W pierwszych latach po II wojnie światowej pewna podhalańska gaździna, zapytana przez wczasowiczów z miasta o przyszłość Polski pod komunistami, odparła: „Jedne godajo ze nas utopio, drugie ze nas powieso. Dyć one nas zaprzikrzo” (Ale oni nas zanudzą). Komuniści nie rządzą już od dawna, lecz epoka przez nich zainaugurowana przetrwała o całe pokolenie dłużej, i to w wymiarze globalnym. Wszystko wskazuje jednak na to, że owa era zakończyła się definitywnie z dniem 6 listopada – kiedy wiadomym się stało, kto wygrał wybory w USA.
Zwycięstwo Donaldowi Trumpowi zapewniły głosy milionów „zwyczajnych” Amerykanów, aż do mdłości znudzonych liberalnymi frazesami, wtłaczanymi im do głów przez bogaczy i celebrytów. Mówiono im przez lata: bierzcie sprawy w swoje ręce, każdy z was jest kowalem swojego losu i każdy osobiście odpowiada za własny sukces lub klęskę. Ludzie widzą tymczasem, że system, który wygenerował klasę społeczną serwującą masom takie nauki, wcale nie działa równo na rzecz wszystkich. Przeciwnie – piętrzy nierówności. Lepiej żyje się tylko tym na górze, pozostali obywatele mają z roku na rok coraz gorzej. I już nie da się zasłaniać tej prawdy zwietrzałymi frazesami.
Drugim kluczem do wyjaśnienia zmiany jest kwestia bezpieczeństwa. Ludzie zdali sobie sprawę że „lepiej już było” i nie mają zbyt wielkich wymagań – chcą tylko, aby nie było jeszcze gorzej, znacznie gorzej. A to się niechybnie stanie, gdy światowy system stabilności zostanie skonfrontowany z wyzwaniami typu międzynarodowej wojny lub chaosu, zarówno w wymiarze populacyjnym, jak i gospodarczym. Tymczasem system, rzekomo tak dbający o „zabezpieczenia socjalne”, zafiksował się na tracących skuteczność procedurach, które zwykłemu człowiekowi poczucia bezpieczeństwa bynajmniej nie dodają. Różne są te lęki – zwykły człowiek w Ameryce boi się narkomana pukającego do drzwi, zwykły człowiek na Ukrainie boi się rosyjskiej rakiety. Ale łączy je jedno: malejąca wiara w to, że moje własne państwo uwolni mnie od strachu. Sam sobie muszę z nim radzić.
Trump wygrał, negliżując kłamstwa rządzącego establishmentu, ale jednocześnie sam zapowiada, że ma w ręku asy, dzięki którym jego kraj „znowu stanie się wielkim”, zaś świat odnajdzie drogę do pokoju. I tutaj się przeliczy, albowiem prawo nieprzewidywalności, a raczej „prawo znudzenia przewidywalnym”, które wyniosło go na fotel prezydencki, teraz – a właściwie od stycznia, kiedy to obejmie urząd – działać będzie przeciwko niemu.
Pierwszym sprawdzianem tego prawa szybko okaże się Ukraina. Pomysł na błyskawiczny pokój – kosztem rezygnacji tego państwa ze wschodnich terytoriów na rzecz Rosji oraz (co chyba nawet ważniejsze) wieczystej rezygnacji z aspiracji do NATO? Przecież to recepta nie na żaden pokój, lecz stuprocentową kapitulację Ukrainy! To się nie może udać. Ameryka, i owszem, ma możliwość naciskania na Kijów w postaci ograniczenia lub nawet całkowitego wstrzymania dostaw broni, ale nawet ten „bat” z pewnością na Kijów nie podziała. Wielka polityka, na szczęście, to nie tylko realizowanie woli wielkich tego świata. To także balans ciężarów i napięć jeszcze potężniejszych i niepowstrzymanych, jak górska lawina. Jak ona się teraz potoczy – tego oczywiście nie wiemy. Ale będzie ciekawie, głowa do góry!
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.








