Logo Przewdonik Katolicki

W każdym z nas drzemie poeta

Paulina Grzesiak

Kiedy myślę o poezji, odczuwam emocje. Nawet, jeśli przeczytam z pozoru grafomański twór, nie opuszcza mnie przekonanie, że autor napisał go z potrzeby serca.

Czytam czasem coś pozornie prostego i banalnego i mam wrażenie, że już gdzieś o tym czytałam, już ktoś kiedyś to napisał. I co z tego? Takie samo prawo mamy do zarówno podobnego, jak i odmiennego odczuwania świata.
 
Oglądając cudzy świat
 Tymczasem interpretowanie poezji mylnie bywa kojarzone z pytaniem: „Co autor miał na myśli?”. Ponoć nie ma niemądrych pytań, a są tylko głupie odpowiedzi. To pytanie jest jednak bardzo niezręcznie sformułowane… Trudno jest przecież przeniknąć zamiar autora czy bawić się we wróżkę. Łatwiej spytać: „Co czuję po przeczytaniu wiersza?”. Poezja ma pobudzać do twórczej refleksji, rodzić emocje, rozwijać wyobraźnię, wzruszać. A przy okazji wychowywać i wprowadzać w świat literatury.
Z poezją większość z nas spotkała się w pierwszych latach swojego życia. Wielu dorosłych zachowało w pamięci z czasów swojego dzieciństwa Lokomotywę, Kłamczuchę, Rzepkę, Samochwałę czy Stefka Burczymuchę. Czy stało się tak za sprawą dziecięcej wrażliwości słuchowej na rym i rytm? A może to kwestia czystości języka, jakim zostały napisane te wiersze? Ktoś nam je kiedyś przeczytał, może zachęcił do wzięcia udziału w konkursie lub w przedstawieniu…
W jaki sposób zatem oswajać dziecko z poezją? Z całą pewnością bezcenne jest takie zaprezentowanie utworu poetyckiego, które pobudzi dziecięcą wyobraźnię – płynne odczytanie, zaakcentowanie ważnych momentów, właściwe zaintonowanie wiersza, wyjaśnienie niezrozumiałych słów, jeśli takie się pojawią. To jednak kwestia techniczna. Ważna. Ale nie najważniejsza. Przekaz, jaki płynie z wiersza, stanowi o jego wartości. To, czy wiersz poruszy czułą strunę w duszy.
Dlatego potrzebna jest świadomość, że wiersze nie powstają tylko w szale twórczym czy wielkim uniesieniu. Mogą być efektem żmudnej pracy autora. Ale mogą też wiązać się z tym, co jest nam bliskie. Poezja to życie. Czytając poezję, zakradamy się do czyjegoś świata. Może się okazać, że nasz jest podobny albo zupełnie inny. W prostych słowach wyrażona może być myśl, do której często będziemy chcieli wracać.
 
Pracując z dzieckiem
Wracam jednak do pytania: jak umiejętnie rozwijać dziecko, by na dźwięk słowa „poezja” nie krzywiło się i nie zakładało z góry, że to nuda? Oto banalna rada – ale sprawdzona. Czytając z dzieckiem wiersz, w którym pojawia się przyroda, nie odrywajmy utworu od rzeczywistości. Rozmawiajmy o doświadczeniach dziecka i o tym, co ono już samo wie. Czasem trzeba zabrać dziecko w miejsce, w którym skonfrontować będzie mogło swoje przemyślenia czy wiedzę z rzeczywistością. Będąc na łonie natury, powróćmy do wiersza – pokazujmy rośliny, zwierzęta, pokażmy, że w ciszy wiele można usłyszeć. Dziecko wychowane w mieście, niepokierowane przez dorosłego, może nie zdawać sobie sprawy z tego, że słyszy świerszcza lub dzięcioła. Warto poprowadzić rozmowę i spytać: „Z czym kojarzy się tobie ten dźwięk?”. Pokazujmy, że rośliny pięknie pachną, mają osobliwe kolory – nazywajmy te odczucia.
Warto pobawić się z dzieckiem w poetę. Dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym chętnie rymują – zachęcajmy je zatem do własnej twórczości. Możemy wspólnie porymować (mak – szpak, niebieski – królewski, jabłonie – konie, choinka – dziewczynka itd.).
Czytając wiersz o deszczu, nie trzeba od razu narażać dziecka na chorobę, ale poskakanie w kałuży daje wiele radości, którą można później przywołać w trakcie czytania wiersza. Gdy krople deszczu uderzają o parapet, zachęćmy dziecko do wsłuchania się w ich rytm. Może samo spróbować zagrać (wystukać ten rytm). Przy okazji powstanie autorski utwór muzyczny.
Widząc dużą muszlę, przyłóżmy ją do dziecięcego ucha. „Co słyszysz?” – spytajmy. Warto poprosić dziecko o narysowanie, namalowanie lub ulepienie tego, co przywodzi mu na myśl dany dźwięk. Słysząc przejeżdżający pociąg, spróbujmy znaleźć właściwe określenie dla dźwięku, jaki wydaje. Wystukajmy rytm.
 
Rozbudzić twórczy potencjał
Ciekawym doświadczeniem, zwłaszcza przed wigilią, może być rozmowa z dzieckiem o zapachach. Wiele smakowitych zapachów zaczyna się pojawiać w naszych domach – pierniki, goździki, cynamon, imbir. Rozmawiajmy o skojarzeniach z zapachami, z wyglądem przypraw, dań. Jeśli okaże się, że cynamon kojarzy się na przykład z kotem sąsiada, a imbir z ostatnią grypą – to też się czegoś o dziecku dowiemy.
 Może to być również okazja do powspominania swoich dawnych wigilii, wyciągnięcia albumu ze zdjęciami i wskrzeszenia tego, co minęło. Wspólne opowieści zyskają na wartości, zwłaszcza w zderzeniu z tekstem. Święta to czas szczególny. Rozmawiajmy ze sobą o tym, co się dzieje – jeśli ubieramy z dzieckiem choinkę, dajmy mu pole do popisu. Niech zrobi swoje ozdoby, którymi udekoruje drzewko. Radość z takiego działania i oglądanie swojej ozdoby na choince także podniesie samoocenę dziecka. Rozbudzi artyzm. A jeśli gdzieś w czasie świąt znajdziemy chwilę na przeczytanie na przykład wiersza ks. Jana Twardowskiego Dawna wigilia, jego treść nabierze głębszego sensu. Może pojawi się rozmowa o uczuciach – tęsknocie, żalu, czułości, radości, szczęściu?
Ważne są skojarzenia, jakie rodzą się w umyśle w trakcie czytania wiersza. Czytam wiersz W kropki zielone i zastanawiam się, co wspólnego ma Maryja-mamusia ze zwykłą, szarą bluzką w zielone kropki… Jakaś nowoczesna ta Matka Boska. Ale jednocześnie taka skromna i zajęta swoim dzieckiem – jak większość mam, które znam.
Poezję można także przełożyć na działalność teatralną. Łatwo w domu zorganizować przedstawienie – potrzeba tylko chęci. I wcale nie trzeba katować dziecka stresującymi występami przed całą rodziną. Pozwólmy, żeby po rozmowie na temat wiersza, przygotowało krótkie przedstawienie związane z tym, o czym rozmawialiśmy – nawet, jeśli odbiegnie od tematu, odda się przecież pracy twórczej.
Ciekawym pomysłem na sprawdzenie czy dziecko rozumie, o czym jest wiersz, jest tworzenie zagadek – my dla dziecka, ono dla nas.
Rysujmy, malujmy, tańczmy, słuchajmy, śpiewajmy, produkujmy ciekawe dźwięki, kolory – ale przede wszystkim: bądźmy razem. Owoce wspólnej działalności – przeprowadzonej niekiedy kosztem czystości w domu – na pewno się z czasem pojawią. Najważniejsze jest to, by w poezji zauważyć życie, a nie pojedyncze wyrazy. Bardzo spodobały mi się słowa Wissariona Bielińskiego: „Poezja to myślenie w obrazach”. Odczytujmy ją zatem po swojemu i twórzmy własne obrazy. Wszak w każdym z nas drzemie przecież poeta…
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki