Logo Przewdonik Katolicki

Prostota biskupa Czai

Paweł Stachowiak

Bardzo mnie poruszył list biskupa opolskiego Andrzeja Czai skierowany do premier Beaty Szydło.

Prosi w nim o przyjazd przedstawiciela rządu, co mogłoby dać szansę zakończenia protestu głodowego mieszkańców jednej z podmiejskich gmin, które od 1 stycznia zostały włączone w granice miasta Opola. Bp Czaja już wcześniej bezskutecznie usiłował skłonić władze do wysłuchania tych obywateli, dla których decyzja ta oznacza wymierne straty. Mimo jego wysiłków doszło do dramatycznej eskalacji konfliktu, który dziś zdaje się wręcz zagrażać zdrowiu, a nawet życiu jego uczestników. Tym, co najbardziej mnie uderza w słowach listu bp. Czai, jest ich ton, sposób, w jaki jego autor wkracza w sferę spraw publicznych. Działania Kościoła i jego pasterzy w życiu politycznym i społecznym to problem niełatwy, wszyscy się z nim od dawna borykamy. Kiedy winni się oni angażować, w jaki sposób, poprzez jakie słowa i działania, kiedy się od nich powstrzymać? Nie ma na te pytania łatwych odpowiedzi.
Słowa bp. Czai, pozornie dotyczące kwestii odległych od misji Kościoła, wiernie realizują zasadę katolickiego nauczania społecznego, o której mówił w ostatnim wywiadzie dla „Przewodnika Katolickiego” abp Stanisław Gądecki: „Kościół nie ma tytułu do opowiadania się za takim czy innym rozwiązaniem  instytucjonalnym czy konstytucyjnym…”. Biskup opolski staje po stronie swych diecezjan, nie wyrokując o słuszności ich żądań, nie angażuje swego pasterskiego autorytetu w meritum sporu. On po prostu prosi, aby władza nie lekceważyła głosu obywateli. Pisze z prostotą, szczerością i pokorą: „Szanowna Pani Premier, ja już naprawdę nie wiem, co mam jeszcze zrobić, by nie doszło do jakiegoś nieszczęścia. Nie staję w obronie żadnej ze stron i nie reprezentuję żadnego środowiska społecznego, ani tym bardziej politycznego. Występuję wyłącznie jako pasterz Kościoła opolskiego w trosce o dobro konkretnych ludzi. Nie mogę stać bezczynnie i milczeć. Dramat podziału i wielkiego sporu jest już faktem, ale nie jest za późno, by zapobiec czemuś więcej”.
Taka jest, jak sądzę, właściwa forma zaangażowania Kościoła w sprawy publiczne. Pokorna troska o człowieka bez opowiadania się po jakiejkolwiek stronie politycznego sporu, szacunek dla rządzących, ale bez pochlebstw. List bp. Czai i ostatnie wypowiedzi czołowych polskich hierarchów niosą nadzieję, że być może uda się jeszcze odzyskać dla Kościoła rolę „pokój czyniącego”, którą w naszym życiu publicznym, ze szkodą dla nas wszystkich, utracił.

Komentarze

Zostaw wiadomość

Przepisz poniższe liczby:
 Security code
----

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki