Logo Przewdonik Katolicki

Piękne Pałuki, cz. 2

Monika Białkowska
Fot.

Czyż Pałuki nie są piękne? Są! A skoro coraz modniejsze staje się wracanie do korzeni, a ludowość przestaje być obciachem, kontynuujemy naszą podróż w pałucką kulturę.

Czyż Pałuki nie są piękne? Są! A skoro coraz modniejsze staje się wracanie do korzeni, a ludowość przestaje być „obciachem”, kontynuujemy naszą podróż w pałucką kulturę.

 

Strój kobiet na Pałukach uzależniony był nie tylko od pory roku, ale i od wieku i stanu cywilnego kobiety. Najbardziej charakterystycznym elementem świątecznego stroju były płócienne i tiulowe czepce z długimi, haftowanymi bandami, czyli luźno opuszczonymi pasami, sięgającymi nawet do kolan. Początkowo owe bandy były po prostu wiązaniami – z czasem Pałuczanki zaczęły doszywać do znanych również w innych regionach Wielkopolski czepców coraz szersze i dłuższe wiązania, tworząc w ten sposób najbardziej je wyróżniający element stroju.

 

Mężatki

Mężatki na Pałukach nie obcinały włosów, ale upinały je w ósemkę z warkoczy, z przedziałkiem pośrodku głowy. Na co dzień odświętne czepce zastępowała zwykła chustka.

W powszednie dni kobiety nosiły koszulę z białego płótna, z haftem na mankietach i stójce, a na niej kabat z aksamitu lub wełny, wykończony na brzegach materiałem, układanym w drobne fałdy. Kabaty szyte były z kolorowych materiałów: fioletowych, brązowych, granatowych, ciemnozielonych lub czarnych.

Spódnice Pałuczanek początkowo szyte były z pasiastej wełny, potem również z materiałów fabrycznych: na zimę ciemnych, na lato jaśniejszych, z żółtego adamaszku lub kretonu. Zimą pod spódnicę wkładano watowaną halkę z grubej flaneli, a na uroczystości – dwie halki. Pierwsza, tzw. podspódnik, była biała z haftowanym dołem, druga, nazywana piekielnicą, była czerwona i wykończona czarnym haftem.

Na spódnicę zakładano bawełniany fartuch w czerwono-białe prążki, wykończony na brzegach białym haftem.

Na nogi Pałuczanki wkładały zimą wysokie, sznurowane buty na małym obcasie, a latem – tzw. laczki, czyli klapki bez pięt lub szoldry – półbuty z guzikiem z boku i świecącymi noskami. Biżuterii nie noszono wiele, głównie ze względu na małą zamożność – najczęściej były to drobne korale, nazywane sieczką.

 

Panna

Panny na Pałukach nie nosiły czepców, a włosy czesały w warkocze. Na koszule latem wkładały czarne lub granatowe sznurówki z aksamitu lub wełny zdobione po brzegach czerwoną tasiemką, a zimą tzw. kaftanki z rękawami – bluzki z wełnianej, przeważnie czarnej flaneli. Na koszuli panny nosiły również białe, haftowane kryzy z płótna.

Panieńskie zapaski były węższe i krótsze niż mężatek, szyto je z satyny lub cienkiego, czerwonego płótna, na które naszywano kilka rzędów białych tasiemek.

 

Haft

Kiedy mowa o stroju kobiet na Pałukach, trudno nie wspomnieć o charakterystycznym, pałuckim hafcie. Nie jest on tak kolorowy, jak hafty z innych regionów Polski. Zwykle jest po prostu biały – jedynie na wspomnianych wcześniej halkach, piekielnicach, haftowano czarną nicią. Haft pałucki związany był wyłącznie ze strojem kobiet – dopiero dziś przenosi się go na przykład na obrusy. Pierwotnie zdobiono nim czepce, kryzy, halki i fartuchy. Wykonywano go więc na białym płótnie, tiulu lub na pasiastej tkaninie. Jego stałym elementem była tzw. kropka (dziurka powstająca przez pięciokrotne wkłucie igły bardzo blisko siebie) i motywy roślinne: kwiaty, gałązki i liście. Żeby uzyskać charakterystyczną wypukłość haftu pałuckiego, najpierw wykonywano wzór fastrygą, a później robiono haft właściwy, metodą „na okrętkę”. W hafcie na czepcach spotkać można było również tiulowe lub batystowe aplikacje, przyszyte wypukłym ściegiem. Bandy od czepców zakończone były haftowanymi ząbkami lub dziurkami. Największym i najbardziej twórczym ośrodkiem haftu na Pałukach była Kcynia, w której mieszkały siostry Łapczyńskie, wykonujące na zamówienie przede wszystkim haftowane czepce. Siostry zajmowały się również renowacją zabrudzonych czepców, co było nie lada sztuką – aby go wyczyścić, trzeba było najpierw spruć całość, następnie wyprać, na nowo ułożyć ryszki i dopiero ponownie zszyć całość.

 

Potrawy

Jedną z części ludowej kultury, oprócz stroju, są regionalne potrawy. Te pałuckie bardzo podobne były do tego, co jedzono w całej Wielkopolsce. Najbardziej charakterystyczne dla Pałuk to wisienki w occie, czernina i gzik z ziemniakami. Jedzono wiele mącznych zup z dodatkiem surowego lub kwaśnego mleka, a najbardziej popularna była muza albo muzajka, którą przyrządzano, wsypując do gotującego się mleka mąkę i roztrzepując powstałe w ten sposób kluski. Bardzo podobna do muzajki była zacierka (czasem nazywana kruszonką) – tu wrzucana do mleka mąka roztarta była najpierw z jajkiem. Zupę z chleba, przyrządzaną na wodzie lub mleku, nazywano smelką, a zupę z ziemniaków – zuptufką. Z mąki przygotowywano również pyzy, kluski szare lub szagówki, kluski z surowych ziemniaków.

Poza ziemniakami często używana w kuchni była kapusta, z której gotowano zupę parzybrodę. Z mięs często jadano białą kiełbasę i golonkę oraz galaretę z nóżek, nazywaną zylcą.

Co ciekawe, to właśnie na Pałukach najdłużej – dłużej niż w pozostałych częściach Wielkopolski – zachowano tradycję wypiekania pieczywa w domach. Szeroki komin pieca (nazywanego piekarnikiem) nosił nazwę babula. Do ubijania masła służyła kierzynka: to również nazwa charakterystyczna dla Pałuk. Posiłki uzupełniano zbieranymi w lasach ziołami, jagodami i grzybami: borowikami, kurkami i maślakami. Sok z jagód przechowywano w kamionkowych naczyniach. Dużą część owoców lasu przeznaczano na sprzedaż. Pałuckie wsie często położone są nad malowniczymi jeziorami, dlatego Pałuczanie specjalizowali się w rybołóstwie, szczególnie zimowym, za pomocą tzw. głuszki. Sposób ten polegał na wchodzeniu na lód i – tupaniu tak długo, aż ogłuszone ryby podpłyną pod przerębel i pozwolą się wyciągnąć z wody. Latem łowiono ryby – przede wszystkim płotki, okonie i leszcze – tzw. żakami, czyli workami z sieci rozpiętymi na wiklinowych obręczach.

  

Z naturą pod rękę

Przedmioty codziennego użytku robiono na Pałukach głównie z drewna, korzeni, słomy i gliny. Silna była tradycja zbierania rosnących na łąkach i w lasach ziół, zajmowały się tym głównie kobiety. Do koszyków, plecionych z sosnowych korzeni, zbierano korę kruszyny, kwiat konwalii i zarodniki widlaka. Słoma w domowym gospodarstwie służyła do wyplatania pater czy koszyków, z niej również robiono dożynkowe ozdoby, przede wszystkim „pępki”, czyli bukiety z ostatniej garści zboża i polnych kwiatów, przewiązane wstążkami.

Inną ozdobą, przygotowywaną na zakończenie żniw, były plotki. Służyły one jako dowód uczucia młodych ludzi – młodzi mężczyźni nosili je potem wpięte w kapelusz.

 

Taniec

Na Pałukach tańczono bardzo podobnie, jak w całej Wielkopolsce i na Kujawach, przede wszystkim okrągłego, kujawiaka, szota, polkę i wiwaty. Okrągły składał się z trzech elementów, pierwszy z nich, polegał na 18 okrążeniach tancerza przez tancerkę.  Najpopularniejszy na Pałukach był tzw. wiwat pałucki, tańczony solowo i tylko przez mężczyzn. Wiwatami rozpoczynano wesela i inne uroczystości.

Orkiestry pałuckie, czyli „grocze”, składały się zasadniczo ze skrzypiec, basu i klarnetu, ale często wystarczały jedynie skrzypce.

Taniec pałucki każe nam stawiać pytania o to, jak świętowano na Pałukach – i o tym właśnie opowiemy już za tydzień.

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki