Logo Przewdonik Katolicki

Przemilczane rocznice

Antoni Zięba
Fot.

Prawie żadne media nie poinformowały, że wiele lat temu komuniści i naziści wydali dokumenty zezwalające na zabijanie polskich nienarodzonych dzieci.

Prawie żadne media nie poinformowały, że wiele lat temu komuniści i naziści wydali dokumenty zezwalające na zabijanie polskich nienarodzonych dzieci.

 

Zbrodnicze ustawodawstwo aborcyjne nie zostało po raz pierwszy uchwalone przez polskie władze. Przyszło ono do nas wraz z dwoma totalitaryzmami. To wrogowie Polski – hitlerowcy i stalinowcy – narzucili Polakom ustawy, w świetle których mordowanie niewinnych istnień ludzkich miało się stać zgodne z prawem.

9 marca 1943 r.

Bez żadnego medialnego echa (z wyjątkiem „Naszego Dziennika” i nielicznych mediów katolickich) 9 marca br. minęło 70 lat od narzucenia Polakom przez zbrodniarzy hitlerowskich przepisów „zezwalających” na nieograniczone zabijanie polskich nienarodzonych dzieci. Okupant uczynił to w ramach walki z polskim narodem. Miał świadomość, że zamach na prawo do życia oraz rodzinę bardzo osłabi naród. Już wtedy hitlerowcy wiedzieli o tym, co wiele lat później w prostych, ale dobitnych słowach, potwierdził Jan Paweł II – że „Naród, który zabija własne dzieci, jest narodem bez przyszłości”. 9 marca 1943 r. „zezwolono” w sensie prawnym na zabijanie polskich nienarodzonych dzieci – Niemcy wydali zbrodniczy „Verordung” (tj. rozporządzenie). Co ważne, dokładnie w tym samym „Verordung” podnieśli karę za zabicie niemieckiego nienarodzonego dziecka do kary śmierci włącznie!

Gdyby chodziło tylko o jeden dokument, historycy mogliby się spierać, czy działania hitlerowców były zaplanowaną strategią, czy dziełem przypadku. Jednakże oprócz rozporządzenia z 1943 r. hitlerowcy także w innych dokumentach podkreślali, że jednym ze sposobów zniewolenia Polski jest walka z życiem Polaków, także tych jeszcze nienarodzonych. Cztery lata wcześniej, 25 listopada 1939 r. w hitlerowskim dokumencie Rassenpolitisches Amt, Reichleitung napisano: „Wszystkie środki, które służą ograniczeniom rozrodczości, powinny być tolerowane albo popierane. Spędzenie płodu musi być na pozostałym obszarze Polski niekaralne. Środki służące do spędzania płodu i środki zapobiegawcze mogą być w każdej formie publicznie oferowane, przy czym nie może to pociągać za sobą jakichkolwiek policyjnych konsekwencji” (cyt. za: „Zeszyty Oświęcimskie” nr 2/1958).

Żeby nie było wątpliwości, przypomnijmy jeszcze wypowiedź Martina Bormana, zbrodniarza wojennego, szefa kancelarii Adolfa Hitlera i faktycznego szefa NSDAP:

„(...) obowiązkiem Słowian jest pracować dla nas. Płodność Słowian jest niepożądana. Niech używają prezerwatyw albo robią skrobanki – im więcej, tym lepiej. Oświata jest niebezpieczna” (cyt. za: J. Heydecker, J. Leeb Trzecia Rzesza w świetle Norymbergii – bilans tysiąclecia, Książka i Wiedza, Warszawa 1979, s. 391).

27 kwietnia 1956 r.

Na szczęście, po zakończeniu II wojny światowej anulowano hitlerowskie bezprawie. Ale nie na długo, bowiem już w 1945 r. tym razem sowieccy okupanci planowali niszczenie Polski, a jednym ze sposobów miało być zabijanie polskich dzieci nienarodzonych. O zamiarach komunistów napisał prof. dr hab. med. Antoni Chrościcki. Tak wspominał epizod z aresztowania jego żony Emilii Paderewskiej-Chrościckiej, łączniczki Armii Krajowej. Żona była zmuszona do sprzątania pomieszczeń biurowych NKWD w Otwocku: „(...) w pokoju dowódcy oddziału natrafiła na instrukcję pisaną po polsku i po rosyjsku. Dotyczyła ona postępowania z Polakami. Była tam mowa o popieraniu aborcji, rozwodów, demoralizacji młodzieży, zwalczaniu religii i werbowaniu donosicieli (...)” (A. Chrościcki, Matka tysiąca dzieci, Pelta W. Chojnacki, Warszawa 2001, s. 40).

Jak wiele lat wcześniej hitlerowcy, tak teraz zniewalający Polskę Sowieci i będący na ich usługach komuniści polscy, z premedytacją dążyli do wprowadzenia legalizacji aborcji. Była to przemyślania strategia wyniszczania polskiego narodu. „Zgoda na zabijanie” miała być w PRL-u realizacją dyrektywy samego W.I. Lenina:

„(...) domagać się bezwarunkowego zniesienia wszystkich ustaw ścigających sztuczne poronienia” (W. Lenin, Klasa robotnicza a neomaltuzjanizm, w: W. Lenin Dzieła, Książka i Wiedza, Warszawa, 1950, t. 19, s. 321).

Tak też się stało. 27 kwietnia 1956 r. w warunkach komunistycznego terroru narzucono Polsce ustawę aborcyjną „dopuszczającą” zabijanie poczętych dzieci. Zbrodnicze prawo obowiązywało aż do 7 stycznia 1993 r., kiedy to Sejm RP wprowadził prawo chroniące życie nienarodzonych dzieci.

30 sierpnia 1996 r.

Prawem chroniącym życie od poczęcia do naturalnej śmierci cieszyliśmy się jednak tylko trzy lata. Postkomuniści, kierowani przez Aleksandra Kwaśniewskiego i Leszka Millera, po ponownym zdobyciu pełnej władzy szybko przywrócili zbrodnicze ustawodawstwo.

Już 30 sierpnia 1996 r. przegłosowano, w opanowanym przez postkomunistów i skrajnych liberałów Sejmie, całkowitą „swobodę” zabijania nienarodzonych dzieci także z tzw. przyczyn społecznych. W praktyce oznaczało to, że „prawo” do aborcji przysługiwało każdej kobiecie. Ustawa będąca realizacją barbarzyńskiej dyrektywy Lenina weszła w życie 4 stycznia 1997 r. i obowiązywała do grudnia tego roku. To proaborcyjne bezprawie anulowała decyzja Trybunału Konstytucyjnego uznająca nowe, postkomunistyczne, proaborcyjne przepisy za sprzeczne z Konstytucją RP.

Katastrofa medialna

Dlaczego przez ponad 20 lat w potężnych mediach publicznych i komercyjnych nikt z dziennikarzy nie zadał liderom ugrupowań postkomunistycznych oczywistego pytania: dlaczego w III Rzeczpospolitej usiłują drogą ustaw państwowych narzucić całemu narodowi realizację zbrodniczej dyrektywy W.I. Lenina – „swobodę” aborcji?

Dlaczego przez ponad 20 lat w potężnych mediach publicznych i komercyjnych nie przedstawiono poniższego, krótkiego, ponadwyznaniowego uzasadnienia prawa do życia:

życie człowieka zaczyna się w momencie poczęcia? To fakt naukowy, niepodważalny, dzisiaj tak oczywisty, że podawany w podręcznikach dla dzieci do V klasy szkoły podstawowej.

A jeżeli życie człowieka zaczyna się w chwili poczęcia, to zniszczenie go obojętne w jaki sposób, obojętne jaką metodą, obojętne, czy to będzie dzień, tydzień, miesiąc, trzy czy siedem miesięcy po poczęciu, będzie zawsze zniszczeniem życia człowieka. Czyli zabójstwem.

Żadne stanowione przez parlament prawo nie może „zezwalać” na bezkarne zabijanie absolutnie niewinnych i skrajnie bezbronnych ludzi – poczętych dzieci.

Jedną z najtańszych, ale zarazem najskuteczniejszych i najpopularniejszych technik manipulacji jest przemilczenie. Nie bez przyczyny mówi się czasem, że jeśli jakiejś sprawy, osoby, wydarzenia nie ma w mediach, to ona nie istnieje. Nie istnieje dlatego, że nie dowie się o niej przeciętny obywatel.

Dlatego tak ważne jest korzystanie z wiarygodnych mediów: katolickich, centrowych, niezależnych, bo tylko one podejmują tematy niewygodne dla komercyjnych, potężnych stacji telewizyjnych, rozgłośni radiowych i tytułów prasowych. Tylko one promują działania na rzecz wprowadzenia prawa całkowicie chroniącego życie. I tylko one mają odwagę opublikować artykuł, z którego wynika, że aborcja wcale nie jest synonimem postępu, nowoczesności i „prawem” kobiety, ale zabójstwem niewinnego człowieka, wielką krzywdą i realizacją hitlerowskich oraz leninowskich rozkazów. Podkreślę, że dzisiaj ogromna większość Polaków opowiada się za prawem do życia każdego, bez wyjątku, poczętego dziecka.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki