Logo Przewdonik Katolicki

Kiedy dziecko chce się zabić

Małgorzata Bilska
fot. Agnieszka Robakowska

O wyzwaniach psychiatrii dziecięcej z prof. Januszem Heitzmanem rozmawia Małgorzata Bilska

W głośnym reportażu Janusza Schwertnera z Onetu o samobójstwie Wiktorii czytamy, że z myśli samobójczych zwierzyła się koleżance w szkole. Ta dała znać wychowawczyni, która zaalarmowała matkę i szkolną psycholog. Dziecko trafiło do szpitala psychiatrycznego, co stało się początkiem tragedii. Powinno tam trafić?
– Myśli suicydalne są dość typowe dla wieku dojrzewania. Jeśli jednak ktoś je wypowiada, dzieli się nimi, to jest sygnał, że sobie nie radzi i oczekuje pomocy. Koleżanka dobrze zareagowała. Potrzebna była interwencja psychoterapeuty. W systemie opieki jest luka, dlatego Ministerstwo Zdrowia planuje reformę. Nie zawsze pobyt w szpitalu rozwiąże problem. Jest to też traumatyczne doświadczenie, choć niekiedy niezbędne – bo jedyne.
 
Co się zmieni?
– Nowy system będzie miał trzy poziomy. Najwięcej dzieci powinno trafiać na najniższy, trzeci poziom: do poradni psychologiczno-psychoterapeutycznych. Tego zabrakło w opisanym przypadku. W planach jest stworzenie 300 poradni zatrudniających psychologa, dwóch psychoterapeutów i terapeutę środowiskowego. Jedna poradnia jest przewidziana na obszar powiatu lub dzielnicę miasta. Koszt jej działalności to 500 tys. zł rocznie, a opieka zostanie wpisana w koszyk świadczeń gwarantowanych przez NFZ na zasadzie ryczałtu. Drugi poziom to poradnie zdrowia psychicznego z oddziałami opieki dziennej i psychiatrą. Pierwszy – pomoc specjalistyczna z oddziałami całodobowymi.
 
Ile poradni dziś funkcjonuje?
– Nie ma ich. Jeśli sprawa trafiła do psychologa lub pedagoga w szkole, a ten się obawiał, że dziecko sobie coś zrobi, to wysyłał je do szpitala. A tam jest horror, bo na 20 łóżek przypada 50 dzieci. Leżą na korytarzu, na materacach, które bezpieczniej ogarnąć personelowi niż dostawiane łóżka. Nie ma możliwości taką samą kadrą obsłużyć trzy razy więcej pacjentów, niż miało być.
 
Krótko mówiąc: sytemu opieki psychiatrycznej dla dzieci nie ma.
– Dlatego powstał zespół, żeby to zreformować. Zwierzanie się z myśli samobójczych nie wymaga od razu interwencji medycznej, a nie ma w systemie pomocy przedlekarskiej. Często wystarczy rozmowa z psychoterapeutą, który pomoże znaleźć przyczynę. Być może jest ona związana z traumą, z sytuacją konfliktową w rodzinie, z przemocą rówieśniczą.
 
Wiktoria była ofiarą przemocy w szkole, wychowała ją tylko mama. Od pewnego momentu czuła się chłopcem – Wiktorem.
– Kwestia tożsamości płciowej nie jest tu na pierwszym miejscu. O wiele więcej dzieci jest obarczonych konfliktem rodzinnym lub w rodzinach rozbitych. Czasem jedno z rodziców pracuje za granicą. Samotna matka zwykle idzie do drugiej pracy, żeby móc kupić dziecku nowe buty, bo ono nie chce odstawać od rówieśników. Wraca do domu, zasypia przy stole i nie ma czasu na rozmowę z dzieckiem. Nie rozwiązują wspólnie dziecka problemów. Szkoła z kolei koncentruje się na wynikach w nauce i tego nie widzi. Błędne koło. Dziecko reaguje zaburzeniami zachowania, buntem, samouszkodzeniami, myślami samobójczymi. Czuję się odrzucone.
 
Matka Grety Thunberg, która ma zespół Aspergera, pisze w swojej książce, że w Szwecji w ciągu 10 lat „liczba psychicznie chorych dzieci w wieku 10-17 lat” wzrosła o 100 proc. Co szósta dziewczynka korzysta tam z pomocy psychiatry.
– Wzrosła nie ilość chorób psychicznych, ale stanów kryzysu psychicznego. Problem dotyczy też Polski, jest ogólnoeuropejski. Znikł model tradycyjnej rodziny, rozmowę przy stole zastąpiły relacje w internecie itd. W Polsce co najmniej 900 tys. dzieci do 19. roku życia (10 proc.) zmaga się z kryzysem bezradności i zranieniem psychicznym, które wymagają interwencji psychoterapeutycznej. Tylko ułamek to dzieci chore na psychozy, depresje.
 
Kiedy reforma zostanie wdrożona?
– Projekt został przyjęty. Do połowy lutego ma być rozstrzygnięty konkurs NFZ na powstanie pierwszych poradni. Jest już zarządzenie prezesa NFZ – państwo obiecało środki na stworzenie systemu. Mam nadzieję, że się znajdą. To priorytet.
 
Prof. Janusz Heitzman
Lekarz psychiatra. Profesor w Instytucie Psychiatrii i Neurologii, do niedawna jego dyrektor. Wiceprezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, przewodniczący zespołu opracowującego drugą edycję Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego, członek zespołu ministra zdrowia ds. zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży i pełnomocnik ministra ds. psychiatrii sądowej

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki