Logo Przewdonik Katolicki

Jeden procent życia

Monika Białkowska
fot. Robert Górecki/Gobo Studio

Są ich w Polsce tysiące. Każde ma swoją niepowtarzalną historię: historię choroby, cierpienia i małych zwycięstw. Ludzie chorzy, niepełnosprawni, ich rodzice desperacko walczący o każdy grosz na ratowanie życia dziecka. A przy tym chodzą uśmiechnięci i nie zamykają się w świecie swojego bólu, ale z podwójną wrażliwością patrzą na potrzeby innych. Są świetną lekcją człowieczeństwa w czasie, kiedy stajemy przed tajemnicą męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa: uczą, że cierpienie może wyzwalać. I proszą tylko o jedno: żeby pamiętać o nich, kiedy rozliczać się będziemy z naszych podatków. To prosty sposób na to, by pomóc im nieść ich krzyż.

Pół paczki cukru. Kartonik z pół litra mleka. Ciężar, którego prawie nie odczuwa się w dłoni. Tyle ważyła Nina: 550 g tuż po porodzie, potem waga spadła do 430 g. Lekarze w toruńskim szpitalu mówili, że nie przeżyje pierwszej doby, jej szanse oceniali na 1 proc. A ona z doby na dobę w krytycznym stanie nadal żyła.
Kiedy Aneta Meszko w piątym miesiącu ciąży dowiedziała się, że będzie musiała leżeć z uniesionymi w górę nogami aż do porodu, była przerażona. Wydawało jej się, że to jest dramat. Następnego dnia urodziła się Nina i prawdziwa walka dopiero się rozpoczęła.
Dziś Nina ma 10 lat i jest najdłużej żyjącym skrajnym wcześniakiem w Polsce. Żadnemu dziecku urodzonemu tak wcześnie (w 23. tygodniu ciąży) nie udało się przeżyć tak długo.
 
Tournée z kaktusami
– Przyjeżdża do nas raz w roku lekarka, która pracowała w szpitalu, gdy Nina się urodziła – opowiada pani Aneta. – Powiedziała mi niedawno: „Ale ty wiesz, że dzięki tobie Nina żyje? My cię tam żywnie nienawidziliśmy!”. A ja rzeczywiście przyjeżdżałam codziennie, o 8.00 rano stałam przed gabinetem lekarzy i chciałam znać dyspozycje, jaki jest plan dnia. Byłam na oddziale czasem do 2.00 w nocy, wracałam do domu spać i o 8.00 rano znów stałam przed gabinetem.
Pani Aneta siedziała przy inkubatorze, czytała Ninie bajki i śpiewała piosenki. Pytali: Po co pani śpiewa? Przecież ona nie słyszy!

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 15/2019, na stronie dostępna od 08.05.2019

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki