Celebryci: zjawisko stare jak świat

W głównym wydaniu telewizyjnych „Wiadomości” pokazano córkę najbogatszego Polaka i byłą żonę reprezentanta jednego z najbardziej arystokratycznych polskich rodów.
Czyta się kilka minut
FOT. MAGDALENA BARTKIEWICZ. Jacek Borkowicz historyk, literat, publicysta.
FOT. MAGDALENA BARTKIEWICZ. Jacek Borkowicz historyk, literat, publicysta.

Pani ta, będąc na cenionym festiwalu, powiedziała, że nie podoba jej się rząd. Jej prawo, podobnie jak każdego z nas. Jednak w tym przypadku media zrobiły z jej wypowiedzi wydarzenie na ogólnokrajową skalę. Te opozycyjne oczywiście w tonie pochwały, te prorządowe – jak wspomniane „Wiadomości” – z naganą. Jak gdyby chodziło o wypowiedź premiera obcego państwa, lub przynajmniej ważnego ambasadora. Sęk w tym, że owa pani (piszę bez nazwiska, bo nie chcę robić przykrości komuś, kto, być może, w osobistych kontaktach zyskałby moją sympatię) nikim takim nie jest. Co więcej, pewną trudność sprawia określenie, czym tak naprawdę zapracowała na swoją sławę.
Pojęcie „celebryty” bądź „celebrytki” przyszło do nas z Ameryki. Tam pierwotnie znaczyło kogoś, kim interesują się media, niezależnie od tego, czym się zajmuje. Jednak o znanym piłkarzu nikt nie powie „celebryta”, lecz „piłkarz”. Podobnie komik z telenoweli nie jest „celebrytą” tylko „popularnym komikiem”. Łatwo ich określić, bo robią konkretne rzeczy, z powodu których ongiś stali się sławni. A że z czasem ciekawskie media rozdmuchują różne błahostki z ich życia, luźno związane z zawodową karierą, to już zupełnie inna sprawa. Dlatego określenie to w praktyce szybko zaczęło być zawężane do grona osób, o których zawodzie nie można powiedzieć niczego konkretnego. Mówiąc dosadniej: które nic, a przynajmniej nic wielkiego nie robią, a „znane są z tego, że są znane” – ta definicja celebrytów trafia w samo sedno.
Na świecie, a także w Polsce, każdy potrafi wskazać palcem przynajmniej kilkanaście takich osób. Udzielają się w szerokim świecie, ich prywatne opinie są cytowane przez popularne stacje telewizyjne i wielkonakładowe dzienniki, przez co tak czy owak wpływają na naszą rzeczywistość. I nikogo to nie dziwi. Ot, moda, znak czasów...
Tyle tylko, że to nieprawda. A właściwie coś więcej: to wielkie, nadmuchane kłamstwo. Tak zwani celebryci to nie jest żadna nowinka, wyraz jakiejś przemijającej mody. To przejaw zjawiska starego jak świat. A na imię mu: dziedziczna klasa panująca. Bo dzisiaj sława to także władza.
Bogaci i wpływowi rodzice zawsze chcieli, aby ich dzieci przejęły od nich w spadku nie tylko pieniądze, ale i władzę. Dawniej robili tak markizowie i książęta, bo feudalny system zapewniał tej klasie pełną sukcesję wpływów. Dziś w świecie, w którym podobno rządzi demokracja, nie wypada jawnie przywracać arystokratycznych tytułów, reanimować królestw ani baronii. Więc robi się to za pomocą konstruowania nowego języka. Wymyślamy „celebrytę” – i nikogo to już nie niepokoi.
Jeśli przesadzam, pokażcie mi Państwo choć jednego celebrytę, który ma biednych rodziców! A jeśli nawet gdzieś taki się znajdzie, wobec reszty pełnić on musi rolę figowego listka. Nie zasłoni jednak nagiej prawdy: nasi celebryci to współczesne wydanie XVII-wiecznych „królewiąt”, znanych nam z doby poprzedzającej powstanie Chmielnickiego.
Gdybym więc mógł wybierać, optowałbym za feudalizmem. Nie był przynajmniej tak zakłamany.
 
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 20/2018