Wiele pytań, niewiele odpowiedzi

Rozmowa o śmierci z ks. prof. dr. hab. Antonim Siemianowskim.
Czyta się kilka minut

Trudno jest rozmawiać o śmierci…

– Jeśli chcemy o niej rozmawiać, trudno nie przypomnieć na początku myśli Czesława Miłosza, który pisał o „wkraczaniu na teren, gdzie roi się od pytań i jest niewiele odpowiedzi”. Orygenes rozpoczynając swój komentarz do Księgi Rodzaju, również napisał słowa, które są tu adekwatne: że „czuje się bezradny jak ktoś, kto wyruszył w morze na łódce i zdjęty jest lękiem, oddając małe drewno bezmiarowi fal. Tak i my cierpimy, zanurzając się w ogromnym oceanie tajemnicy” – tajemnicy życia i śmierci.

Tajemnicy? Przemijanie jest przecież naturalne?

– Ci, którzy nie wierzą w życie po śmierci, śmierć traktują naturalistycznie: skoro wszystko w świecie przemija, przeminie również człowiek. Owszem, przemijanie jest naturalne i jest niejako warunkiem regeneracji świata, ale w człowieku najważniejsze jest nie przemijanie, ale jego bycie: osobowe i we wspólnocie z innymi ludźmi. Przeznaczeniem człowieka jako osoby nie jest przemijanie. W naturę jego bytu wpisanie jest bycie. Człowiek pragnie wciąż być, dlatego szuka odpowiedzi na pytania, na które odpowiedzi być może wcale nie ma. Przemijanie nie jest sensem naszego życia – ono przychodzi wraz z życiem, niosąc ze sobą cierpienie i lęk.

Owo cierpienie i lęk są naturalne i nieuniknione. Śmierci nie boją się tylko nieświadome dzieci i ludzie chorzy umysłowo – ci, którzy nie są świadomi sensu bycia człowiekiem. Śmierci nie boją się ci, którzy, jak mówił Kant, nie traktują swojego człowieczeństwa jako czegoś świętego. Nie mają świadomości, że być człowiekiem to coś więcej, niż być komarem czy gołębiem. Kiedy ginie jeden owad albo ptak, gatunek trwa nadal. Po śmierci każdego człowieka pozostaje niepowtarzalna wyrwa i brak.

Jeśli lęk przed śmiercią jest nieunikniony, to skąd ludzie proszący o eutanazję? Czy oni się nie boją?

– Oni lekceważą śmierć. Wiedzą, że umierają, ale sami chcą sobie urządzić swój koniec świata. Nie chcą czekać na jej niewiadome nadejście. Wszystko rozbija się o to, kogo uznajemy za pana życia i śmierci: Boga czy siebie. To Karl Jaspers pisał, że gdy myśli o swoim początku, ma absolutną pewność, że nie on sam chciał wejść w świat, że było to wydarzenie, którego nie wymyślił. Podobnie jest ze śmiercią: my możemy się tylko na nią zgodzić, możemy się pożegnać. Dzisiaj często zasłania się bezpowrotność tego pożegnania. Traktujemy śmierć, jakby nie wydarzyło się nic nadzwyczajnego, banalizujemy ją – ale podobnie banalizujemy przecież wiele innych ważnych dla człowieka spraw, jak miłość, jak małżeństwo… Banalizujemy, bo nie możemy nad tym zapanować. Taka banalizacja niszczy naszą wrażliwość i niszczy stosunki międzyludzkie. Rzadko już żegnamy się tak jak dawniej: w domu, trzymając umierającego za rękę, z modlitwami przez całą noc. Śmierć staje się anonimowa, a my przestajemy o nią pytać. A śmierć to nie jest jakiś drobiazg, to jest ważne wydarzenie, które ma nas nie tylko niepokoić, ale również budzić w nas pytania o to, co dalej. I to pytanie wcale nie wyrasta z pychy człowieka: ono wyrasta z troski człowieka o własne bycie. Skoro jesteśmy, to nie po to, żeby przeminąć. I tutaj rodzą się kolejne pytania, pytania o zbawienie.

Czy zatem wierzącym łatwiej jest umierać?

– Dla wierzącego i niewierzącego śmierć jest taka sama, taki sam są ból i cierpienie – tylko perspektywa jest inna. Dla człowieka, który umiera w Jezusie Chrystusie, śmierć nie jest skokiem w nieznane, ale oddaniem się miłosierdziu Boga.

Do śmierci można się przygotować: człowiek wierzący przygotowuje się swoją modlitwą i całym odniesieniem do Chrystusa. Oczywiście nie sprawi to, że w śmierci nie będzie cierpienia, ale będzie ona przejściem, a nie unicestwieniem. Najważniejsze jest, żeby żyć tym, co mówił Jezus: „Ktokolwiek żyje i wierzy we Mnie, choćby i umarł, żyć będzie”. A jak będzie wyglądało samo przejście…? Zostawmy to…

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 44/2013