Ta, która widziała Maryję

Ta historia nie daje się zamknąć teologom w opasłych tomach uczonych pism o świętych i ich mistyce. Ta historia jest dla nas, ludzizagonionych i utrudzonych codziennością. Prosta jak ludzkie życie.
Czyta się kilka minut

Ta historia nie daje się zamknąć teologom w opasłych tomach uczonych pism o świętych i ich mistyce. Ta historia jest dla nas, ludzi  zagonionych i utrudzonych codziennością. Prosta jak ludzkie życie. Ale przez tę prostotę wcale nie jest łatwo w nią uwierzyć. No bo jak, tak zwyczajnie, mamy uwierzyć, że obok nas żył ktoś, kto spotkał Matkę Boską i z Nią rozmawiał?

Przeciętny katolik zapewne słyszał o trzech pastuszkach z Fatimy, którym w 1917 r. ukazała się Matka Boża. Na czarno-białych przedwojennych zdjęciach widzimy trzy charakterystyczne postaci, dziewczęta w długich spódnicach i chustkach na głowach oraz chłopca w czapce i jasnych spodniach w kratkę. Jeden rzut oka i wiemy, że to musiało być dawno, dawno temu. Nikt tak dzisiaj nie wygląda. W tamtych czasach ludzie byli pobożniejsi, to i Matka Boża mogła się z nimi spotykać, myślimy, tak jak prawie 100 lat wcześniej spotkała się z dziewczynką z Lourdes, tak jak kiedyś przed wiekami ukazała się innym wielkim świętym. Czy da się dziś odnaleźć Jej słowa, skoro świat tak głośno i dobitnie krzyczy do nas, że Boga nie ma, a ludzie żyją czasem tak, że lepiej dla nich, by Boga nie było… Ale jest. Bo są przecież świadkowie. Na wyciągnięcie ręki.

To nie archeologia

To nie do wiary, ale ta, która widziała i rozmawiała z Maryją, żyła jeszcze w naszych czasach, można rzec „zaledwie” trzy tysiące kilometrów stąd. Dwoje młodszych pastuszków, Franciszek i Hiacynta, zmarło wcześniej – chłopiec dwa, a dziewczynka trzy lata po objawieniach. Ona, ta trzecia z nich, żyła najdłużej. Jej misja trwała pełne 90 lat, bo tyle czasu dzieli pierwsze objawienie Anioła od ostatniego, które miało miejsce 13 lutego 2005 r., w dniu śmierci siostry Łucji. Jest to najdłuższa misja wizjonera w dziejach Kościoła. Nikt wcześniej nie żył tak długo po otrzymanych objawieniach. Nazywana dziś największą prorokinią XX w. Łucja de Jesus Maria dos Santos, siódme dziecko Antonia dos Santos i Marii Rosy, jeszcze siedem lat temu mieszkała w Coimbrze, w klasztorze Sióstr Karmelitanek, na co dzień zajmując się tym, co one. Wyszywała szaty liturgiczne, ręcznie robiła różańce, miała dyżury w kuchni i ogrodzie. Od innych sióstr różniła ją na pewno liczba listów, które otrzymywała. Były ich setki, z najróżniejszych stron świata. Wystarczyło napisać na kopercie „Siostra Łucja, Portugalia” i list trafiał do adresatki. Łucja odpisywała na wszystkie, a na pamiątkę po nich zostawiała sobie znaczki. Ogromne klasery pełne filatelistycznych kolekcji są dziś jednym z bardziej okazałych eksponatów sali pamięci Jej imienia w klasztorze w Coimbrze. Jak trafiła do klasztoru, jakie były jej losy przed i po spotkaniu z Matką Bożą? 

Początek

„W odległości dwóch kroków przed nimi, nad małym dębem (miał dopiero około metra wysokości) stała przepiękna Pani, cała w świetle jaśniejszym niż słońce, która uspokoiła ich mówiąc «nie lękajcie się, nie chcę Wam zrobić nic złego». Miała na sobie białą, wedle słów Łucji – jak najbielszą suknię i płaszcz”. Był 13 maja 1917 r. Łucja, Franciszek i Hiacynta paśli niewielkie stado owiec w dolinie Cova da Iria, na terenie gminy Fatima, należącej do portugalskiej diecezji Leiria. Dzieci były kuzynami, bo ojciec Łucji był bratem mamy Hiacynty i Franciszka. Wcześniej bawiły się, ustawiając z kamieni mały domek w miejscu, gdzie obecnie jest bazylika. Właśnie wtedy niespodziewanie ujrzały otaczające je silne światło. Pomyślały, że to błyskawica, i postanowiły wrócić do domu. Zjawisko powtórzyło się i tym razem, nad małym drzewkiem, w miejscu gdzie dziś znajduje się kaplica objawień, dzieci zobaczyły „Panią jaśniejszą niż słońce”, z której rąk zwisał biały różaniec. Dzieci obiecały sobie, że nikomu o tym nie powiedzą, ale najmłodsza 7-letnia Hiacynta nie wytrzymała i powiedziała o wszystkim mamie. To wystarczyło, by o spotkaniu dowiedziała się cała wieś.

Po pierwszym objawieniu

Rankiem matka Łucji zdecydowała skończyć z plotkowaniem wśród sąsiadów i z własnymi wątpliwościami. Poprosiła córkę, by ta wyznała, że jest to kłamstwo i że oszukała ludzi. Kobieta próbowała wszystkiego: stanowczych nakazów, pieszczot, gróźb, a nawet miotły. Odpowiedzią Łucji było milczenie albo potwierdzanie przez nią tego, co powiedziała wcześniej. „Chcę ci powiedzieć, żebyś wróciła tu 13. dnia przyszłego miesiąca, żebyś nadal odmawiała codziennie Różaniec, chcę również żebyś nauczyła się czytać, abym mogła powiedzieć ci potem, czego pragnę”. To słowa wypowiedziane przez Matkę Bożą do Łucji w czasie ich drugiego spotkania, w czerwcu. Maryja poprosiła bowiem dzieci, by przychodziły na spotkania z nią przez sześć kolejnych miesięcy, zawsze trzynastego dnia. Już po drugim objawieniu, głównie z powodu wielkiej liczby ludzi przybyłych do Fatimy na święto św. Antoniego, wiadomość o objawieniach szybko przekroczyła granice parafii i rozniosła się po okolicy. Wiele osób okazywało swój sceptycyzm, a nawet wrogość wobec dzieci. Wśród nich był nawet  proboszcz Fatimy i matka Łucji. Maria Rosa była przekonana, że córka jest aferzystką, która oszukała pół świata, łajała ją wówczas, a nawet biła za najdrobniejsze przewinienie, dopóki nie interweniował proboszcz, polecając jej opanowanie. Pewnego dnia ksiądz wezwał je do siebie, chciał po raz kolejny rozmawiać z Łucją. – Mama przez całą drogę nie powiedziała do mnie ani słowa – wspominała Łucja podczas przesłuchania 8 lipca 1924 r., jednego z wielu jej przesłuchań dokonanego przez Komisję Kanoniczną. „Powiedz księdzu, że kłamałaś, aby mógł w przyszłą niedzielę uspokoić ludzi i w ten sposób skończyć z tą sprawą. Czy to możliwe, że wszyscy mamy biegać do Cova da Iria, żeby się modlić przed dębem?” – pytała matka.

Obawy i cud

Przed szóstym i ostatnim objawieniem narastał niepokój i obawa. A jeśli dzieci zostały oszukane? Matka Łucji pogubiła się w tym wszystkim. Żyła w ciągłym niepokoju między pragnieniem wierzenia w to, co opowiadała córka, a wciąż rosnącą obawą, że stała się ofiarą jakiegoś szatańskiego złudzenia. 12 października, dzień przed szóstym objawieniem, mama zbudziła wcześnie rano Łucję, by razem poszły się wyspowiadać. „Ludzie mówią, że jutro będziemy musieli umrzeć w Cova da Iria. Jeśli Matka Boża nie dokona obiecanego cudu, ludzie nas pozabijają, lepiej żebyśmy wyspowiadały się, aby być przygotowanymi na śmierć”. Łucja nie widziała przeszkód, by iść z matką do spowiedzi. Była jednak pewna, że Matka Boża wykona to, co im obiecała. I się nie myliła. 13 października w obecności ok. 70 tys. osób Pani oznajmiła dzieciom, że jest Matką Bożą Różańcową, i prosiła o zbudowanie kaplicy ku Jej czci w miejscu objawień. Na koniec spotkania wszyscy byli świadkami cudu obiecanego przez Matkę Bożą w objawieniach w lipcu i sierpniu. Słońce, na które w tym momencie można było patrzeć, podobne, jak relacjonowali później świadkowie, do ognistej srebrnej tarczy, zaczęło się odrywać od firmamentu i gwałtownie zbliżać do Ziemi. Całe to zjawisko trwało dobrych dziesięć minut i było zauważalne także przez osoby, które znajdowały się w odległości pięciu, a nawet więcej kilometrów od miejsca objawień. Tego dnia w Fatimie mocno padało, po drodze wszyscy przemokli, ale zaraz po „cudzie słońca” spostrzegli ze zdumieniem, że ich ubrania stały się zupełnie suche.

Po cudzie

W chwili gdy ustało niezwykłe zjawisko słoneczne, ogromna liczba ludzi rzuciła się na dzieci, których przepowiednie tak wspaniale się sprawdziły. Wszyscy chcieli ich dotknąć, zobaczyć, porozmawiać.

„Przypominam sobie doskonale – relacjonowała później Łucja – że w tamtym dniu doszłam do domu bez warkoczy, które były dość długie”. W tłumie zniknął nie tylko jej welon, ale także włosy, obcięte „na pamiątkę” przez zaborczych pobożnych. To był jednak dopiero przedsmak tego, co miało towarzyszyć dzieciom już przez całe życie. Nawet w domach nie miały one spokoju. Przez kolejne dni i miesiące przychodziły do nich niekończące się rzesze ludzi spragnionych bezpośredniego kontaktu z nimi. Te obcięte, dziewczęce warkocze mogą dziś być symbolem zmiany, jaka zaszła w życiu dziesięciolatki po tych sześciu miesiącach spotkań. Nic już nie było takie jak dawniej. Mama Łucji z czasem stała się jednym z głównych świadków, potwierdzających prawdziwość objawień i paradoksalnie nawet jej początkowa złość i szorstkość w stosunku do córki się przydały. W obliczu nieprzyjemności, które na początku spotkały Łucję, trudno było ją przecież posądzać o kłamstwo. Jak dziś wskazuje fatimska dokumentacja, postawa matki odegrała znaczącą rolę w uznaniu objawień. Zanim to się stało, biskup Lizbony wielokrotnie spotykał się z wizjonerką i jej matką, uważnie obserwował ich zachowania, badał sposób myślenia, rozeznawał ich życie wewnętrzne. Oficjalnie na kult Matki Bożej Fatimskiej Kościół zezwolił w 1930 r. Jak łatwo się domyślić, Łucja została zakonnicą,  wstąpiła do postulatu Sióstr św. Doroty,  śluby wieczyste złożyła 3 października 1934 r., ale nawet tu ciągle była proszona o udzielanie wywiadów, spotkania i przesłuchania. Dlatego w 1948 r. otrzymała pozwolenie od papieża Piusa XII i wstąpiła do klasztoru Karmelitanek Bosych – św. Teresy w Coimbrze. Tu zmarła 13 lutego 2005 r. Jak pisała siostra Łucja, „ignorować orędzie fatimskie to próbować zamykać oczy na światło łaski i przebaczenia, które Bóg oferuje światu pod jasnymi warunkami: «Jeżeli wysłuchają mych próśb… zapanuje pokój, jeśli nie, Rosja rozprzestrzeni swe błędy po całym świecie, rozniecając wojny…»”. Jan PawełII dodawał zaś : „Wołanie zawarte w orędziu Maryi z Fatimy jest tak głęboko zakorzenione w Ewangelii i całej Tradycji, że Kościół czuje, iż orędzie to nakłada na niego obowiązek wysłuchania go” . Nie mamy wyjścia i my, katolicy XXI wieku. Musimy otworzyć się na fatimskie przesłanie, tak jak chciała siostra Łucja. Jak jej nie słuchać, skoro ona naprawdę wysłuchała Matki Bożej?


Wincenty Łaszewski, redaktor portalu sekretariatfatimski.pl

– Siostra Łucja dobrze znała Polskę – tę oglądaną z perspektywy wiary. Wiedziała, że kraj nasz od wieków stanowi bastion prawdziwej maryjności, że nie ma w naszej ojczyźnie domu, w którym nie królowałaby Madonna z Jasnej Góry. Dobrze znała najnowszą historię Polski – znowu tę z nieba widzianą. Wiedziała wszystko o fatimskiej drodze, na którą pchnął nasz naród kard. Hlond – wielki prorok „zwycięstwa, które przyjdzie przez Maryję” i po której prowadził nas kard. Stefan Wyszyński – cały zawierzony Matce Bożej. Przyjaźniła się mistyczną przyjaźnią z Ojcem Świętym Janem Pawłem II. Znała akt oddania naszego kraju Niepokalanemu Sercu Maryi i nie dziwiła się, że „błędy Rosji” zaczęły ustępować, począwszy od Polski. O Polakach zawsze mówiła z wielką miłością i szacunkiem. Miała do nich swoistą słabość: kochała polskich karmelitów, otaczała wielkim szacunkiem kustosza sanktuarium fatimskiego w Zakopanem. To z nią konsultował on wszystkie pozycje wydawane w ramach zakopiańskiej „Biblioteki fatimskiej”. Dzięki temu polska fatimologia uchodzi za najlepszą i najbardziej pogłębioną na świecie. 


Modlitwa o beatyfikację służebnicy Bożej Siostry Marii Łucji od Jezusa i Serca Niepokalanego O.C.D. (Fatima, 28.03.1907 – Coimbra, 13.02.2005)

Trójco Przenajświętsza, Ojcze, Synu i Duchu Święty, wielbię Ciebie w najgłębszej pokorze, dziękuję za objawienia Najświętszej Dziewicy w Fatimie dla ukazania światu ogromu miłości Jej Niepokalanego Serca.

Boże przez zasługi Najświętszego Serca Jezusa i wstawiennictwo Niepokalanego Serca Maryi błagam Cię, niech nasza modlitwa przyczyni się do większej chwały Twojej i dobra naszych dusz. Udziel nam za wstawiennictwem pastuszki z Fatimy łask, o które Cię pokornie prosimy z nadzieją, że Twoja Służebnica Siostra Łucja, zostanie rychło włączona w poczet Twoich świętych. Amen.

Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo… Chwała Ojcu…

 Za pozwoleniem Kościoła

O otrzymanych łaskach powiadomić: Carmelo de Santa Teresa, Rua de Santa Teresa nr 16, 3000 – 359 Coimbra Portugal.

irmalucia@carmelitas.pt

Wielka Nowenna Fatimska 2009–2017

W 2017 r. przypada setna rocznica objawień fatimskich – ma to być czas wylania szczególnej łaski. By przygotować się do tego wydarzenia, można włączyć się do wielkiej, trwającej dziewięć lat nowenny, która rozpoczęła się 13 maja 2009 r., a zakończy się 13 maja 2017 r. Poszczególne lata nowenny zostały podzielone według najważniejszych treści orędzia fatimskiego:

1. Pewni zwycięstwa 2009 – konfrontacja z cywilizacją śmierci

2. Bezpieczni na krawędzi czasu 2010 – zawsze przy Maryi

3. Więcej niż doczesność 2011 – jest niebo, jest piekło, jest czyściec

4. Nie żyjemy dla siebie 2012 – wynagradzanie za grzechy świata,

5. Eucharystyczny klucz 2013 – cud nad cudami, który zmienia wszystko

6. Zapraszani do nieba 2014 – jednak różaniec, szkaplerz, sznur pokutny

7. Potęga rodziny 2015 – domowy Kościół, którego nie przemogą bramy piekła

8. Bóg jest miłosierny 2016 – ostatnie słowo należy do Boga, który jest Miłością

9. Droga przez serce 2017 – przymierze serc Jezusa, Maryi, naszych

Materiały potrzebne do odprawiania Wielkiej Nowenny Fatimskiej można zamawiać, pisząc pod adresem: Sekretariat Fatimski, ul. Krzeptówki 14, 34–500 Zakopane lub drogą e-mailową: fatima@smbf.pl.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 51/2012