Logo Przewdonik Katolicki

Między Atenami a Paryżem

Jacek Borkowicz
fot. Magdalena Książek

No i doczekaliśmy kolejnej międzynarodowej awantury, tym razem z udziałem francuskiej minister szkolnictwa wyższego. Pani Frédérique Vidal domaga się od Jarosława Gowina, by odciął się od antysemickich ekscesów, jakie rzekomo miały miejsce podczas paryskiej konferencji poświęconej Holokaustowi.

Tymczasem na dostępnych nagraniach jakoś nie słychać antysemickich haseł, widać natomiast mocno rozsierdzone obywatelki francuskie, które na francuskiej sali wykładowej protestują przeciw sposobowi prowadzenia obrad. Jeśli francuska minister widzi w tym problem, powinna raczej zająć się nim sama, a nie zawracać głowę polskiemu koledze po ministerialnym fachu, którego jedyną winą jest to, że mówi tym samym językiem co owe panie. Czy republikańska Francja chce przerzucić na Polskę odpowiedzialność za zachowanie własnych obywateli, tylko dlatego, że mają oni polskie pochodzenie?
To oczywiście pytanie retoryczne. Pani Vidal bez dwóch zdań dołączyła do galerii polityków, którzy w zapale upominania Polski przekroczyli granicę dobrych manier i zdrowego rozsądku. Ale, jak widać, w żaden sposób nie razi to części spośród naszych rodaków, którym uciechę sprawia nawet ewidentne szkodzenie dobremu imieniu własnego kraju – byle tylko przy okazji dołożyć nielubianej, a rządzącej partii.
Stawiany tu zarzut szkodzenia dobremu imieniu Polski dotyczy nie meritum konferencji, ale sposobu jej prowadzenia. Pod tym względem zgadzam się z przedstawicielkami francuskiej Polonii, chociaż swoje obiekcje wolę wyrażać grzeczniej. Oburzeni protestem organizatorzy sesji powołują się na wolność naukowej debaty, ale czy sami tę szczytną zasadę respektują? Ta „naukowa” konferencja miała przecież wyraźny cel polityczny – przekonać opinię publiczną, że rząd PiS fałszuje historię stosunków polsko-żydowskich podczas hitlerowskiej okupacji. Fałszuje czy nie, o to z pewnością warto było się pospierać dwóm kompetentnym ośrodkom, które w tej mierze reprezentują odmienny punkt widzenia: warszawskiemu Centrum Badań nad Zagładą Żydów oraz Instytutowi Pamięci Narodowej. Stało się inaczej – na konferencji monopol głosu miała tylko jedna strona, pierwsza z wymienionych. Tak chcieli organizatorzy. Przedstawicielowi IPN ledwo pozwolono na krótkie zabranie głosu z sali. Czy tak wyglądają europejskie standardy naukowej debaty?
Zamiast argumentów w świat poszło nagranie wykładu prof. Jacka Leociaka, bardziej przypominające kazanie Savonaroli niż ton naukowego dyskursu. W recenzjach IPN zarzuca się niektórym badaczom z kręgu CBnZŻ, że ci tendencyjnie wybierają cytaty z materiałów źródłowych. Leociak odpowiada insynuacją: źródła, na które powołują się recenzenci, są przez nich podrobione. W tym momencie rzeczywiście odechciewa się jakiejkolwiek dyskusji.
Ostatni z prelegentów, prof. Andrzej Leder, odwołał się do dziedzictwa Europy „ateńskiej”, promującej kulturę pluralistycznej debaty. Dopóki żyli świadkowie Zagłady, tacy jak Władysław Bartoszewski, takie „ateńskie” dyskusje, owszem, zdarzały się. Niestety to, co ostatnio zobaczyliśmy w Paryżu, jest od owego ideału mocno odległe – i sporo w tym winy samych organizatorów.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki