Logo Przewdonik Katolicki

Trzy zgony Szuszy

Jacek Borkowicz
fot. Wikipedia

Fatum prześladujące to miasto liczy już sobie sto lat. Jego tragedia urosła na miarę jego dawnej świetności. Fatalna historia toczy się nadal po tym, jak wojska Azerbejdżanu ruszyły na Górski Karabach.

Karabach znaczy po persku „czarny ogród”. Zaiste, jedynie świat orientalnej wyobraźni, wykształconej na poematach Rumiego i Nizamiego, mógł umieścić na tej nagiej i przepaścistej skale stolicę owej krainy. Tak właśnie uczynił w połowie XVIII wieku szach Karabachu Panah Ali z dynastii Dżawanszirów. Miasto, które kazał tu wymurować, na jego cześć nazwano Panahabadem, czyli Miastem Panaha. Dopiero Rosjanie, podbiwszy tę okolicę na początku następnego stulecia, zmienili jego nazwę na Szuszę. Bo tak nazywała się najbliższa wioska.
XIX wiek to okres jego niebywałego rozkwitu. Szusza, ramię w ramię z Tyflisem (dzisiejsze Tbilisi) urosła do rangi kulturalnej stolicy Zakaukazia. Była prowincjonalnym miastem rosyjskiego imperium, ale obecność Rosji z trudem się tam zauważało. Królowały dwie kultury, ormiańska i azerska, choć Azerów nie znano jeszcze pod tym imieniem, zowiąc ich Tatarami albo Turkami. Ormianie mieszkali tu od tysięcy lat, Azerowie byli potomkami koczowników, jacy w średniowieczu najechali tę krainę i utrzymali w niej władzę. Stąd właśnie wzięła się wspomniana dynastia Dżawanszirów. Obie nacje dzieliły miasto po połowie: na dole mieszkali Azerowie, na wierzchu skały, na Górnym Mieście – Ormianie.

Renesans na modłę Orientu
Ci ostatni znani byli jako wykwalifikowani rzemieślnicy. Szczególnie ceniono wytwórców miedzianych naczyń – od kotłów po dzbany na wodę i wino o delikatnych, po wschodniemu wyrafinowanych kształtach. Podobnie wyrafinowane, tym razem w sferze ducha, były formy dzieł tworzonych przez ich azerskich sąsiadów. Szusza stała się centrum tradycyjnego nurtu muzyki zwanej mugamat – to właściwie całe poematy, deklamowane przez śpiewaków chanende, z towarzyszeniem kapeli. W mieście istniały szkoły tego nurtu, gdzie starsi chanende przekazywali swe umiejętności uczniom, którzy z czasem sami, osiągnąwszy mistrzostwo, zaszczepiali naukę kolejnym pokoleniom. Warto tu chociażby wspomnieć Mir Mohsun Nawwaba (1833–1918), którego – gdyby żył na Zachodzie – nazywano by człowiekiem renesansu, bowiem umiejętności poety i muzyka łączył z pasją badacza sfer niebieskich.
Nie był w tym wyjątkiem, gdyż ówczesna Szusza była także poważnym ośrodkiem oświaty oraz nauki. W 1920 r. ukazywały się tutaj aż 
22 tytuły czasopism – dwadzieścia w języku ormiańskim, dwa po rosyjsku. W języku azerskim (odmiana tureckiego) nie było ani jednej: bogata kultura miejscowych muzułmanów opierała się na tradycji ustnej i rękopiśmiennej.

Śmierć po raz pierwszy
W tym samym roku miasto napęczniało do rozmiarów 67 tys. mieszkańców. Dużą część z nich stanowili uchodźcy, zarówno Ormianie, jak i Azerowie. Szusza była miastem na pograniczu kultur – i to stało się motorem rozwoju jej ogólnie pojętej kultury. Jednak położenie na pograniczu narodowościowym stało się jej przekleństwem. Na ruinach państwa carów walczyli „o swoje” Ormianie i Azerowie, dwa narody, które podzieliła rywalizacja w budowie własnych niepodległych państw. Na tych samych terytoriach. Niebawem zresztą wszystkich pochłonęła sowiecka Rosja.
Nocą z 22 na 23 marca 1920 r., w szyickie święto nowego roku, ormiańskie bojówki z Górnego Miasta zaatakowały dzielnicę azerską, chcąc opanować całą Szuszę. Azerowie, dobrze uzbrojeni przez Turków, nie tylko odparli atak, lecz także ruszyli do kontrofensywy. W czterodniowym pogromie wymordowano dużą część miejscowych Ormian, dokładnie nikt ich nie policzył. Wiadomo tylko, że kilku tysiącom udało się uciec, schodząc ze stromej, południowej krawędzi szuszyńskiej skały. Gdy po dwóch miesiącach przybyli tu bolszewicy (jak zawsze zwycięscy, gdy „dwóch się bije”…), znaleźli studnie pełne trupów kobiet i dzieci.
Azerowie spalili też do cna ormiańską dzielnicę. Nigdy jej nie odbudowano. Przez 40 lat ruiny straszyły pustką. Dopiero w latach 60. postawiono tu bloki. Pozostała jedynie azerska połowa. Ale nie była to już ta sama dzielnica co dawniej. Śpiewacy się wynieśli. Szusza stała się typowym miastem sowieckim.

Śmierć po raz drugi i trzeci
I przyszedł rok 1992. Imperium sowieckie właśnie się rozpadło, tak jak 70 lat wcześniej rosyjskie. I znowu odezwało się fatum rywalizacji. Republika Górskiego Karabachu (w którym przeważają Ormianie) ogłosiła secesję z Azerbejdżanu i przyłączenie do Armenii. Bieda w tym, że Górski Karabach ze wszystkich stron otacza terytorium azerskiego państwa, w dodatku zamieszkane przez Azerów i bliskich im religią Kurdów. Nieuznawana przez świat republika skazana więc była na los bastionu.
Ale wtedy przewagę zdobyli Ormianie. Centrum ich ruchu stał się Stepanakert, miasto wyrosłe już za czasów sowieckich. W dużej mierze zaludnili je ormiańscy uchodźcy z Szuszy, ludzie o zadawnionym poczuciu rewanżu. Z takimi trudno się negocjuje.
8 maja 1992 r. Ormianie zdobyli Szuszę i wypędzili stamtąd jej azerskich mieszkańców. Przy okazji spalili też bibliotekę, w której przechowywano spuściznę azerskiej rękopiśmiennej kultury w językach perskim, tureckim i arabskim. Bezludne miasto należało teraz od nowa zasiedlić. Karabachskim Ormianom udało się to, delikatnie mówiąc, połowicznie: na stałe przybyło tutaj zaledwie 4 tys. chętnych. W niepodległym Górskim Karabachu Szusza, ongiś kulturalna stolica Kaukazu, spadła więc do rangi małego miasteczka, jeśli nie osady.
Gdy zmieniła się polityczna koniunktura, Azerowie 8 listopada 2020 r. miasto odbili. W ormiańskiej katedrze (odbudowano ją po 1992 r.) z „gospodarską wizytą” pojawił się Ilham Alijew, formalnie prezydent Azerbejdżanu, faktycznie zaś jego kolejny chan, z dynastii zapoczątkowanej przez ojca, który karierę robił w NKWD.
Nie trzeba dodawać, że wcześniej owe cztery tysiące Ormian w pośpiechu opuściły Szuszę. Jak tam teraz jest z jej zaludnieniem, nie bardzo wiadomo. Co prawda dwa lata temu Alijew ogłosił miasto kulturalną stolicą Azerbejdżanu, jednak sam zaszczytny tytuł chyba nie może być przynętą dla kogoś, kto niekoniecznie chce żyć na linii frontu. A trzeba wiedzieć, że ze szuszyńskiej skały doskonale widać bloki Stepanakertu.
We wtorek 19 września azerbejdżańska armia ruszyła na stolicę Górskiego Karabachu, chcąc raz na zawsze pozbyć się ormiańskiego ciernia w głębi własnego terytorium. Fatalna historia toczy się nadal, a umarła Szusza nadal pozostaje bardziej legendą niż realnym miastem.

Komentarze

Zostaw wiadomość

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki