Logo Przewdonik Katolicki

Francuska lekcja

Jarosław Stróżyk
Fot.

Wprowadzenie związków partnerskich jest tylko etapem na drodze do małżeństw homoseksualnych i adopcji przez nich dzieci. O tym, że w tym twierdzeniu nie ma żadnej przesady, przekonują się właśnie Francuzi.

 

 
Warto wyciągnąć wnioski z francuskiej lekcji. Tam środowiska obrońców rodziny zaaktywizowały się dopiero, gdy na horyzoncie pojawiły się „małżeństwa homoseksualne” i adopcja dzieci. Na zablokowanie zmian było już jednak za późno
  
W Polsce w mediach i wśród polityków rozgorzała ostatnio dyskusja na temat tzw. związków partnerskich. Na szczęście większość parlamentarzystów zagłosowała przeciwko wprowadzeniu w naszym kraju takich rozwiązań. Wywołało to jednak prawdziwą furię środowisk lewicowo-liberalnych. Na głowy polityków, którzy ośmielili się sprzeciwić propagowanej przez nich wizji świata, sypią się gromy. Oskarżenia o nietolerancję i homofobię należą do najłagodniejszych. Przy tym na każdym kroku zapewnia się Polaków, że związki partnerskie nie mają nic wspólnego z „homoseksualnymi małżeństwami”, a także z adopcją dzieci przez gejów i lesbijki. Nic bardziej mylnego.
 
Co się dzieje nad Sekwaną
 
Wystarczy przyjrzeć się ostatnim wydarzeniom we Francji. Równolegle do polskiej debaty o związkach toczy się tam bowiem dyskusja nad wprowadzeniem „małżeństw homoseksualnych” i umożliwieniem im adoptowania dzieci. Nad Sekwaną geje i lesbijki mogą już od 1999 r. zawierać rejestrowane związki partnerskie, tzw. PACS. Legalizowane są związki nieformalne między dwojgiem ludzi bez względu na płeć, dając takim parom w niektórych dziedzinach – jak rozliczanie się z fiskusem – niemal identyczne prawa jak małżeństwom (dokładnie to samo miały wprowadzić ustawy o związkach partnerskich w Polsce). Jednak to im nie wystarczyło i od kilku lat prowadzili bardzo intensywną kampanię na rzecz „homoseksualnych małżeństw”. Wszystko wskazuje na to, że dopną swego. Kilka dni temu francuski parlament przyjął bowiem pierwszy i zarazem najważniejszy artykuł budzącej kontrowersje ustawy dopuszczającej związki małżeńskie między osobami tej samej płci. Związek małżeński może zostać zawarty przez dwie osoby tej samej płci lub różnych płci – głosi artykuł, za przyjęciem którego głosowało 249 deputowanych przy 97 głosach sprzeciwu. Rządząca Partia Socjalistyczna dysponuje w Zgromadzeniu Narodowym zdecydowaną większością. Głosowanie w izbie niższej parlamentu nad całą ustawą ma się odbyć 12 lutego. Potem jej projekt trafi do Senatu. Francuscy komentatorzy są raczej zgodni, że prezydent Francois Hollande przeforsuje ustawę dzięki absolutnej większości głosów lewicy w parlamencie. Projekt ustawy nie tylko umożliwia zawieranie cywilnych związków małżeńskich osób homoseksualnych, ale także – co wywołuje główne kontrowersje – pozwala na adoptowanie dzieci na identycznych zasadach, jak w wypadku par heteroseksualnych. Proponowany tekst dokonuje licznych zmian w kodeksie cywilnym; zachowuje jednak dotychczasowe pojęcia „ojca” i „matki”, wprowadzając przy tym nowy termin „rodzice tej samej płci”.
 
Protesty nie pomogły
 
Na nic zdały się protesty obrońców rodziny. Środowiska katolickie, muzułmańskie i żydowskie wspólnie zorganizowały w Paryżu największy od wielu lat protest – „Marsz wszystkich”, w którym mogło wziąć udział nawet 800 tys. osób. Papież Benedykt XVI nazwał francuskie plany „zagrożeniem” dla rodziny i społeczeństwa. „Małżeństwo i rodzina są instytucjami, które muszą być promowane i bronione przed każdym możliwym wypaczeniem ich prawdziwej natury, cokolwiek jest szkodliwe dla nich, będzie faktycznie szkodliwe dla całego społeczeństwa” – mówił Ojciec Święty. W podobnym tonie wypowiadali się też francuscy biskupi.
Na podobne apele środowiska homoseksualne i sprzyjający im politycy oraz media odpowiedzieli jeszcze większą akcją promocji tego typu związków. Valérie Trierweiler, partnerka prezydenta Francji Francoise Hollande’a, przyznała, że nie może doczekać się pierwszych małżeństw jednopłciowych, albowiem... będzie świadkiem na jednym z takich ślubów. „Jestem dodatkowo poruszona faktem, że będę świadkiem na jednym z pierwszych jednopłciowych ślubów we Francji” – mówiła pierwsza dama. Trierweiler jest znaną we Francji dziennikarką polityczną, od 7 lat partnerką życiową obecnego prezydenta Francji. Trierweiler i Hollande są pierwszą w historii Francji parą prezydencką bez ślubu. Homoseksualiści zorganizowali również swoje demonstracje poparcia dla „małżeństw” i adopcji. I choć były mniej liczne niż organizowane przez obrońców rodziny, to jednak o wiele bardziej nagłaśniane w mediach. Podczas największej z nich, w Paryżu, dwóch członków parlamentu demonstracyjnie całowało się publicznie. „Jesteśmy heteroseksualni, mamy żony i dzieci. Dziś, tym pocałunkiem solidarności, my – jako członkowie parlamentu, którzy niedługo zaczną walkę o równość małżeńską, solidaryzujemy się z homoseksualistami” – mówili Yann Galut oraz Nicolas Bays, posłowie Partii Socjalistycznej. To nie pierwszy raz, kiedy zwolennicy „małżeństw homoseksualnych” sięgają po tego typu demonstracje. W 2005 r. grupa homoseksualnych aktywistów „odprawiła” w katedrze Notre-Dame fikcyjną ceremonię zaślubin dwóch lesbijek. Skandowali przy tym słowa: „Benedykt XVI homofob, współwinny AIDS”. Próbujący interweniować rektor kościoła został przez nich pobity. Walka o „małżeństwa homoseksualne” odbywała się też w sali sądowej. Pod koniec stycznia 2011 r. francuska Rada Konstytucyjna orzekła, że zakaz zawierania małżeństw jednopłciowych jest zgodny z konstytucją – tym samym odrzuciła pozew dwóch lesbijek, które starały się o zawarcie małżeństwa. Rada zaznaczyła, że konstytucja wyraźnie definiuje małżeństwo jako związek mężczyzny i kobiety – jednak z podkreśleniem, że ustawę zasadniczą można zmienić.Warto wyciągnąć wnioski z francuskiej lekcji. Tam środowiska obrońców rodziny zaktywizowały się dopiero, gdy na horyzoncie pojawiły się „małżeństwa homoseksualne” i adopcja dzieci. I choć udało im się w dużym stopniu zmienić nastawienie opinii publicznej, to na zablokowanie zmian było już za późno.

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki