację – w czasie rządów liberalnych społeczeństwo idzie w prawo. A wygrana Karola Nawrockiego może być nawet dowodem takiego przesunięcia się społeczeństwa w prawo. Tak silnego, że aż 10,6 miliona Polaków wybrało kandydata obozu prawicowo-katolicko-narodowego.
Paradoks polega na tym, że za rządów Prawa i Sprawiedliwości Kościół mógł liczyć na życzliwość, a czasami wręcz nadzwyczajną szczodrość państwa. Transfery finansowe do instytucji kościelnych były rekordowe, politycy PiS-u pojawiali się na ważnych wydarzeniach religijnych. A mimo to zaufanie do Kościoła spadało, podobnie jak jego autorytet. Kościół – odłóżmy na bok pytanie, czy słusznie, czy też niesprawiedliwie – był uważany za sprzymierzeńca rządzącego wówczas obozu Zjednoczonej Prawicy. A to sprawiało, że wiele osób, które chciało zamanifestować swój sprzeciw wobec ówczesnej władzy, demonstrowało również swoją niechęć do Kościoła. Te manifestacje sięgnęły zenitu po decyzji Trybunału Konstytucyjnego z jesieni 2020 r. w sprawie aborcji, gdy dochodziło nawet do niszczenia budynków kościelnych czy zakłócania uroczystości religijnych. Państwo jednak pozostawało bardzo życzliwe.
Zmieniło się to po wyborach w 2023 r. Za rządów Koalicji Obywatelskiej, Lewicy i Trzeciej Drogi dochodziło nawet do aktów wrogości, słyszeliśmy o „opiłowywaniu” katolików z przywilejów, Ministerstwo Edukacji Narodowej podejmowało decyzje, które miały na celu uderzenie w pozycję Kościoła. Co chwilę zapowiadano likwidację Funduszu Kościelnego, co chwilę czytaliśmy relację o cofnięciu jakichś państwowych dotacji. A mimo to społeczeństwo stawało się bardziej konserwatywne, a niektóre dane pokazywały nawet ożywienie religijne. Może więc dla Kościoła  – nie jako instytucji, ale jako wspólnoty wiernych i pasterzy – lepiej jest, gdy władzę sprawują politycy jej niechętni? Może to Kościół mobilizuje do większego duszpasterskiego wysiłku, a nie szukania kontaktów z władzą? I właśnie to sprawia, że na wygranej Karola Nawrockiego, która przybliża zwycięstwo PiS w kolejnych wyborach, Kościół może stracić.
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 23/2025