Logo Przewdonik Katolicki

Gdy Pan Jezus był malutki…

Szymon Bojdo
Kadr z filmu "Młody Mesjasz" / fot. materiały prasowe

Dzieciństwo Jezusa fascynuje, jak każda tajemnica. Kolejny raz spróbowano odchylić jej rąbek po to, byśmy odpowiedzieli sobie na pytanie, kim dla nas jest Mesjasz.

Zapewne wielu z nas pamięta z dzieciństwa taką oto piosenkę religijną dla najmłodszych: „Gdy Pan Jezus był malutki nigdy nie próżnował. /To z Maryją, to z Józefem wciąż pilnie pracował. /To piłował, to heblował, to wełenkę zwijał. /Nosił wodę, rąbał drewno i gwoździe przybijał”. Chyba mniej więcej takie są wyobrażenia o pierwszych latach życia Jezusa. Sielanka budowana w Nazarecie, posłuszne dziecko i zawsze uśmiechnięci rodzice. To, czego nie nazwały wprost Ewangelie, już w pierwszych wiekach chrześcijaństwa próbowały opisać apokryfy. Bo taka już jest chyba natura człowieka, że w historii, która ma być przekazywana dalej, szczególnie w historii kogoś tak ważnego jak Mesjasz, wszelka luka wprowadza pewien dyskomfort i niepewność. Kilka z tych niedopowiedzeń chce naświetlić film Młody Mesjasz.
 
Mesjasz był uchodźcą
To, co w sposób bardzo sugestywny wyrażone jest szczególnie w pierwszej części filmu, ale także w całej jego fabule, to fakt, że Jezus spędził część swojego dzieciństwa poza krajem swojego pochodzenia. Film otwiera epizod z Egiptu, dobrze znany z apokryfów, według którego syn Maryi miał wziąć udział w pewnej dziecinnej sprzeczce. By nie zdradzać za bardzo fabuły, mniejsza o to jak cała sprawa się zakończyła, ale scena ta pokazała dobrze atmosferę, w jakiej żyli żydowscy przybysze w kraju faraonów. Wprawdzie mieli fach w ręku, byli takimi samymi ludźmi jak Egipcjanie, tworzyli rodziny i z czasem stali się po prostu sąsiadami, ale mimo upływu lat wciąż byli obcy, ze swoją religią, rodzinną i narodową solidarnością. Pewnie także w pamięci Egipcjan zachowały się opowieści o cudownym wyjściu Żydów z ich królestwa kilka wieków wcześniej, zatem wobec nasilającej się emigracji z Palestyny mogli obawiać się powtórki tych wydarzeń. Sami Izraelici, chroniący się w Egipcie przed tyranią Heroda Wielkiego, żyli w poczuciu tymczasowości i tęsknoty za swoimi rodzinnymi stronami. Niepokój codzienności odczuwa także mały Jezus, który jednak zaczyna zauważać pewną niecodzienność tej sytuacji, a dzięki opowiadaniom starszych przypomina sobie wciąż o miejscu swojego urodzenia.
 
Chłopiec z wielbłądem
Kuzyni i on sam zaczynają jednak w pewnym momencie dostrzegać niezwykłe cechy Jezusa. To właśnie znane z niekanonicznych opowieści opisy uzdrowień, kontaktu z przyrodą i relacji z rodzicami czy innymi ludźmi będą przeplatać koleje losu młodego Mesjasza. Są to oczywiście losy nieskazitelne, podkreślające ponadprzeciętną wrażliwość, empatię i mądrość chłopca. Można by śmiało rzec, że każda sytuacja, w której bierze udział, kończy się w sposób cudowny. Jego spokój próbuje jedynie raz po raz zakłócić depczący po piętach Świętej Rodzinie diabeł. Zastosowane w filmie retrospekcje, a także sposób wprowadzenia w film mają jakby wyjaśniać postać Jezusa tym, którzy jeszcze o nim nie słyszeli. Zwyczaje, stosunki polityczne, nastroje tamtych czasów mogą pokazać nam inne oblicze znanej Ewangelii. Dowiemy się nieco więcej, na czym polegała rzymska okupacja i co groziło za przeciwstawienie się jej. Zobaczymy podziały wewnątrz żydowskiego społeczeństwa, a także jego funkcjonowanie wobec rzymskiego terroru. Przemoc ta była jednak nieco na usługach Heroda, który obłąkany zazdrością i lękiem o swój tron zleca odszukanie Mesjasza, znajdującego się w jego królestwie. Prowincja widać nie jest zbyt duża, skoro legioniści podejmują się tego zadania i udaje im się go znaleźć dzięki siatce donosicieli oraz szczegółowi wydobytemu od nich: Jezus bawi się małą struganą figurką wielbłąda. Wyróżnia go też oczywiście wiele innych cech, jak uzdrawianie czy mówienie z wielkim znawstwem o Biblii. Urocza jest pewna familiarność tego filmu, dzięki której czujemy się jakby członkami rodziny Maryi i Józefa, wsłuchujemy się w dawane synowi rady, podzielamy ich obawy i radości. Pomagają nam też w tym pięknie zbudowane dekoracje, sugestywnie wprowadzające w klimat tamtych czasów.
 
Niewyjaśniony sekret
W teologii często podejmuje się problem samoświadomości Jezusa – to znaczy tego, czy wiemy, w którym momencie swojego życia zorientował się, był w pełni świadomy, że jest i Bogiem, i człowiekiem. Film Młody Mesjasz w paru miejscach porusza tę kwestię, wskazując na szalenie trudne zadanie Józefa i Maryi w wychowaniu Jezusa, mając pewne przesłanki, że będzie on dzieckiem niezwykłym. I tu twórcy filmu powinni postawić kropkę i my to również uczynimy. Z jakiegoś bowiem powodu nasz Pan i Jego uczniowie nie przekazali nam szczegółowej relacji z młodzieńczych lat Jezusa i tej kwestii nie wyjaśniali. Znaczy to, że nasza wiara i relacja z Bogiem, bez problemu obejdzie się bez takiej wiedzy. Sens powstania takiego filmu kryje się jednak w tym, żeby obraz ten zachęcił, by częściej do Ewangelii sięgać i dzięki niej poznawać Jezusa na serio, a nie tylko jako tego, który „piłował, heblował i wełenkę zwijał”.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki