Modlitwa na stuletnim placu budowy

Barcelona. Rok 1926. 74-letni mężczyzna wpada pod tramwaj. Nierozpoznany przez nikogo trafia do szpitala dla ubogich Santa Creu, gdzie umiera. Kiedy wyjaśnia się, kim był ów biedak, miasto wyprawia mu pogrzeb godny króla.
Czyta się kilka minut

Czym byłby Kraków bez kościoła Mariackiego czy paryski Montmartre bez bazyliki Sacré-Coeur? Byłyby to zupełnie inne miasta. A czym byłaby Barcelona bez dzieł Antonio Gaudiego? Nie byłaby tym samym miastem. Ten wybitny Katalończyk był religijnym estetą. Obie te cechy przyczyniły się do powstania w mieście niezwykłych budowli. Nikt, poza nim, nie potrafił w dwudziestym wieku tak zinterpretować sztuki gotyckiej.

Jaka zatem byłaby Barcelona bez sztuki Gaudiego? – Trudno sobie wyobrazić, by te wszystkie budowle mogły nagle zniknąć – mówi José, student architektury. – Dziś nikt nie wyobraża sobie Barcelony bez Gaudiego.

Architekt wizjoner

Był kawalerem. I wszystko wskazuje na to, że był odludkiem. A że miał także skłonności mistyczne, uchodził za dziwaka. Wreszcie jako artysta też nie był doceniany, jego projekty często były krytykowane, a czasem nawet wyśmiewane.

Antonio Gaudi  urodził się w 1852 r. w położonym nieopodal Barcelony Reus. W Barcelonie studiował architekturę. Mieszkańcy miasta poznali jego twórczość, kiedy na Plaça Reial stanęły zaprojektowane przez niego skromne latarnie. Tym projektem pokazał, że jego nowatorski styl wychodzi poza schematy. W kolejnych realizacjach szedł swoją oryginalną drogą. Falista fasada Casa Milà, unikająca prostych linii, to dziś obowiązkowy punkt programu podczas pobytu w Barcelonie. U żadnego innego architekta kamień czy żelazo nie nabierały takiej ekspresji. Budowle projektowane przez Gaudiego zdobione są ceramiką, szkłem, drewnem i kutym żelazem.

Jednak prawdziwą obsesją twórczą Gaudiego stała się świątynia. W roku 1883 30-letni architekt przejął kierownictwo prac nad budową kościoła na przedmieściu Barcelony. Jego poprzednik, Francisco de Villar, zamierzał stworzyć tradycyjną neogotycką bryłę. Gaudi, jako gorliwy katolik, a zarazem architekt wizjoner, postanowił nie kontynuować tak zaplanowanego dzieła. Jego świątynia miała być najbardziej niezwykłym budynkiem, takim, jakiego nie wzniesiono do tej pory na świecie. Bazylika pod wezwaniem Świętej Rodziny miała stać się symbolem żywej wiary rzymskokatolickiej.

Na chwałę Bożą

Z tego, co możemy przeczytać o zamiarach artysty, kościół miał zawierać trzy monumentalne fasady, przedstawiające narodziny Chrystusa, mękę Pańską oraz zmartwychwstanie. Każdą z nich miały wieńczyć cztery olbrzymie wieże, podobne do zbudowanych w latach 50. XX w. nad fasadą Narodzenia Chrystusa. Oczywiście nie brakuje opowieści związanych z prowadzoną budową. Mówi się, że Gaudi  – perfekcjonista, aby jak najbardziej realistycznie przedstawić ucieczkę do Egiptu, znalazł ciężko pracującego osła i za zgodą właściciela zrobił gipsowy odlew zwierzęcia. Uznał jego zmęczenie za właściwy wyraz wymarzonej rzeźby.

W ostatnim okresie życia, w latach 1908–1926, genialny architekt mieszkał w szopie na placu budowy świątyni. To dla tej realizacji poświęcił swój majątek. – Stracił cały majątek? Nie! On wszystko przeznaczył na budowę tej świątyni – mówi José. – Z czasem zaczął żebrać. Robił wszystko, by prace nie zostały przerwane.

Mimo wielu starań, budowy potężnej świątyni nie dokończył. Powstała zaledwie niewielka część. Krypta. Absyda. Fasada Narodzenia. Jedna z dzwonnic. – Po śmierci artysty rozpoczął się spór. Co dalej? Kontynuować budowę czy nie? – opowiada José. Po roku 1952 dobudowano drugą fasadę, poświęconą męce Chrystusa, jak również siedem kolejnych wież. Wszystkie wieże są ozdobione mozaikami układającymi się w słowa hymnu: Sanctus, Sanctus, Sanctus, Hosanna in Excelsis. W planach są jeszcze cztery mniejsze wieże oraz wielka wieża środkowa, która będzie symbolizować Chrystusa. Ma ona liczyć 170 m. Nad jej narożnikami powstaną cztery kopuły, symbolizujące czterech ewangelistów. Na samym końcu ma powstać fasada południowa. Ona będzie poświęcona chwale Chrystusa Zmartwychwstałego.

Symbol Barcelony

– Śmierć artysty powinna, moim zdaniem, przerwać dzieło. Tym bardziej, że oryginalny projekt przepadł w pożarze – uważa mój rozmówca. – Prace są kontynuowane i powstaje coś na wzór Gaudiego. Większa część budowli to prawdziwy Gaudí , ale co będzie za kolejne sto lat?

Najważniejszą częścią Sagrada Familia jest fasada poświęcona narodzinom i dzieciństwu Jezusa. Trzy portale – Wiara, Nadzieja, Miłość – przypominają typowe portale gotyckie, ale detale rzeźbiarskie na nich bardziej przywołują skojarzenie ze stalaktytami z jaskini niż z tradycyjnym dziełem rzeźbiarza. W całej dekoracji fasady doliczono się wizerunków 36 różnych ptaków i 30 gatunków roślin.

Po przeciwnej stronie od fasady Narodzenia znajduje się obecne wejście do świątyni. To fasada Męki Pańskiej. Ukończona w roku 1990, jest dziełem Josepa Marii Subirachsa. Jej wieże powtarzają wzór stworzony przez Gaudiego. Jednak formy rzeźb odróżniają fasadę od tej zaprojektowanej przez Gaudiego. I znów pojawił się spór. Jedni krytykują takie rozwiązanie, drudzy chwalą. Ci pierwsi uważają, że postaci w wyrzeźbionych scenach, uczestniczące w wydarzeniach od Ostatniej Wieczerzy do ukrzyżowania, bardziej przypominają bohaterów z filmów science fiction. Inni zaś twierdzą, że świątynia w zamiarze twórcy miała za zadanie łączyć pokolenia.

Salvador Dali powiedział, że iglice świątyni w kształcie cygar są zmysłowe jak skóra kobiety, zaś George Orwell stwierdził, że to jedna z najbardziej paskudnych budowli, jakie kiedykolwiek widział. Który ma rację? O tym trzeba się przekonać samemu. Choć budowa świątyni wciąż trwa, można ją zwiedzać, a nawet wjechać windą na górę. Można się wewnątrz pomodlić, uczestniczyć w Eucharystii. W kaplicy Matki Bożej z góry Karmel znajduje się grób artysty.

Zakończenie prac planowane jest na rok 2026. W 100. rocznicę śmierci artysty świątynia ma być ukończona. Czy jednak tak się stanie? Podobnie ma się sprawa z procesem beatyfikacyjnym artysty, który rozpoczęto w 1992 r. Czy Gaudi  zostanie ogłoszony kolejnym błogosławionym artystą? Czas pokaże.

Blog autora na www.jedrzejmajka.pl

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 20/2012