Że działo się to wszystko w Wielkanoc, to już wybór samego Andrzeja Dudy, który decyzję ogłosił w Wielki Piątek, licząc może, że taki termin wyciszy wymianę zdań. Trochę może i wyciszył, ale to, co rozbrzmiewało, wystarczyło, aby mieć dość. Głosy wielu ludzi sprowadzały się do wrzasku lub jęku. Zdradzono nas, zablokowano rozliczenia, powstrzymano rewolucję – grzmieli politycy obozu rządowego i zwykli Polacy. Prezydent został obsypany chyba większymi obelgami niż wtedy, kiedy zablokował ustawy sądowe. „Prezydent Juda” – tak, został porównany do Judasza. Trudno było to czytać spokojnie.
W pierwszej chwili zareagowałem dość suchym komentarzem w „Dzienniku Gazecie Prawnej”. Przypomniałem, że prezydent nie wystąpił przeciw istocie ustawy. Zwrócił uwagę na to, że można jej zarzucić brak prawa do obrony tych, których m.in. dotyczy: dawnych członków WRON. Przynajmniej w jednym przypadku, kosmonauty Mirosława Hermaszewskiego, opinia publiczna uznała, że powinien mieć on prawo co najmniej do wyjaśnień, a może nawet do innego potraktowana niż twórcy stanu wojennego Wojciech Jaruzelski i Czesław Kiszczak. Skądinąd prezydent kierował się nie tylko prawniczym poczuciem sprawiedliwości, ale i obawami przed reakcją Zachodu. Jesteśmy na półmetku negocjacji z Komisją Europejską, które dotyczą kwestii praworządności w Polsce.
Dziś jednak napiszę trochę o czym innym. Porównywanie prezydenta do Judasza jest niemądre i nieładne, ale niektórych protestujących rozumiem. Tak długo czekali na elementarną sprawiedliwość wobec twórców stanu wojennego. Pamiętamy wieloletnie postępowanie sejmowe, które nie zakończyło się postawieniem ich przed Trybunałem Stanu, choć w oczywisty sposób złamali nawet ówczesne PRL-owskie prawo. Pamiętamy też, jak sąd przez ponad 20 lat nie umiał osądzić Jaruzelskiego za Grudzień ‘70. Wielu ludzi pamięta ofiary i zawiedzione nadzieje. Butę i arogancję dyktatorskiej, zainstalowanej w Polsce przez Sowietów władzy. Czy ci ludzie będą dziś spokojnie dyskutować o niuansach ustawy przewidującej jedynie degradację?
Powiadam, rozumiem takie reakcje, co nie znaczy, że obecny parlament został zwolniony z obowiązku napisania prawa zgodnego ze standardami. A przy okazji pojawia się pytanie (dedykowałbym je wszystkim, którzy krzyczą dziś o zawiedzionych nadziejach i zdradzonej rewolucji): dlaczego wielu Polaków, także tych, którzy walczyli kiedyś z komuną, uważa dziś tę ustawę za partyjną sztuczkę Prawa i Sprawiedliwości? Takie tony zabrzmiały nawet w wypowiedziach antykomunistycznego weterana Jana Olszewskiego. Z powodu upływu czasu, ale chyba nie tylko. Od formacji, które chcą robić rewolucję, oczekujemy, że będą uczciwe w praktyce własnego rządzenia. Odkrycie, że tak nie jest, kończy się zwykle bolesnym zawodem.
PiS zaliczył ostatnio kilka wpadek, nie tylko wizerunkowych. Pokazał się jako ugrupowanie, które w paru istotnych punktach spełniło oczekiwania Polaków, ale też coraz zacieklej szuka okazji do partyjnego zawłaszczania państwa i pożywiania się na nim. Można bronić prawa ministrów, aby zarabiali więcej. Ale okrzyki „nam się to należało” byłej pani premier, która zorganizowała system drugich pensji, dając wszystkim swoim ministrom prezenty, zabrzmiał wyjątkowo fałszywie i niestosownie.
Rozumiem tych, którzy wciąż czekają na rozliczenie Jaruzelskiego. Byłoby jednak lepiej, aby sędziowie zachowywali się przyzwoicie. Nie tylko z powodu gorszych sondaży.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.








