O podejmowaniu decyzji biznesowych i tworzeniu środowiska katolickich przedsiębiorców, z Jerzym Jamonttem, prezesem zarządu i dyrektorem Zakładów Mechanicznych Wiromet S.A. w Mikołowie k. Katowic, a jednocześnie przedstawicielem amerykańskiej organizacji Legatus w Polsce.
Co dla Pana oznacza bycie katolickim przedsiębiorcą?
– Jako człowiek wierzący czuję się bardziej zobowiązany do tego, żeby konsekwentnie wprowadzać w codzienne życie, także w działalności biznesowej, katolickie zasady. Doszedłem do tego, że warto się starać, aby wszystko, co robię, oddawać Bogu. To pozwala mi w zupełnie inny sposób prowadzić firmę, którą zresztą w sposób szczególny powierzyłem Matce Bożej Częstochowskiej. Co roku z pracownikami jeździmy na Jasną Górę odnowić to oddanie. Bardzo ważne jest dla mnie również życie osobiste moich pracowników. Oczywiście nie ingeruję w nie, ale staram się dbać o ich dobro duchowe. Próbuję także rozpoznawać wolę Bożą, podejmując decyzje biznesowe. Wiele z nich konsultuję z Bogiem na kolanach.
Czy tak też było przy decyzji o kupnie Wirometu?
– Dokładnie. Byłem wtedy analitykiem finansowym. Skończyłem też studia w specjalności mechanik energetyk oraz ekonomiczne w dziedzinie finansów i bankowości. Zawsze modliłem się o dobrą pracę, która pozwoli mi utrzymać rodzinę. Nigdy nie kryłem się też z tym, że jestem katolikiem. Teraz tym wyraźniej widzę, że Bóg prowadził mnie przez różne etapy mojej drogi zawodowej. W pewnym trudnym jej momencie trafiłem do Wirometu. Powstały przed ponad 60 laty zakład znalazł się wówczas na „zakręcie” i został wystawiony na sprzedaż po bardzo korzystnej cenie. Wydawać się to może pomysłem wręcz szalonym, ale w 2003 r. zdecydowałem się na jego kupno. Oczywiście byłem zmuszony wziąć kredyt, na który zgodził się pion inwestycyjny banku. Jego udzielenia odmówił natomiast pion kredytowy. Kiedy otrzymałem tę niepomyślną wiadomość, pojechałem z rodziną do Kalwarii Zebrzydowskiej na nabożeństwo. Był Wielki Piątek. Wracając z kościoła,, dostałem telefon z banku, że jednak znalazł się sposób, żeby tego kredytu mi udzielić. To była dla nas szczególna Wielkanoc. W tej chwili Wiromet zatrudnia blisko 200 pracowników. Dużo inwestuję, żeby wytrzymać światową konkurencję i zachować miejsca pracy, a jeżeli się da, żeby je pomnażać.
Oprócz prowadzenia firmy, stara się Pan przeszczepić na polski grunt amerykańską organizację katolickich przedsiębiorców Legatus. Dlaczego to dla Pana takie ważne?
– Zależało mi na tym, żeby mieć środowisko katolickich przedsiębiorców jako pewne zaplecze dla samego siebie. W Polsce jest bardzo wielu wierzących przedsiębiorców, nie ma natomiast zwyczaju, żeby ujawniać swoją wiarę na forach, gdzie mówi się o biznesie. Kiedy w 2004 r. przeczytałem wywiad z Tomem Monaghanem, który pod koniec lat 80. stworzył Legatusa (z łac. ambasador), od razu pomyślałem, że to organizacja dla mnie. Swoim członkom, właścicielom i prezesom firm o trochę większych rozmiarach, pomaga ona wzrastać w wierze i żyć nią na co dzień. Wspólnie stawiają oni czoła wyzwaniu, jakim jest odpowiedzialność za rodzinę, Kościół i firmę. Wszedłem więc na ich stronę internetową i sprawdziłem warunki członkostwa. Okazało się, że je spełniam i w ciągu tygodnia zostałem jej członkiem. Pierwszy mój bezpośredni kontakt z Legatusem miałem, będąc w Stanach na targach. Poznałem wtedy bliżej Johna Rotha, sekretarza Legatusa i zaprosiłem go do Polski. Razem z nim pracuję nad tym, żeby struktury tej organizacji formalnie zaistniały w naszym kraju. Przez całe życie, mieszkając w różnych krajach świata, John stykał się z obcymi dla Amerykanów kulturami. Dlatego z jednej strony jest mu łatwiej je zrozumieć, a z drugiej, jako Amerykanin, potrafi lepiej zarekomendować rozwiązania dotyczące funkcjonowania Legatusa w Polsce, które będą mogły być zaakceptowane przez Amerykanów. Zanosi się więc na to, że poza Stanami i Irlandią będziemy kolejnym państwem, w którym Legatus będzie formalnie istniał.
A tak od strony praktycznej, jak wygląda w tej chwili działalność Legatusa w Polsce?
– Co najmniej raz w roku odbywają się ogólnopolskie weekendowe konferencje. Zorganizowaliśmy je m.in. w Warszawie, Oświęcimiu i Krakowie-Łagiewnikach. Ich tematyka jest bardzo różnorodna, a część prelekcji dotyczy również tego, co aktualnie dzieje się w Kościele czy w Polsce. Podstawowymi tematami naszych konferencji są jednak wiara, nadzieja i miłość. Zapraszamy na nie zarówno duchownych, jak i świeckich prelegentów. Oczywiście nie może zabraknąć podczas nich Mszy św. Trzeba bowiem podkreślić, że jest to organizacja o charakterze ściśle formacyjnym.
Rozrasta się też w Polsce grupa osób sympatyzująca z Legatusem. Na razie starają się oni znaleźć dla siebie miejsce formacji w innych katolickich wspólnotach. Mam jednak nadzieję, że w najbliższych latach uda się powołać w różnych miejscach kraju dwudziestoosobowe grupy Legatusa.
Z Bożego punktu widzenia
John Roth, amerykański biznesmen, sekretarz organizacji katolickich przedsiębiorców Legatus:
To, co najważniejsze…
– Kiedy ludzie pytają o moje życie, o to, co zrobiłem i co dawało mi radość, to odpowiadam: moja rodzina, wspaniała żona, z którą przeżyłem prawie 50 lat, synowie i wnuki. To ważniejsze niż cokolwiek innego. Nie urodziliśmy się po to, aby być biznesmenami, ale po to, by kochać Boga i ludzi. Kiedy stanę na Sądzie Ostatecznym, Bóg nie zapyta mnie, czy byłem generałem, czy prezesem firmy, ale zapyta czy naprawdę wierzyłem, czy kochałem swojego sąsiada, czy dobrze wykorzystałem to, czym mnie obdarował.
Przeczytałem Biblię ze 20 razy i za każdym razem dostrzegam w niej coś innego. Na to, jak odbieram jej treści wpływa oczywiście moje doświadczenie życiowe. Dla mnie żyć wiarą to znaczy kochać Boga i kochać swojego sąsiada. To pierwsze okazało się proste, tym bardziej że wychowałem się w bardzo wierzącej rodzinie, ale z tym drugim miałem problem, bo kiedyś nie lubiłem nawet ludzi, którzy mieszkali za sąsiednimi drzwiami. Teraz każdego człowieka uważam za swojego sąsiada. Zrozumiałem, że jako katolicy jesteśmy wezwani do ewangelizacji, a tym samym do kochania także sąsiada i życia zasadami naszej wiary na co dzień. To odkrycie sprawiło, że poczułem potrzebę większego zaangażowania się w życie Kościoła i mojej społeczności. Przyłączyłem się więc do Rycerzy Kolumba.
Słyszałeś o Legatusie?
– Zanim zostałem biznesmenem, byłem wojskowym. Doszedłem do rangi generała i dowodziłem 16 tys. ludzi. Podczas gdy już zarządzałem moją firmą produkującą agregaty prądotwórcze, odkryłem że nie mam czasu na lekturę Biblii. Zajmowała mnie masa różnych problemów związanych z prowadzeniem biznesu. Wtedy ktoś znajomy zapytał mnie, czy słyszałem o Legatusie, organizacji stworzonej dla katolickich biznesmenów. Wziąłem udział w kilku spotkaniach i od razu się przyłączyłem. Ludzie, których tam poznałem, mają problemy podobne do moich. Tak jak dla mnie, również dla nich wiara jest na pierwszym miejscu. Rozmawiając więc na comiesięcznych spotkaniach o naszych zawodowych problemach, patrzymy na nie z Bożego punktu widzenia. Dzielimy się doświadczeniem i poglądami, ale też stresem, jaki towarzyszy prowadzeniu firmy. Pilnujemy, żeby biznes nie był ważniejszy niż rodzina.
Firma w dobrych rękach
– Razem z moim partnerem, z którym prowadzę firmę, powierzyliśmy ją Bogu. Nasi pracownicy wiedzą, że u nas nie można przeklinać czy wieszać pornograficznych zdjęć w szafkach. Wymagamy też wzajemnego szacunku dla siebie. Kto tych zasad nie przestrzega, zostaje zwolniony, ale nie wyrzucamy nikogo na bruk, tylko znajdujemy mu pracę w innym miejscu. O tym wszystkim mówi zresztą tablica informacyjna, przy której umieściliśmy wizerunek Najświętszego Serca Pana Jezusa, któremu oddaliśmy naszą firmę.
Niezależnie od tego, jakie pełnisz stanowisko, musisz żyć wiarą i jej bronić. Ważne decyzje podejmuje co prawda zazwyczaj prezes czy właściciel firmy, ale będąc pracownikiem niższego szczebla, jako katolik także jesteś zobowiązany do odpowiedniego traktowania ludzi i do walki o właściwe warunki pracy dla nich.
Jeśli masz problemy w biznesie, przypomnij sobie słowa Jezusa: „Nie lękajcie się!”. I zawsze pamiętaj, że Boża Opatrzność czuwa nad nami.
Modlę się za Polskę
– W 1945 r. papież Pius XII poprosił ludzi na całym świecie, aby modlili się za Polaków zniewolonych przez komunizm. Wiedział, że jedynie modlitwa może zmienić ich sytuację. Zachęcał więc, aby każdego tygodnia modlić się w intencji Polski na Różańcu. Miałem siedem lat, kiedy moja mama zapoczątkowała rodzinną modlitwę za wasz kraj. Odtąd razem z moimi trzema siostrami, trzema braćmi i rodzicami, w każdą niedzielę modliliśmy się za ludzi w Polsce. Stało się to naszym zwyczajem.
Po raz pierwszy przyjechałem do Polski osiem lat temu. Wówczas zobaczyłem kraj, za który modliłem się całe życie. Zaskoczyło mnie, że żyje tu tylu wierzących ludzi. Zakochałem się w nim i staram się tu wracać jak najczęściej, co najmniej 2–3 razy do roku. Kiedy znajomi proszą mnie, abym im polecił miejsce na wakacje, bez wahania mówię: Jedźcie do Polski! Wszyscy wracają zachwyceni. Od mojej pierwszej wizyty w Polsce przestałem się za nią modlić co tydzień... a zacząłem każdego dnia.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!











