Logo Przewdonik Katolicki

Szkodliwe wychowanie

Marcin Kuberka
Fot.

Te badania naukowe są wyjątkowe, a ich rezultaty bardzo ważne. Udowadniają, jak negatywne skutki na osobowość dziecka wywiera homoseksualizm jego rodziców. Warto je poznać, bo obalają większość mitów na temat nieszkodliwości związków jednopłciowych.

Ankieta została skierowana do ponad 15 tys. osób dorosłych, które będąc dziećmi wychowywały się w rodzinach homoseksualnych. Pytano ich o doświadczenia z okresu dorastania w domu rodzinnym, jak również o bieżące, nawet intymne aspekty ich obecnego życia. Udało się uzyskać odpowiedzi od blisko 3 tys. osób, co daje wynik reprezentatywny dla Amerykanów do 40. roku życia. Co wykazują te badania? W jaki sposób do swoich wniosków doszli naukowcy?

 

Jak i kogo badano?

Na czele zespołu badawczego projektu „Jak różne są dorosłe dzieci wychowywane przez rodziców żyjących z związkach homoseksualnych? Wnioski z nowego badania struktur rodzinnych”, stanął prof. Mark Regnerus, socjolog, profesor Uniwersytetu Teksańskiego w Austin. Badania te były skoncentrowane tylko na charakterystyce dorosłych dzieci wychowywanych przez pary homoseksualne w całych Stanach Zjednoczonych. Ich wyniki po raz pierwszy zostały opublikowane latem 2012 r. w czasopiśmie socjologicznym „Social Science Research”. Całość badań została przetłumaczona na język polski i opublikowana w Kwartalniku Naukowym „Fides et Ratio”, wydawanym przy Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego i jest dostępna w internecie. Mark Regnerus wyodrębnił osiem grup badawczych różniących się rodzinnymi doświadczeniami. Są to: młodzi dorośli pochodzący z nienaruszonych biologicznie rodzin z heteroseksualnymi rodzicami, którzy byli punktem odniesienia do pozostałych kategorii badawczych i stanowią grupę kontrolną. W następnej kolejności to respondenci wychowywani przez lesbijskie matki, przez homoseksualnych ojców, pochodzących z rodzin adopcyjnych (heteroseksualnych), rozwiedzionych w trakcie wzrastania respondenta (lub żyjących w konkubinatach bez formalnego związku), z rodzin połączonych, wychowywanych przez pojedynczego rodzica. Ostatni rodzaj stanowiła grupa pozostałych zróżnicowanych przypadków (np. jeden z rodziców zmarł w trakcie dorastania badanego).

 

Najważniejsze różnice

Wskazane grupy badawcze zostały poddane analizie na podstawie 40 wybranych i opisywanych przez siebie zmiennych, tych oczywistych, jak płeć, wiek czy rodzeństwo oraz dodatkowych opisujących ich charakter, osobowość, stosunek do używek czy do innych osób. Rezultaty były zaskakujące dla samych naukowców. Okazuje się bowiem, że między dziećmi wychowującymi się w tradycyjnych rodzinach a tymi deklarującymi wychowywanie przez matki lesbijki niekorzystne różnice występują aż w 28 zmiennych. Z kolei młodzi dorośli deklarujący wychowywanie przez ojców gejów różnili się od grupy kontrolnej w 19 zmiennych. W ocenie zespołu prof. Regnerusa dorosłe dzieci deklarujące posiadanie homoseksualnych rodziców wyraźnie różnią się na swoją niekorzyść od grupy kontrolnej m.in. pod względem o wiele częstszych myśli samobójczych, częstszych problemów z prawem, większej częstotliwości sięgania po narkotyki, o wiele poważniejszych kłopotów w tworzeniu trwałych związków emocjonalnych, większej liczbie zdrad w związkach i o wiele większej częstotliwości korzystania z pomocy psychologicznej.

 

Alarmistyczne wnioski

Jeszcze gorzej jest, gdy analizuje się doświadczenia seksualne osób wychowywanych przez homoseksualistów. Te wnioski muszą szokować – pisze we wprowadzeniu do polskiego opracowania badań Regnerusa, ich tłumacz dr Andrzej Margasiński z Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie. 31% dzieci wychowywanych przez matki lesbijki, czyli co trzecie dziecko wychowywane przez dwie lub więcej kobiet oraz 25%, czyli co czwarte dziecko wychowywane przez ojca geja podało, że byli przez rodziców zmuszani do seksu wbrew swej woli! Największe wrażenie robią jednak dane o tożsamości seksualnej badanych – tylko 61% respondentów wychowywanych przez matki lesbijki, a 71% przez ojców gejów określa siebie jako „całkowicie heteroseksualnych”, innymi słowy w przypadku matek lesbijek blisko 40%, a w przypadku ojców gejów blisko 30% wychowywanych przez nich dzieci to homo- lub biseksualiści, czyli średnio co trzecie dziecko wychowywane przez pary homoseksualne wyrosło na homo- lub biseksualistę. Amerykańskie badania pokazują również jak daleko zaszła homoseksualizacja rodzin, związków partnerskich i dzieci pochodzących z nich, które również żyją w Polsce i są coraz częściej prezentowane choćby w audycji „Lepiej późno niż wcale” w Radio TOK FM, prowadzonej przez aktywistów ze środowiska LGBT. – Studium prof. Marka Regnerusa to studium naukowe, świetnie udokumentowane, przeprowadzone na dużej próbie badawczej, z grupą porównawczą etc. To najbardziej rzetelne studium na temat „rodzin” jednopłciowych. Wychowanie w „rodzinach” homoseksualnych przynosi o wiele gorsze efekty niż w rodzinach normalnych. Nawet cztery razy częściej dzieci z takich związków są bezrobotne, potrzebują pomocy opieki społecznej, są molestowane – komentował na Fronda.pl ks. dr hab. Dariusz Oko, specjalizujący się w naukowym ujawnianiu istoty ideologii gender.

 

Posłaniec „złych” wiadomości

Jak łatwo się domyśleć, prof. Mark Regnerus jako wysłannik przynoszący złe wieści dla środowisk LGBT został natychmiast poddany zmasowanej krytyce przez dotkniętych jego wynikami badań. Główny przeciwnik naukowca, bloger i zdeklarowany gej Scott Rose, który rozpętał nagonkę przeciwko profesorowi i wynikom jego badań w liście do rektora amerykańskiej uczelni napisał, że badania te zostały „zaprojektowane po to, by upokorzyć gejów za pomocą otwarcie poniżających i oszukańczych metod”. Zarzucał również, że zostały one sfinansowane przez konserwatywny Witherspoon Institute (jest to podane w tekście), a badacz jest stronniczy ponieważ jest… katolikiem. Macierzysty uniwersytet prof. Regnerusa wszczął kontrolę mającą zbadać, czy zespół profesora dochował standardów naukowych w czasie swojej pracy. „Ustaliliśmy, że nie jest uzasadnione formalne dochodzenie w sprawie zarzutów nierzetelności naukowej postawionych Markowi Regnerusowi, dotyczących jego artykułu w lipcowym wydaniu «Social Science Research»” – można przeczytać w oświadczeniu University of Texas-Austin. „Tematyka poruszana w badaniach jest kontrowersyjna, ma osobisty charakter, ale interesuje ludzi” – dodawali przedstawiciele uczelni. „Uniwersytet oczekuje, że społeczność naukowa będzie nadal oceniać i zgłaszać swoje uwagi do wyników badań prof. Regnerusa i będzie wspierać taką dyskusję” – podsumowały władze uczelni. On sam był spokojny o rzetelność swoich badań. – To drażliwy temat, a wnioski, jakie płyną z moich badań są dla wielu ludzi zupełnie nowe. Nic dziwnego, że zwróciło to uwagę krytyków – mówił w rozmowie z BBC badacz.

 

Cisza przed burzą

Najczęściej spotykanymi błędami w wychwalających homoseksualne związki badaniach jest zły dobór próby badawczej oraz niedostateczna wielkość i przeprowadzanie badań na niereprezentatywnej próbie. np. na znajomych gejach i lesbijkach, które z kolei podsuwają ankieterom osoby ze swoich środowisk. Nazywane to jest efektem „śnieżnej kuli”, w wynikach tak specyficznie dobieranych prób socjologicznych pojawia się przecież o wiele wyższy niż w społeczeństwie odsetek osób mających poglądy i opinie bliskie osobom o orientacji homoseksualnej. Wyniki tych badań, choć często kwestionowane przez fachowców, są jednak akceptowane i nagłaśniane ze względu na swą polityczną poprawność. – Odrzucenie badania Regnerusa tylko dlatego, że nie pasuje do wcześniejszych, naszpikowanych problemami metodologicznymi badań jest wręcz absurdalne – mówił dr Byron Johnson, profesor socjologii na uniwersytecie Taylor. Takie podejście do nauki to jest zaprzeczanie jej podstawowym celom. – Nadal mamy czasopisma, myślę, że nadal jest to większość, gdzie rzeczywiście – jak sądzę między innymi dzięki anonimowości recenzji – bacznie sprawdzamy dane i stosowane metody. A zatem nadal mamy wolność nauki – uspokajał dr Johnson.

Na razie wyniki badań prof. Regnerusa nie wywołały w Polsce szczególnej dyskusji. Środowiska liberalne komentują go w nielicznych tekstach, ale nie nagłaśniają ich rezultatów, tak przecież bardzo niewygodnych z punktu widzenia starających się o przyznanie praw rodzicielskich osobom homoseksualnym. Jednak warto je znać, choćby po to, by móc je cytować wtedy, gdy ktoś obok nas będzie krytykował tradycyjny model rodziny.

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki