Dobra prasa - nieustanna misja

W naszej archidiecezji wydawanych jest najwięcej w Polsce gazet parafialnych. Prawie co czwarta parafia ma swoje wewnętrzne medium. Narzędzie do przekazywania informacji i ewangelizacji, a przede wszystkim narzędzie do budowania wspólnoty.
Czyta się kilka minut
 

 
Na ponad 450 parafii w archidiecezji krakowskiej ok. 115 ma swoją parafialną gazetę (w diecezji katowickiej ok. 103 tytuły, w dwóch warszawskich razem ok. 124). Są takie, które wzbudzają zachwyt edytorskim poziomem, inne dziennikarskim profesjonalizmem. Wśród nich najwięcej jest miesięczników – 48 i aż 28 tygodników, co wzbudza podziw dla tworzących je. Redagowanie i wydawanie tygodnika wymaga przecież wiele wysiłku.
 
I mistrzostwo jest…
Niektóre pisma istnieją w diecezji od kilkunastu lat, mają prężnych redaktorów i wspierających kapłanów. Inne niestety upadają z powodu braku chętnych do pracy czy nieprzychylności proboszczów. Niedawno usłyszałem historię z jednej parafii, gdzie ksiądz narzekał na słabe czytelnictwo prasy. Przyszedł do niego posługujący w parafii szafarz z pomysłem założenia gazety parafialnej. W odpowiedzi usłyszał, że to będzie mistrzostwo, jeśli pismo się utrzyma. Tak się stało. W liczbie 120 egzemplarzy trafia do wiernych w niewielkiej parafii. To przykład na to, że warto w takie przedsięwzięcia inwestować duszpasterski czas i zapał.
 
Przydatny serwis
Dane na temat prasy parafialnej, które wykorzystuję w tym artykule, gromadzi od ośmiu lat serwis www.prasaparafialna.pl, a właściwie pochodząca z Krakowa Joanna Jakubowska. Redaguje portal, który powstał z jej inicjatywy. Serwis użytkują redaktorzy prasy parafialnej z całej Polski, którzy korzystają z zamieszczanych tam materiałów. Witryna służy również pomocą warsztatową, zamieszcza informacje przydatne przy zakładaniu i redagowaniu pism.
 
Początki prasy parafialnej
Pierwsze tytuły, które zaliczyć możemy do prasy parafialnej, to „Kalendarz parafialny na rok pański...”, który ukazywał się w Warszawie w latach 1873–1874 i w 1932 r., a także „Tygodnik kościelny dla Parafii Bożego Ciała” wydawany w Poznaniu od roku 1912. Podczas wojny ogromna większość pism, w tym także parafialne, zawiesiła swoją działalność. Po II wojnie światowej nie można mówić o wolnej prasie. Z przyczyn politycznych nie wznowiono wydawania także tej parafialnej. Na nowo pojawiła się ona dopiero w latach 80.
 
Płodne lata 90.
Początki krakowskiej prasy parafialnej sięgają międzywojnia. Z tego okresu można wymienić trzy czasopisma: „Rocznik Ligi Katolickiej Parafii XX. Misjonarzy w Krakowie” (1925), „Kalendarz Duszpasterski” (1929) parafii św. Szczepana, „Nasza Przyjaźń” (1935–1939) parafii św. Mikołaja (kontynuacja od 1984 r.). Najstarsze i nadal ukazujące się w archidiecezji pisma mają swoje początki w latach 80. Są to ukazujące się od 1985 r. „Na Górce” (parafia Podwyższenia Krzyża, ul. Witosa 9), „Brat” – pismo parafii św. Brata Alberta w Krakowie z os. Dywizjonu 303 czy „Pokój i dobro” – wydawane przy parafii św. Franciszka w Wieliczce, ukazujące się od 1989 r. Do 1992 r. w Krakowie w ofercie było tylko 13 tytułów. W kolejnych latach, m.in. dzięki tygodnikowi „Źródło” przygotowującemu dodatki parafialne, lista pism z roku na rok rosła – pod koniec 1995 r. było ich już 37.
 
Od ludzi z pasją
Osoby angażujące się w powstawanie parafialnych czasopism to ludzie mający wiele pasji, którzy swój wolny czas poświęcają na redakcyjne spotkania, opracowanie tematów, korektę artykułów, skład gazety, a niejednokrotnie również na jej wydruk i rozprowadzanie. Agnieszka Jucha, redaktor naczelny „Matki Pocieszenia” z parafii przy ul. Bulwarowej w Nowej Hucie, co tydzień przygotowuje wspólnie z redakcją 8 stron w formacie B5. Pismem zajmuje się z tą samą pasją już od ośmiu lat, a w składzie gazety pomaga jej mąż. Dzięki redakcji pismo trafia co tydzień do 500 osób. W niedzielę 22 stycznia ukaże się jego 522 numer.
Nakład pism parafialnych zależy od wielkości parafii, a także jej charakteru (parafie, gdzie pielgrzymują wierni mają większy nakład) i tego, czy jest za nią pobierana opłata. Waha się on od 100 do nawet 3000 egzemplarzy.
 
Cotygodniowe wyzwanie
Wydawanie tygodnika to szczególne wyzwanie. Wiedzą o tym m.in. kapłani z parafii św. Rodziny w Zakopanem czy z parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Krakowie-Mydlnikach, gdzie ukazało się już ponad 220 numerów gazety „Magnificat”. Zamieszczanie ogłoszeń, planu wizyty duszpasterskiej z pewnością ułatwia pracę kapłanom w swoich wspólnotach, a nierzadko gazeta staje się także narzędziem ewangelizacyjnym dzięki zamieszczanym w niej artykułom.  
 
Bez konkurencji
Jaka powinna być parafialna gazeta? Jasno mówi o tym ks. Filip Badurski, który prowadzi obecnie redakcję jednego z najstarszych pism w Krakowie „Ślad” (reaktywował pismo; w grudniu 2011 r. „Ślad” świętował 20-lecie istnienia) przy parafii św. Maksymiliana Kolbego w Krakowie-Mistrzejowicach, a w poprzedniej parafii w Chrzanowie założył i redagował „Parafialnik”: – Parafialna gazeta powinna przede wszystkim dotykać spraw związanych z parafią, powinna być lokalnie zakorzeniona. Nie powinna konkurować z ogólnopolskimi tygodnikami, bo i tak nie ma szans, a z drugiej strony ogólnopolskie tygodniki pod pewnym względem są na przegranej, bo nigdy nie dostarczą takich informacji, które mają szansę znaleźć się tylko w parafialnym periodyku – mówi ks. Badurski. „Ślad” rozchodzi się w liczbie 1500 egzemplarzy, a za pomocą strony internetowej pismo pobiera ok. 500 użytkowników, co świadczy o dużym głodzie lokalnych wiadomości.
Każde czasopismo parafialne ma swoją specyfikę i historię. Z każdym związana jest jakaś grupa oddanych twórców, jak i wiernych czytelników. Nie sposób wymienić wszystkich ciekawych dziennikarsko i wydawniczo pism z naszej archidiecezji. Zaangażowani redaktorzy czasopism parafialnych wypełniają słowa Leona XIII, który mówił: „Katolicy nie powinni ustawać w pracy dla swojej dobrej prasy, pamiętając o tym, że dobra prasa to nieustanna misja”.

 


 
Jedyna w domu
 
Z Joanną Jakubowską, redaktorem i założycielem portalu www.prasaparafialna.pl, twórczynią jedynego w Polsce Katalogu Prasy Parafialnej, rozmawia Paweł Piwowarczyk
 
Możemy mówić o jakimś fenomenie prasy parafialnej? Czy uważa Pani, że liczba ukazujących się pism parafialnych jest duża?
– Ocena ta jest bardzo subiektywna. Szacunkowo w Polsce wydawanych jest ok. 2 tys. tytułów. Wydaje się to dużo, ale gdy zdamy sobie sprawę, że mamy w Polsce ponad 10 tys. parafii, to łatwo obliczyć, że pisma te ukazują się w ok. 20 proc. wspólnot. Pewnie mogłoby być więcej. Czasem brak pisma wynika z oporów proboszcza, z tego, że czasem księża nie czują potrzeby wydawania gazety w swoich parafiach. Fenomen? Raczej nie. Prasa parafialna pojawiła się w chwili, gdy dostęp do druku stał się powszechny – możemy tu mówić o pierwszych egzemplarzach w okresie międzywojennym. Oczywiście nie były to takie nakłady jak dzisiaj, ale już wtedy kapłani chcieli docierać do wiernych innymi metodami niż z ambony. Po 1989 r. dostęp do technik drukarskich spowodował, że w naturalny sposób parafialne periodyki zaczęły pojawiać się w większej liczbie parafii, zwłaszcza że do ich wydawania wystarczyło np. posiadanie ksero.
 
Jakie są zalety prasy parafialnej?
– Mimo że na rynku są ogólnopolskie tygodniki, to często nie docierają one do dużej liczby parafian. Czasem jedynym medium katolickim w polskim domu jest prasa parafialna, rozdawana często za darmo. Przez pismo parafialne można budować wspólnotę. Dowiadujemy się z niego, co się dzieje w parafii, przybliża sylwetki kapłanów, relacjonuje wydarzenia i inicjatywy związane z działalnością parafialnych wspólnot. Dzięki informacji wierni chętniej angażują się w życie danej parafii, czują się potrzebni. Za pomocą pisma przekazywane są też najważniejsze prawdy wiary. Nie da się wszystkiego przekazać w czasie homilii i wielu kapłanów dociera do ludzi również przez słowo pisane.
 
Jak ocenić jakość pism ze względu na uprawiane dziennikarstwo, tematykę, różnorodność wydawniczą?
– W pismach jest tak duża rozpiętość, jeśli chodzi o poziom, że trudno o jednolitą ocenę. Bywają jednostronnicowe „świstki” albo gazeta w większości złożona z przedruków, którą trudno nazwać pismem parafialnym. Obok są pięknie wydawane 24-stronnicowe miesięczniki z różnymi gatunkami dziennikarskimi na wysokim poziomie. Ale jest wśród redakcji tendencja doskonalenia swoich pism. Jeśli zespół uwierzy w swoje siły, to zaczyna szukać sposobu, żeby się doskonalić – redaktorzy podejmują podyplomowe studia czy uczestniczą w weekendowych kursach, doskonaląc warsztat. Coraz większa dbałość o pisma wyraża się w poszukiwaniu osób, które zadbałyby o skład czy korektę na wysokim poziomie. Rozsądny prowadzący ogranicza również materiał do druku, umie powiedzieć „nie” grafomańskim tekstom i nie kieruje się zasadą „byle wydać”.
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 3/2012