Logo Przewdonik Katolicki

Na rowerze przez Bałkany

Karolina Podlewska
Fot.

Przywołując na myśl Bałkany, każdy widzi piękne krajobrazy łączących się gór i mórz. Grupa młodzieży z Zakopanego i okolic postanowiła przyjrzeć się bliżej temu, o czym tak wiele się mówi, ale nie z perspektywy autobusu czy samochodu, a roweru.

 

 

Według planu rozpoczynając z Węgier, w trzy tygodnie przejechali przez Chorwację, Bośnię i Hercegowinę, Czarnogórę i Albanię. Jak sami piszą na swoim profilu facebookowym: to wspaniała przygoda, niezapomniane przeżycia i mnóstwo radości.

 

Od ojczyzny po zagranicę

Pomysłodawcą tej niezwykłej wyprawy na rowerach przez Bałkany jest ks. Michał Kiersnowski, pallotyn, który już od wielu lat pracuje w zakopiańskiej parafii na Krzeptówkach. Sam od dawna podróżuje rowerem po Polsce i Europie, samotnie, ale również w grupie. Pierwsza taka wyprawa odbyła się trzy lata temu. Razem z grupą zakopiańczyków ks. Michał pielgrzymował na rowerach do Lourdes, Santiago de Compostela i Fatimy. W zeszłym roku był z młodzieżą na wyprawie po ojczystej ziemi, bo z Zakopanego, czyli spod samych Tatr, dotarli na Hel – i jeszcze kawałek z powrotem – dodaje. To właśnie podczas tej podróży zrodził się pomysł, aby następnym razem pojechać za granicę, do ciepłych krajów. W ten sposób po wielu przemyśleniach padło na Bałkany. Rejon piękny, bogaty w liczne atrakcje turystyczne, kulturalne.

 

Rowerowa drużyna

Ten fantastyczny, przemierzający Bałkany zespół tworzy siedem osób. To byli i obecni uczniowie Zespołu Szkół Plastycznych im. A. Kenara w Zakopanem – dwie dziewczyny i pięciu mężczyzn. To ludzie młodzi, pełni pasji i chęci przeżywania przygód. Są również odważni, ponieważ najmłodsi uczestnicy mają 16 lat. – W grupie siedmioosobowej jest troje debiutantów, a reszta to zaprawieni w bojach rowerzyści, którzy pokonywali ze mną wiele tras – opowiada ks. Michał. By dobrze przygotować się do wyjazdu, organizowali jednodniowe wycieczki po okolicach Zakopanego – a więc po górach – wiedząc, iż wyprawa na Bałkany wiązać się będzie z pokonywaniem podjazdów.

 

Przez rzeki i góry Bośni i Czarnogóry

Jaki cel przyświeca wyprawie? Jest ich kilka – opowiada ks. Michał. Po pierwsze, to czas wakacji, czyli wypoczynek poprzez znakomitą formę turystyki, bo do pokonania jest prawie 2 tys. km na rowerze. To także przezwyciężanie swoich słabości, taka szkoła charakteru. Każdy wiezie ze sobą na rowerze swój bagaż, czyli ubrania, namioty, śpiwory, sprzęt do gotowania, zapasy jedzenia itp. To również doskonała okazja do poznawania ludzi, ich kultury, a także historii, która jak wiemy, nieraz była bardzo burzliwa. Ta wyprawa ma też formę pielgrzymki, więc jest i cel religijny – dodaje ks. Michał. – Każdego dnia głoszę konferencje, które zawsze wiążą się czy to ze wspomnieniem liturgicznym, doświadczeniami z wyprawy czy odwiedzanymi miejscami.

 

Jedziemy w skwarze dnia

Chociaż jak mawiają miejscowi, na Bałkanach w tym roku panuje zimne lato, to temperatura w cieniu nie przekracza 30 stopni Celsjusza. Niejednokrotnie musieli odpuścić sobie jazdę w ciągu dnia, bo albo doskwierał im zbytni upał, albo burza i deszcz. Jednak zawsze wtedy pojawiają się osoby, które chętnie przyjmują ich pod swój dach, proponując poczęstunek. Jak wiadomo wyprawa taka nie może obejść się bez problemów. Walczyli z różnymi bólami, kontuzjami, komarami, nieprzespanymi nocami, pękniętymi dętkami. Mimo to zawsze wychodzili z opresji, by następnego dnia podążać do celu. Ks. Michał Kiersnowski bardzo zachęca wszystkich do uprawiania tego typu turystyki. Jak podkreśla, jest ona dostępna dla każdego. – Wielu z tych, którzy spotykali nas na drodze, wyrażali się o nas z wielkim podziwem. Nie uważam, że robimy coś wyjątkowego. Przejechanie 100 km na rowerze każdego dnia jest w zasięgu możliwości każdego, kto od czasu do czasu odrywa się od biurka, komputera i nie zraża się trudnościami. Jest to też tania forma wypoczynku. Z roweru wszystko widać lepiej, bliżej, można wszystkiego dotknąć, poczuć, spotkać się z miejscowymi ludźmi.

Więcej zdjęć oraz poczynania rowerzystów można obejrzeć na ich profilu facebookowym „Bałkańska wyprawa rowerowa 2014”

 

 

 



Każdy trudny podjazd to później niesamowity zjazd

– To moja pierwsza wyprawa, dlatego też prawdopodobnie przeżywam ją bardziej od tych, którzy już czegoś podobnego doświadczyli. Przed wyjazdem miałam spore obawy, zastanawiałam się, jak sobie poradzę, czy ta decyzja jest właściwa. Najbardziej obawiałam się zdobywania górskich szczytów w temperaturze, jaką o tej porze spotyka się na Bałkanach. Zastanawiałam się, jak będzie z posiłkami czy wodą. Teraz wiem, że niektóre moje obawy były niepotrzebne – wody nigdy nam nie brakowało, marketów spożywczych również, temperatura – jak opowiadali miejscowi – była niska, a każdy podjazd, zwieńczony cudownym widokiem, był zarazem niesamowitym zjazdem. Mam nadzieję, że moja przygoda rowerowa dopiero się zaczyna. Myślę, że przeżyję jeszcze niejedną taką wyprawę, bo na prawdę warto. Ta podróż to okazja, by nauczyć się przezwyciężać kryzysy i radzić sobie z problemami, które pozornie będąc błahostką, potrafią narobić w głowie sporego bałaganu. Mimo momentów, w których miałam ochotę rzucić rower do rowu i wrócić pieszo do domu, nie żałuję ani jednej chwili spędzonej na wyprawie. Wszelkie trudy wynagradzają satysfakcja i świadomość, że nie każdy ma szczęście, aby doświadczyć czegoś takiego. Jestem mile zaskoczona, jak dobrych i życzliwych ludzi spotkaliśmy na swojej drodze. Nikt nie odmówił nam pomocy. Zawsze kiedy czegoś potrzebowaliśmy, ktoś okazał nam swoje dobre serce i wyciągnął do nas pomocną dłoń. Wyprawa to nie jest tylko jazda na rowerze i zdobywanie kolejnych kilometrów. To także okazja poznania siebie i swoich możliwości, jak również przyjemnie spędzony czas w gronie innych osób.

Katarzyna, lat 18

 

Wyprawa po odpowiedzialność za siebie i grupę

– Tegoroczna wyprawa rowerowa okazała się dla mnie wspaniałym czasem poznania innych religii, miejsc, ludzi, a przede wszystkim poznania siebie samego. Tego typu podróż pozwala mi przełamywać słabości i ograniczenia, uczy pokory, braterstwa i odpowiedzialności za siebie i grupę, jak również stawia przede mną rozmaite wyzwania. Niejednokrotnie na naszej drodze doświadczyliśmy ludzkiej gościnności, pomocy i życzliwości. Wakacje to nie tylko czas odpoczynku i regeneracji fizycznej i psychicznej, ale także duchowej. Najbardziej cieszy mnie codzienne przebywanie w bliskości natury, możliwość podziwiania wyjątkowych krajobrazów, jak również noclegi pod gołym niebem. Codzienna Eucharystia i Komunia św. pozwalają pokonywać trudy wyprawy. Długo będę pamiętał wspólne rozmowy, żarty, opowieści, gry i zabawy. Już dzisiaj zastanawiam się nad przyszłoroczną wyprawą.

Szymon 17 lat

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki