Logo Przewdonik Katolicki

Egipska „zdrada islamu”

Ks. Marcin Dąbrowski
Chrześcijańscy koptowie w Egipcie / fot. archiwum autora

Arabska wiosna miała być początkiem demokratycznych przemian w Egipcie i innych krajach północnej Afryki. Doprowadziła do bałaganu społeczno-politycznego, a przede wszystkim do większego ucisku chrześcijan.

Październik 2011 rok. W Maspero, dzielnicy Kairu, w pokojowym proteście chrześcijańscy Koptowie upominają się o świecką demokrację. Manifestację atakują islamiści, armia otwiera ogień, zabijając 27 osób i raniąc ponad 100. Większość ofiar to Koptowie. To tragiczne wydarzenie zostało nazwane masakrą w Maspero, a jego skutkiem była ucieczka z kraju około 93 tys. koptyjskich chrześcijan.
 
Sytuacja polityczna i religijne reperkusje
Obserwując sytuację polityczną Egiptu od początku 2011 r., a więc od rozpoczęcia tzw. arabskiej wiosny, można się było prędzej czy później spodziewać podobnych rozruchów. Od 1981 r. na czele kraju stał nieprzerwanie autorytarny prezydent Hosni Mubarak. Masowe demonstracje doprowadziły do jego ustąpienia z urzędu 11 lutego 2011 r., a władzę przejęła armia. Demokratyczne wybory przeprowadzone w styczniu 2012 r. dały zdecydowane zwycięstwo ugrupowaniom muzułmańskim: Bractwu Muzułmańskiemu oraz salafitom. Kilka miesięcy później prezydentem zostaje jeden z najważniejszych przedstawicieli Bractwa – Mohammed Mursi. W lipcu 2013 r. egipska armia odsuwa od władzy prezydenta Mursiego, a w czerwcu następnego roku na czele państwa staje przywódca zamachu stanu – Abd al-Fattah as-Sisi.
Niestabilna sytuacja polityczna ma swoje reperkusje w sytuacji religijnej. Arabska wiosna miała być początkiem demokratycznych przemian i realizacją długoletnich dążeń wolnościowych nie tylko Egiptu, ale i innych krajów północnej Afryki, rządzonych dotąd przez dyktatorów. Jak się szybko okazało, przynajmniej w Egipcie, doprowadziła ona do bałaganu społeczno-politycznego, a przede wszystkim do większego ucisku chrześcijan. Za czasów dyktatury Mubaraka chrześcijanie, choć traktowani jako obywatele drugiej kategorii, byli jednak tolerowani. Nie mogli piastować żadnych ważnych funkcji w polityce i wojsku, czasami padali ofiarą prześladowań. Jednakże po obaleniu jego rządów sytuacja dla chrześcijan stała się tragiczna. Przebieg wydarzeń był łatwy do przewidzenia, gdyż już kilka lat przed zmianami ugrupowania muzułmańskie miały silne wpływy. Niestabilne relacje między chrześcijanami a muzułmanami potwierdziło krwawe wydarzenie z 1 stycznia 2011 r. Zaraz po północy, gdy wierni wychodzili z noworocznego nabożeństwa, kościół w Aleksandrii został zbombardowany. Zginęło 21 Koptów, a prawie 100 zostało rannych.
 
Z krzyżem na ręce
W tym 83-milionowym kraju muzułmanie stanowią 90 proc. społeczeństwa, reszta to chrześcijanie, głównie Koptowie. Według tradycji Kościół w Egipcie został założony przez św. Marka Ewangelistę. Koptowie (tak nazywa się chrześcijan od starożytnej formy słowa Egipt) są największą społecznością chrześcijańską Bliskiego Wschodu. Ponad 90 proc. z nich to prawosławni, a reszta to grekokatolicy, katolicy i ewangelicy. Ich cechą charakterystyczną jest wytatuowany na ręce krzyż. Ze względu na zdecydowaną przewagę muzułmanów w społeczeństwie, po przewrocie z 2011 r. było jasne, że inicjatywa polityczna będzie spoczywać w rękach ortodoksyjnych ugrupowań islamistycznych. Przewidywania się potwierdziły. Gdy islamiści wygrali wybory, w ciągu kolejnych miesięcy wzrosła liczba zabitych i ranionych chrześcijan, zwiększyły się ataki na kościoły, szkoły oraz chrześcijańskie domy i sklepy. Lokalni przywódcy muzułmańscy utrudniali remont istniejących miejsc kultu. Koptyjskie dziewczęta były porywane i zmuszane do małżeństw z muzułmanami. Policja i siły bezpieczeństwa nie reagowały na takie zachowania. Chociaż prawo krajowe gwarantuje wolność religijną, to sądy znajdują się pod silnym wpływem przywódców religijnych, co sprawia, że przejście z islamu na inną religię jest w rzeczywistości traktowane jak przestępstwo. Według prawa egipskiego muzułmanka nie może poślubić chrześcijanina, choć muzułmanin może poślubić chrześcijankę. Jeżeli chrześcijanin zaangażuje się uczuciowo z muzułmanką, on, jego rodzina oraz okoliczna wspólnota chrześcijan mogą się spodziewać agresji ze strony muzułmanów. Państwo nie uznaje konwertytów z islamu. Egipskie dowody osobiste zawierają wzmiankę o wyznaniu, dlatego nawróconym z islamu chrześcijanom ciągle pozostaje w dowodzie informacja, że są muzułmanami.
 
Światełko w tunelu
Nie ulega wątpliwości, że najczarniejszym okresem dla Koptów w ostatnich latach były rządy Bractwa Muzułmańskiego i salafitów razem z prezydenturą Muhammeda Mursiego. Trwało to ponad rok. Od wyboru al-Sisiego sytuacja, przynajmniej teoretycznie, zmieniła się na lepsze. Przed świętami Bożego Narodzenia 2014 r. doszło do wielu nieprzyjemnych incydentów antychrześcijańskich. W internecie niektóre islamskie blogi wzywały do nienawiści wobec chrześcijan, a nawet do ich zabijania. Liderzy muzułmańscy tym razem potępili wszelkie przejawy nienawiści wobec chrześcijan. Naukowcy z wpływowego uniwersytetu Al Azhar w Kairze określili te działania jako „zdradę islamu” i wezwali zarówno chrześcijan, jak i muzułmanów do ochrony kościołów podczas świąt Bożego Narodzenia. Katolicki biskup Gizy Antonios Aziz Mina mówi, że groźby i obrażanie trwają już wiele lat, ale „próbujemy nie poddawać się trwodze. Nie damy się zastraszyć. Pozytywnym znakiem tego nieprzyjemnego zjawiska jest to, że złośliwość i nienawiść fanatyków sprawiają, że wielu szczerych i dobrych muzułmanów przestaje milczeć i reaguje”. Ta wypowiedź oraz oświadczenia naukowców z kairskiego uniwersytetu świadczą o postępie w relacjach chrześcijańsko-muzułmańskich, przynajmniej na poziomie elit. Poza tym uniwersytet Al Azhar chce ponownie nawiązać, zerwany wcześniej, dialog z Watykanem.
Choć problem dyskryminacji chrześcijan w Egipcie ciągle występuje, to jednak zmiany mentalne oraz pozytywne nastawienie do wolności religijnej obecnego prezydenta pozwalają mieć nadzieję, że los chrześcijan w tym kraju po ostatnich tragicznych wydarzeniach zmieni się na lepsze, a jedna z najstarszych chrześcijańskich wspólnot będzie mogła nadal spokojnie żyć w kraju, w którym mieszkała na długo przed pojawieniem się muzułmanów. Dużym osiągnięciem będzie już, gdy wyznawcy Chrystusa nie będą zakładnikami miejscowej polityki.
 
 
Ks. dr Marcin Dąbrowski
Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki