Współpracę z „Przewodnikiem” zacząłem w 2015 roku, kiedy Angela Merkel wypowiedziała słynne „Damy radę!”, zachęcając miliony migrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki do przekraczania granic Unii Europejskiej. Od tego momentu, wbrew „duchowi czasów”, konsekwentnie przekonywałem, że była to niedobra decyzja. Po dziewięciu latach przyznają to ci sami ludzie, którzy pani kanclerz wtedy przyklaskiwali. Cóż, nie daliśmy rady – co było do przewidzenia. Ale ja nie o tym.
Oszustwo całej operacji polegało na językowym sztafażu. Uchodźcami nazwano wszystkich, którzy wówczas nielegalnie przekraczali kolejne granice państw europejskich. Tymczasem nie są nimi młodzi mężczyźni, którym nic w ich kraju nie groziło, szukający na naszym kontynencie łatwego życia. A tacy stanowili sporą część migranckiej fali. Nie są nimi nawet ludzie, których z ojczyzny wygnała bieda i którzy, nierzadko całymi rodzinami, również mocno zasilili ten strumień. Oni mają prawo do szukania miejsca do godnego życia. Ale my nie mamy obowiązku ich przyjmować.
Tu leży istota problemu. Ideologiczny sztafaż zdewaluował bowiem kompletnie samo pojęcie uchodźstwa. Uchodźcami, w tradycyjnym rozumieniu tego słowa, są osoby prześladowane politycznie we własnym kraju. Nasza europejska cywilizacja, dawno temu, przyjęła chlubną zasadę, że takim ludziom należy się u nas azyl – jeżeli o to poproszą. Niezależnie od tego, w jaki sposób przekroczyli granicę. Jest ich zawsze relatywnie niewielu, zatem nie sprawiają kłopotu jako masa demograficzna. Za to najczęściej dobrze służą państwom, które udzieliły im gościny.
Teraz to się zemściło. Donald Tusk zapowiada, że będzie się starał o zawieszenie prawa do azylu, i to w skali całej Europy. Tak właśnie działa prawo przysłowiowej „wajchy”, przesuniętej o 180 stopni. Jeszcze niedawno refugees welcome i „żaden człowiek nie jest nielegalny”, teraz – nie wpuszczamy nikogo. To konsekwencja rozmazania statusu uchodźcy i rozszerzenia prawa do ubiegania się o azyl na wszystkich przybyszów. Także tych, którzy szturmują polską granicę pod czujnym okiem białoruskich służb policyjnych.
Premier tłumaczy, że to konsekwencja przestarzałego i nieadekwatnego prawa. Tymczasem zmieniać należy nie tyle prawo (włącznie z podstawowym prawem człowieka do życia w wolności, którego rzecznikami są prawdziwi uchodźcy), ile ideologiczną histerię – na zdrowy rozsądek. Propozycja premiera nie zmierza, niestety, w tym kierunku. Wyobraźmy sobie, co się stanie jeśli rządowy pomysł na blokadę białoruskiej granicy wejdzie w życie. Łukaszenko, który, jak zwykle, wybiega myślą o dwa kroki przed naszych włodarzy, nie będzie już musiał sprowadzać z odległych krajów granicznego mięsa armatniego. Teraz po prostu wygoni swoich przeciwników. Ci, pod pałami OMON, zagonieni na skraj białoruskich lasów, staną bezradni przed polskimi drutami. Sorry, właśnie zawiesiliśmy prawo do azylu. Poczekajcie tu troszkę, aż zmienimy unijne procedury.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.








