Logo Przewdonik Katolicki

Wojtyła, przyjaciel sprzed lat

Małgorzata Szewczyk
Fot.

Karol, który został świętym to pierwszy kinowy film dla dzieci przybliżający osobę Karola Wojtyły i rolę, jaką odegrał jako Jan Paweł II. Niestety, mimo wielu atutów, produkcja ta nie jest w pełni udana. A szkoda.

Karol, który został świętym to pierwszy kinowy film dla dzieci przybliżający osobę Karola Wojtyły i rolę, jaką odegrał jako Jan Paweł II. Niestety, mimo wielu atutów, produkcja ta nie jest w pełni udana. A szkoda.

„Karol Wojtyła istnieje w naszej tkance społecznej, odwołujemy się do niego. W naszym filmie występuje w bardzo naturalny sposób, jako przyjaciel sprzed lat. Tak też jest w naszym życiu, papieża nie ma z nami od kilku lat, ta postać zaczyna być powoli historyczna, ale z drugiej strony jest to ciągle osoba bardzo dla nas ważna. Cały czas chcemy się odnosić do nauczania Jana Pawła II. Ten film pokazuje nam, że ciągle możemy to robić” – mówił Grzegorz Sadurski podczas konferencji prasowej poświęconej filmowi. To prawda, że dla dzisiejszych 10-, 9-latków czy młodszych dzieci papież Polak jest postacią historyczną. Nie mieli szansy zobaczyć go „na żywo”. Znają go z portretów, fotografii, książek, radiowych czy telewizyjnych materiałów archiwalnych. Słyszą, że wiele się o nim mówi, ale siłą rzeczy przyjmują te wiadomości w inny sposób niż ci, którzy go znali, spotkali czy po prostu go pamiętają. Dobrze, że wśród licznych publikacji książkowych, skierowanych także do dzieci, powstała produkcja filmowa adresowana do najmłodszych. Dobrze, że ta luka na naszym filmowym podwórku została wypełniona, jednak oglądając ten obraz, czuje się pewien niedosyt. Karol, który został świętym nie jest wolny od kilku poważnych wad polskiego kina familijnego.

 

Kilka wątpliwości

Reżyserzy obrazu Grzegorz Sadurski i Orlando Corradi sięgnęli po pewien synkretyzm. czyli połączenie gatunków, który z jednej strony czyni ten film atrakcyjnym, z drugiej pozostawia zbyt wiele pytań bez odpowiedzi i budzi wątpliwości. Obraz łączy elementy fabularne z animacją i materiałami archiwalnymi. Szkoda, że tych ostatnich jest naprawdę niewiele i stanowią one zaledwie coś w rodzaju klamry spinającej początek i koniec produkcji. Jan Paweł II chętnie i nierzadko spotykał się z dziećmi, najczęściej oczywiście przy okazji audiencji czy podróży apostolskich, jednak nie tylko. Wystarczy wspomnieć choćby zaproszenie do polskiego programu telewizyjnego „Ziarno” i spontaniczną „konferencję” – dialog, który nawiązał z najmłodszymi prowadzącymi program, o czym autorzy filmu nawet nie wspomnieli. Szkoda też, że nie przypomniano Listu do dzieci, który Jan Paweł II napisał do nich w 1994 r. Zgadzam się, że nie sposób w ciągu zaledwie 70 minut ująć wszystkich papieskich słów i gestów wobec dzieci i że obraz ten jest autorską wizją jego twórców, jednak, przy dzisiejszych możliwościach techniki trudno obronić animacje trącące tanią podróbką i brakiem polotu oraz toporną kreskę ich twórców. Nasuwa się pytanie, czy tak trudno było znaleźć młodych zdolnych ludzi, którzy podjęliby się tej pracy? W rysunkowej postaci Jana Pawła II naprawdę nie sposób doszukać się rysów młodego papieża, brakuje też tak charakterystycznych miejsc dla Krakowa, jak katedra wawelska, sanktuarium Bożego Miłosierdzia czy sławne na cały świat okno przy Franciszkańskiej 3. Nie wiem też, dlaczego ważna skądinąd walka papieża z systemem komunistycznym w Polsce staje się główną osią opowieści o Karolu, który został świętym? Oczywiście nie sposób odbierać zasług papieża, który jeszcze jako krakowski hierarcha musiał stawiać czoła inwigilacjom Służby Bezpieczeństwa i prowadzić z komunistami batalię o wybudowanie kościoła w Nowej Hucie, ale mam wątpliwości, czy ten wątek najbardziej przemówi do młodych widzów.

 

Rodzina jest najważniejsza

Najmocniejszą stroną filmu jest część fabularna, dobrze zagrana przez Piotra Fronczewskiego, który wcielił się w rolę dziadka 12-letniego wnuka, pasjonata animacji komputerowej. Postać Kacpra, nieumiejącego porozumieć się z mamą (Katarzyna Glinka) i mającego problemy w szkole z grupą szkolnych chuliganów, kreowali bracia Andrzej i Kamil Tkacz (ten drugi zadebiutował w nagradzanym obrazie Chce się żyć Macieja Pieprzycy). Dziadek zabiera wnuka na wycieczkę w Tatry, a ucząc go radzenia sobie z trudnymi warunkami przyrody i życia w schronisku, opowiada o przyjacielu z młodości – ks. Karolu Wojtyle, któremu głosu użyczył Artur Żmijewski. Autorzy filmu nie uciekli przed współczesnymi problemami, z którymi boryka się wiele rodzin. Obraz rodziny, do której tak często w swoim nauczaniu odwoływał się Jan Paweł II, jest w tej produkcji ukazany jako największa wartość. „Przez ten film chcieliśmy pokazać, jak ważne jest, by w dzisiejszym galopującym świecie dziecko miało wśród najbliższej rodziny bliską osobę, która go wesprze, wysłucha, pomoże” – przekonywał Sadurski. Taką postacią jest właśnie dziadek chłopca, w którym ten znajduje wsparcie. Jego troskliwość i ciepło, jego pomysłowość i spokój, a przede wszystkim snuta przez niego opowieść przełamują nabrzmiałe w chłopcu bariery i strach przed szkolnymi chuliganami. Kacper na podstawie wspomnień dziadka tworzy animacje komputerowe o krakowskich losach Wojtyły, a później Jana Pawła II. Chłopiec poznaje przy tym wartość przyjaźni, solidarności, zaufania oraz tego, że niczym złym jest proszenie o pomoc i jak ważne jest stawianie oporu złu.

Premiera Karola... ma miejsce miesiąc przed kanonizacją bł. Jana Pawła II, zresztą w filmie nie brakuje samych odniesień do tego ważnego wydarzenia. „Film, który zrobiliśmy, jest taką małą cegiełką, by sobie przypomnieć to, co mówił Karol Wojtyła. Jest też naszym podziękowaniem” – przekonywał podczas konferencji prasowej reżyser. Obraz czytelnie przedstawia ważne fakty z biografii młodego krakowskiego księdza i pontyfikatu papieża Polaka, unikając nadmiernego patosu czy bezkrytycznego uwielbienia. Niemała w tym zasługa  Sadurskiego, prowadzącego opowieść o człowieku, który na naszych oczach stał się dla ludzi wierzących świętym. Jak mówić najmłodszym o papieżu Polaku? W sposób autentyczny, pokazując go takim, jakim był na co dzień. 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki