Logo Przewdonik Katolicki

Irańska gra w ciemno Donalda Trumpa

Jacek M. Raubo
fot. Hamed Malekpour Polaris Images/ East News

Po zabiciu irańskiego generała ponownie aktualne stało się kluczowe pytanie: czy w tym zapalnym rejonie świata nie nastąpi prawdziwa eksplozja, prowadząca do pełnej irańsko-amerykańskiej konfrontacji.

W przypadku sytuacji na Bliskim Wschodzie już w zeszłym roku jednego można było być pewnym – wraz ze spadkiem znaczenia tzw. Państwa Islamskiego, wzrośnie prawdopodobieństwo obudzenia się dotychczas skrywanych konfliktów pomiędzy najważniejszymi aktorami regionalnymi. Pokrywało się to przede wszystkim ze stale rosnącymi aspiracjami Iranu i Turcji, ale też wzrostem znaczenia w bliskowschodnich układankach Rosji i Chin, oczywiście kosztem Stanów Zjednoczonych. Co więcej, w regionie cały czas tliły się zróżnicowane pod względem skali konflikty, jak chociażby w Jemenie. Należy też pamiętać, że cały zeszły rok obfitował w mniej lub bardziej głośne sytuacje kryzysowe, z których wydawało się wówczas największy potencjał miały: zestrzelenie amerykańskiego drona RQ-4A Global Hawk, atak na saudyjską infrastrukturę Saudi Aramco w Abqaiq czy też zajęcie przez Brytyjczyków irańskiego tankowca Adrian Darya-1 i w odpowiedzi przez Iran brytyjsko-szwedzkiej jednostki Stena Impero.
 
Od amerykańskiego kontraktora do irańskiego generała
Jednak tym, co spowodowało ciąg zdarzeń prowadzący do obecnej eskalacji, było najprawdopodobniej na pierwszy rzut oka wydarzenie zdecydowanie mniejszej „rangi”. W grudniu ubiegłego roku zaatakowana została bowiem baza lotnicza K-1 w Iraku, a w toku ostrzału rakietowego śmierć poniósł amerykański cywilny kontraktor. 

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 2/2020, na stronie dostępna od 05.02.2020

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki