Logo Przewdonik Katolicki

Rozmowa z Samarytanką o wodzie żywej

ks. dr Radosław Błaszczyk SDB
Fot.

Samarytanka usłyszała od Jezusa propozycję otrzymania wody żywej, która jako jedyna jest w stanie zaspokoić wszystkie pragnienia. Taką samą propozycję otrzymał każdy z nas w momencie przyjęcia sakramentu chrztu świętego.

W pierwszych wiekach chrześcijaństwa okres Wielkiego Postu spełniał istotne zadanie mistagogiczne (z języka greckiego mistagogia – wprowadzenie, wtajemniczenie) względem katechumenów, czyli osób przygotowujących się do przyjęcia sakramentów inicjacji chrześcijańskiej: chrztu, bierzmowania i Eucharystii. Szczególne znaczenie wówczas miały trzy niedziele: III, IV i V Wielkiego Postu. Odbywały się wtedy tak zwane skrutynia. Nazwa pochodzi od łacińskiego scrutor – badać, doświadczać, próbować, przenikać serce. Polegały one na badaniu zarówno sumień, jak i moralności kandydatów w celu stwierdzenia ich gotowości do wejścia na drogę życia chrześcijańskiego. Reforma Soboru Watykańskiego II, która przywróciła katechumenat dorosłych, spowodowała przywrócenie zarówno w Mszale, jak i w lekcjonarzu wyżej wspomnianych niedzielom ich pierwotnego charakteru. Dlatego tematyka ich liturgii słowa obecnie nie jest przypadkowa, ale odpowiednio dobrana i zawiera biblijną teologię sakramentu chrztu św. Tak jest również w przypadku perykopy III Niedzieli Wielkiego Postu. Opowiada ona o spotkaniu Jezusa z Samarytanką przy studni Jakubowej.

 

Godność, która trwa wiecznie

Kobieta usłyszała od Jezusa propozycję otrzymania wody żywej, która jako jedyna jest w stanie zaspokoić wszystkie pragnienia. Wymowny jest fakt, że Jezus wypowiada te słowa do Samarytanki w największym skwarze dnia. Wówczas człowiek za wszelką cenę chroni się przed promieniami słonecznymi i stara się ugasić pragnienie. W takiej sytuacji prawdopodobnie znajdowała się bohaterka z dzisiejszej Ewangelii. Była pod wrażeniem zachowania Jezusa. On, będąc Żydem, zwrócił się do niej, rozmawiał z nią bez żadnych zahamowań. Żydzi, mimo że posiadali z Samarytanami wspólne dziedzictwo, nie utrzymywali z nimi kontaktu i unikali się na co dzień. Ona jeszcze do końca nie rozumiała, co miałoby oznaczać propozycja złożona przez Jezusa. My wiemy doskonale, że propozycja ta dotyczyła rzeczywistości nieprzemijającej, przekraczającej ludzkie wyobrażenia i rozumienie – życia wiecznego. Ojciec Święty Benedykt XVI podczas modlitwy „Anioł Pański” 27 marca 2011 r. na placu św. Piotra wypowiedział następujące słowa: „W spotkaniu z Samarytanką na pierwszym planie stoi symbol wody, który wyraźnie nawiązuje do sakramentu chrztu, źródło nowego życia przez wiarę”.

Taką samą propozycję jak Samarytanka otrzymał każdy z nas od Jezusa w momencie przyjęcia sakramentu chrztu św. Była to najważniejsza chwila w naszym życiu. Chrystus, posługując się kapłanem jako swoim narzędziem – jak to jest w przypadku wszystkich sakramentów – sam udzielił nam chrztu. Obmył nas z grzechu pierworodnego, włączył do wielkiej wspólnoty Ludu Bożego oraz obdarzył wielką godnością dziecka Bożego. Jeden z królów francuskich, św. Ludwik IX syn Ludwika VIII z dynastii Kapetyngów, święty Kościoła katolickiego (12141270), który panował 44 lata od 1226 r., dostąpił łaski chrztu św. w królewskiej kaplicy zamkowej. Koronowany na króla natomiast został w katedrze w Reims. Bardzo pobożny król wiele czasu spędzał na modlitwie w swojej skromnej kaplicy zamkowej. Zapytany, dlaczego częściej się modli właśnie tam zamiast w pięknej katedrze, odpowiedział, że w katedrze otrzymał tylko godność królewską, w kaplicy zaś otrzymał w chrzcie godność dziecka Bożego. Ona trwać będzie przez całą wieczność, godność królewska natomiast zakończy się z momentem śmierci.

 

Konsekwencje wynikające z chrztu

Św. Ludwik doskonale rozumiał wartość sakramentu chrztu św. dającą godność dziecka Bożego – jak mówią teksty liturgiczne – nieskalaną aż po życie wieczne. Jest to wielkie wyróżnienie, ale zarazem zobowiązanie. Wartość nie tyle dana, ile zadana. Dlatego podczas liturgii udzielania sakramentu chrztu św. przed wyznaniem wiary następuje wyrzeczenie się zła. W czasie chrztu niemowląt celebrans w trzech pytaniach zwraca się do rodziców i rodziców chrzestnych: „Czy wyrzekacie się grzechu, aby żyć w wolności dzieci Bożych? Czy wyrzekacie się wszystkiego, co prowadzi do zła, aby was grzech nie opanował? Czy wyrzekacie się szatana, który jest głównym sprawcą grzechu?”. Po każdym z tych pytań rodzice i chrzestni nie w imieniu dzieci (jakby się wydawało), ale w swoim imieniu, ratyfikując własny chrzest, odpowiadają: „Wyrzekamy się”. Jak mówi św. Grzegorz z Nazjanzu, to wyrzeczenie jest pewnego rodzaju przymierzem, które zakłada konsekwentne odrzucenie zła i przejście na stronę Boga, czyli opowiadanie się za Nim we wszystkich okolicznościach życia. Rodzice podczas celebracji zobowiązują się publicznie, że zapewnią dzieciom będącym owocem ich miłości odpowiedni klimat do wzrastania w wierze. Umożliwi im to w wieku dorosłym podjęcie konsekwencji wynikających z sakramentu chrztu św. Możemy do nich zaliczyć miedzy innymi zewnętrzne formy pobożności: uczestnictwo w Eucharystii, w sakramencie pokuty i pojednania, w innych sakramentach, modlitwę, posty, umartwienia i wiele innych form związanych i niewiązanych bezpośrednio z liturgią. Jezus w rozmowie z Samarytanką sugeruje (podpowiada, radzi), aby to wszystko było czynione w duchu i prawdzie, czyli innymi słowy, przez wewnętrzną czystość serca i szczerość zarazem.

W okresie Wielkiego Postu podejmujemy posty, postanowienia, umartwienia. Warto w kontekście tej perykopy dokonać ich weryfikacji. Nie powinny one nigdy być celem samym w sobie. Ich zadaniem nie jest wprowadzenie w nas zgorzkniałość i cierpiętnictwo. Jeśli ktoś niepotrafiący egzystować bez kofeiny uczyniłby na czas Wielkiego Postu postanowienie rezygnacji z picia kawy i przez to stałby się bardziej nerwowy i uciążliwy dla otoczenia, wówczas post nie przyniósłby zamierzonego celu. Podobnie na przykład umartwienie w postaci niejedzenia słodyczy złożone tylko dla samego złożenia nie posiada zbyt wielkiej wartości. Inaczej rzecz się ma w przypadku, gdyby pieniądze zaoszczędzone przy okazji takiego postanowienia zostały ofiarowane na cel charytatywny.

 

Zachęcać innych do spotkania z Jezusem

Możemy być pewni, że dobrowolne wyrzeczenie płynące z głębi serca przybliży nas do Boga i do drugiego człowieka. Przez to będziemy bardziej wartościowi, a nasze serca wypełni radość. Naturalną rzeczą jest dzielenie się nią z innymi. Tak było w przypadku Samarytanki. Jak zanotował Ewangelista Jan, pozostawiła ona dzban i udała się do miasta, aby innych zachęcać do spotkania z Jezusem. Z tego płynie nauka dla każdego z nas. Jesteśmy zaproszeni, aby w naszych środowiskach zachęcać innych do spotkania z Jezusem. Być może będzie przed Świętami Paschalnymi wiele okazji ku temu. Możemy zaprosić do uczestnictwa w nabożeństwach pasyjnych, w rekolekcjach wielkopostnych i w spowiedzi przedświątecznej. Być może wielu z nas zobowiązało się być rodzicem chrzestnym. Wówczas podjęliśmy się zadania troski o pomoc rodzicom w wychowaniu katolickim dziecka, czyli w prowadzeniu ich do Chrystusa. Może nasi chrześniacy są już dorośli, sami mają potomstwo. Nasza codzienna wytrwała modlitwa za nich może okazać się cennym sposobem prowadzenia ich do Boga. Patronką niech będzie św. Monika, która przez wytrwałą modlitwę przez wiele lat wyprosiła przylgnięcie syna Augustyna do Boga. Początkowo żyjący rozpustnie, doświadczył dotknięcia łaski Bożej. Nawrócił się i przyjął sakrament chrztu św., został kapłanem, biskupem, a obecnie czcimy go jako doktora Kościoła.    

Na koniec naszych rozważań jeszcze jedna myśl. Być może jesteśmy narażeni na pokusę patrzenia z zazdrością na bohaterkę z dzisiejszej Ewangelii. Na własne oczy było jej dane widzieć Jezusa i na własne uszy słyszeć tyle cennych pouczeń dotyczących królestwa Bożego. Ale czy tak naprawdę jest to powód do zazdrości? Myślę, że nie. Podobnie jak ona spotykamy tego samego Jezusa w każdej świątyni w czasie liturgii eucharystycznej. Jak nas uczy Sobór Watykański II w Konstytucji o liturgii Sacrosanctum Concilium, Jezus jest prawdziwie, realnie i rzeczywiście obecny w każdej Mszy św.: w swoim Słowie, w sakramentalnych znakach, w zgromadzonym ludzie Bożym i w osobie celebransa. Zatem czerpmy nieustannie ze źródeł wody żywej. Udziela jej Bóg tylko tym, który tego pragną ze szczerym i pokornym sercem. Stawka jest wielka. Chodzi o nasze zbawienie.

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki