Logo Przewdonik Katolicki

Tysiącletnie szlaki Wojciecha

Adam Suwart, Agata Ławniczak
Fot.

Żył zaledwie czterdzieści kilka lat, był uczonym, miał ambicje polityczne, otrzymał biskupią godność, której dwakroć się zrzekał, aby w końcu zostać misjonarzem i zginąć śmiercią męczeńską. Dzisiaj, by zwiedzić wszystkie miejsca upamiętniające jego ziemskie pielgrzymowanie, nie wystarczą nawet całe wakacje. Jest jednak z czego wybierać.

Żył zaledwie czterdzieści kilka lat, był uczonym, miał ambicje polityczne, otrzymał biskupią godność, której dwakroć się zrzekał, aby w końcu zostać misjonarzem i zginąć śmiercią męczeńską. Dzisiaj, by zwiedzić wszystkie miejsca upamiętniające jego ziemskie pielgrzymowanie, nie wystarczą nawet całe wakacje. Jest jednak z czego wybierać.

 

 

Święty obecny i dzisiaj

Św. Wojciech to wciąż zadziwiający bohater, człowiek skomplikowanej natury, który potrafił przeciwstawić się możnym tego świata oraz usankcjonowanym obyczajom. Dwukrotnie rezygnował z godności biskupa praskiego, był nauczycielem i przyjacielem cesarza Ottona III.

Niezwykle cenił sobie ducha benedyktyńskiego, silnie obecnego w klasztorach rzymskiego Awentynu czy na Monte Cassino, w których długo przebywał. Wyniósł z nich umiłowanie pokory, ubóstwa, miłości bliźniego czy idei miłosierdzia, a także kult maryjnego macierzyństwa. Trzeba podkreślić, że biskup praski – który wbrew ówczesnym obyczajom swą posługę biskupią zainicjował nie jako możny hierarcha, lecz jako ubogi pielgrzym – był prekursorem tej formy duchowości i miał ogromny wpływ na jej rozkrzewienie, na odrodzenie się chrześcijaństwa w X w. Wszędzie, gdzie się pojawiał, zostawiał wyraźny ślad swej obecności.

 

Na południu

Ten świętowojciechowy szlak, bez wielkiego trudu, możemy odbywać także i my, rozpoczynając go choćby w Krakowie i jego pobliskiej okolicy. W Krakowie bowiem, na Rynku Głównym, na osi ul. Grodzkiej, znajduje się maleńka świątynia. Chociaż dziś ma formę barokizowaną, to jej pierwotny kształt jest romański. Kościół stanął w miejscu, gdzie kazania głosił św. Wojciech, zaś pierwsza świątynia była drewniana. W mieście znajdziemy też kazalnicę św. Wojciecha przy kościele pw. Najświętszego Salwatora na Zwierzyńcu. Tradycja głosi, że kościół został wybudowany na miejscu pogańskiej świątyni. Mieszkańcy Krakowa, których w 984 r. nauczał, odprowadzili wielkiego męża za miasto aż na miejsce zwane dziś Modlnicą, na pamiątkę modłów, jakie odmawiali pod jego przewodnictwem. W Modlnicy znajduje się prześliczny drewniany kościółek, chroniący się pod wielką lipą. Każdego roku, 23 kwietnia, odbywa się w Modlnicy odpust w dniu imienin patrona, a Suma odpustowa ma niezwykle uroczystą i barwną oprawę. W procesji eucharystycznej biorą udział małe i dorosłe krakowianki w ludowych strojach, przy ołtarzu wartę trzymają strażacy w galowych mundurach. Wierni gromko śpiewają pieśń: „Sławny w Męczenników gronie;/ O Wojciechu, nasz Patronie!/ Za twe prace i cierpienia/ Przyjmij od nas dziękczynienia”. Po nawiedzeniu Modlnicy ci, którzy kochają góry i wybiorą się np. w stronę Spisza, powinni zwrócić uwagę na Jurgów na Zamagurzu Spiskim, Kacwin, Szczawnicę i Nowy Sącz – tam wszędzie znajdują się kaplice św. Wojciecha i kościoły pod jego wezwaniem. Przemierzając natomiast odcinek z Nowego Sącza do Przełęczy Dukielskiej, co chwila będziemy natrafiać na „ślady” tego świętego – warto zwłaszcza zatrzymać się w Staszówce k. Gorlic, gdzie jest źródło św. Wojciecha, które nigdy nie wysycha. 

Jeśli jednak pragniemy znaleźć się w miejscu fundamentalnym dla życia i świętości Adalberta z Pragi, warto rozważyć pielgrzymkę do Pragi, Gniezna bądź Akwizgranu. W Akwizgranie, w kościele pw. św. Wojciecha, będziemy mogli zobaczyć relikwie misjonarza – m.in. tu znajduje się czaszka biskupa. Druga jest w posiadaniu katedry praskiej, od stuleci toczy się spór, która z nich była rzeczywiście głową świętego.

 

Centralnym miejscem

kultu św. Wojciecha w Polsce jest oczywiście Gniezno z bazyliką prymasowską pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny – miejscem pochówku świętego. W prezbiterium katedry znajduje się słynna barokowa złocona konfesja, a pod nią wczesnobarokowy relikwiarz – trumienka z cyzelowanej, trybowanej blachy srebrnej z 1662 r. W niej z kolei jest schowany właściwy relikwiarz – ukryta wewnątrz trumienka – drewniana, prawdopodobnie cedrowa skrzynka z XII w. pokryta płaskorzeźbami, ze szczątkami św. Wojciecha (restaurowana w 1987 r. po kradzieży). Za relikwiarzem znajduje się płyta nagrobna św. Wojciecha z czerwonego marmuru ze średniowiecznej tumby z 1480 r. Poza tym w prezbiterium znajduje się główny ołtarz ofiarny z płaskorzeźbą św. Wojciecha.

Obowiązkowym punktem zwiedzania dla wszystkich wycieczek odwiedzających pierwszą polską stolicę, są oczywiście słynne, unikatowe, Drzwi Gnieźnieńskie. Ten piękny zabytek romańskiej sztuki odlewniczej, osadzony w portalu wewnętrznym południowej kruchty archikatedry gnieźnieńskiej, stanowi piękną narrację o życiu świętego, wykutą w osiemnastu scenach. 

 

Kamień w Budziejewku

Z Gniezna niedaleko jest do miejsca niepozornego, zagubionego pośród szlaków łączących Wielkopolskę z ziemią pałucką. Warto zatrzymać się w Budziejewku, w gminie Mieścisko na terenie powiatu wągrowieckiego. Zmarła półtora roku temu badaczka prof. Maria Paradowska nazwała to miejsce kiedyś „najwspanialszym miejscem kultu w Wielkopolsce”. Mimo że nie jest tak okazałe jak prastare katedry, tak kunsztowne jak zdobne relikwiarze czy tak bogate w treści jak Drzwi Gnieźnieńskie, to jednak istotnie zasługuje na miano „wspaniałego”. W Budziejewku od dawien dawna leży ogromny głaz narzutowy, na którym stawał św. Wojciech, by głosić Słowo Boże. Od wieków przybywają w to miejsce pielgrzymi, jest tam kościół pod Wojciechowym wezwaniem, a po Mszy św. wierni idą do wspomnianego kamienia. Tradycyjnie na głaz wchodzi – teraz już tylko po trzech kamieniach – kapłan i wygłasza homilię. Podobno przed kilkoma wiekami głaz wypiętrzony był jeszcze na 10 m. Z każdym kolejnym stuleciem zapada się konsekwentnie w ziemi. Legenda głosi, że gdy głaz znajdzie się zupełnie pod ziemią, nastąpi koniec świata. W 1897 r., z okazji 900-lecia męczeńskiej śmierci św. Wojciecha, „Przewodnik Katolicki” opublikował list parafian z pobliskiego Popowa Kościelnego, którzy z dumą chwalili się posiadaniem na swojej ziemi świętowojciechowej pamiątki. „Doznawali wiele łask ludzie w tym kościółku u stóp św. Wojciecha. Ile razy Pan Bóg karał posuchą albo gwałtownemi ulewami, z ufnością udawali się pod kamień o przyczynę do św. Wojciecha i zawsze bywali wysłuchani. Nawet innowiercy, którzy się pookupywali wokoło kościółka, wierzyli w cuda doznane przez pomoc św. Męczennika” – poświadczyli przed ponad stu laty w liście do naszej redakcji wierni z okolic Budziejewka.

 

Na północy

Gdy już podumamy przy kamieniu w Budziejewku, możemy wybrać kilka różnych kierunków: pojechać do Tumu k. Łęczycy, gdzie w tamtejszej przepięknej romańskiej kolegiacie od 1999 r. przechowywane są relikwie świętego. Miał on bowiem według jednej z tradycji, w miejscu, gdzie stoi dzisiaj opactwo, ustanowić wraz z Bolesławem Chrobrym pierwsze w Polsce opactwo benedyktyńskie. Można też skierować się na północny wschód, by dotrzeć do Gdańska, a konkretnie na jego południowe przedmieście o nazwie Święty Wojciech. To właśnie tam, na wzgórzu, w 997 r. św. Wojciech miał odprawić jedną z Mszy św. Tam też jest pierwotne miejsce jego pochówku. W istniejącym dziś barokowym kościele św. Wojciecha na gdańskim przedmieściu jego imienia można oglądać w jednej z kaplic freski ze scenami z życia świętego. Zaś przed kościołem leży kamień, jako ślad po miejscu cumowania misjonarskiej łodzi. Inny kamień zatopiony jest w Zalewie Wiślanym k. Elbląga, nazywany jest świętym i był miejscem kazań patrona podczas misji pruskiej.

Z Gdańska i Elbląga bardzo blisko już do wsi Święty Gaj, gdzie 23 kwietnia 997 r. na południowych brzegach jeziora Drużno, podczas odpoczynku po odprawionej Mszy św., misjonarz został zgładzony. Tam możemy zakończyć naszą podróż, pamiętając, że obejrzeliśmy tylko wybrane miejsca spośród tych, które przemierzał św. Wojciech podczas swej chrystianizacyjnej misji.

 

 


 

WARTO WIEDZIEĆ:

 

Katedra gnieźnieńska otwarta jest od pierwszej Mszy św. – w dni powszednie o 6.30, w niedziele o 7.00 – do ostatniej o 18.00. O godz. 12.00 w dni powszednie w tym sanktuarium św. Wojciecha odprawiana jest Msza św. o św. Wojciechu. Jednak zwiedzanie możliwe jest w następującym czasie: maj – wrzesień: 9.00–11.45 oraz 13.00–17.00 (oprócz niedziel i świąt)

październik – kwiecień: 9.00–11.45 oraz 13.00–16.00 (oprócz niedziel i świąt). Szczegóły na stronie internetowej: archikatedra.pl. i archidiecezja.pl. Siedziba przewodników katedralnych mieści się w północnej części katedry (od strony kolegiaty), wejście w kruchcie. Grupy turystyczne i pielgrzymkowe obsługiwane są w języku polskim, angielskim i niemieckim. Zobaczyć można wnętrze katedry, podziemia i Drzwi Gnieźnieńskie. Zwiedzanie można rezerwować pod nr. tel. 61 424 13 89 oraz 602 708 231. Taras widokowy w wieży południowej jest czynny: maj – październik 9.30–11.45 oraz 13.00–17.00.

 

Do Budziejewka w gminie Mieścisko (powiat wągrowiecki) dojedziemy, kierując się z Gniezna na północ drogą do Wągrowca, przez Kłecko do Mieściska, skąd już tylko 2 km dzielą pielgrzyma od słynnego świętowojciechowego kamienia. 

 

 

Dr hab. Róża Godula-Węcławowicz,

etnolog z Polskiej Akademii Nauk

– Kiedy analizowałam i nazywałam domniemane szlaki św. Wojciecha w Czechach i w Polsce oraz innych krajach Europy, kiedy badałam siłę oddziaływania podań o życiu św. Wojciecha w Europie i gdy interpretowałam mityzacje postaci Sławnikowicza – nie doznawałam jakichś specjalnych uniesień duchowych. Szlak przemierzałam głównie jako badaczka, która chce ocalić i opisać niezwykłą legendę, a także zinterpretować jej rolę mitotwórczą, funkcję budowania tożsamości chrześcijańskiej, narodowej, patriotycznej. Co nie znaczy, że na tym szlaku nie miałam zaskakujących przygód. Na ogół wiązały się one ze spotkaniami z ludźmi i tym, co opowiadali. Zdarzyło się, że proboszcz w Czarnkowie, do którego przyjechaliśmy z mężem, nie zapowiadając się wcześniej, ledwie wysłuchał, że przybywamy w związku ze św. Wojciechem, a już otworzył nam kościół i wyjął cenne relikwiarze. Ponieważ bardzo się dokądś spieszył, zostawił nas samych w otwartym kościele, ale bez kluczy… I tak staliśmy się wielogodzinnymi, coraz bardziej wygłodniałymi strażnikami cennych relikwii i otwartego kościoła. Wtedy przypomnieliśmy sobie dokładnie wszystkie wątki żywota Wojciechowego, odnoszące się do jedzenia i picia.

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki