Bóg powołuje, bo kocha

Rodzice, którzy z miłością przyjmują dziecko, starają się wychować je na świętego człowieka, który będzie wiedział, co mądrego uczynić z darem istnienia. W ten sposób naśladują Boga, który dla każdego człowieka ma najlepszy pomysł na życie.
Czyta się kilka minut

Rodzice, którzy z miłością przyjmują dziecko, starają się wychować je na świętego człowieka, który będzie wiedział, co mądrego uczynić z darem istnienia. W ten sposób naśladują Boga, który dla każdego człowieka ma najlepszy pomysł na życie.

W swoim orędziu na tegoroczny 49. Światowy Dzień Modlitw o Powołania papież Benedykt XVI określa powołanie jako dar miłości Boga do człowieka. Piotr naszych czasów stwierdza, że „głęboka prawda o naszym życiu jest zamknięta w tej zaskakującej tajemnicy: każde stworzenie, a w szczególności każda osoba ludzka, jest owocem myśli i aktu miłości Boga, miłości nieskończonej, wiernej, wiecznej (por. Jer 31, 3). Odkrycie tej rzeczywistości jest tym, co dogłębnie przemienia nasze życie”. Także w naszych czasach Bóg ma najlepszy pomysł na życie człowieka. Stwórca powołuje każdego z nas do określonego sposobu istnienia nie dlatego, że chce ograniczać naszą wolność, lecz wyłącznie dlatego, że nas najlepiej zna i najbardziej rozumie, a w konsekwencji ma dla każdego z nas najlepszy pomysł na to, co uczynić z otrzymanym od Niego darem istnienia.

Powołanie do wielkiej miłości

W swoim orędziu Benedykt XVI podkreśla, że „każde specyficzne powołanie rodzi się z inicjatywy Boga i jest dziełem miłości Boga. To On czyni pierwszy krok i to nie ze względu na szczególną dobroć odkrytą w nas, lecz ze względu na obecność swojej miłości «rozlanej w sercach naszych przez Ducha Świętego» (Rz 5, 5). W każdym czasie u źródła Bożego powołania jest inicjatywa nieskończonej miłości Boga, która w pełni odsłania się w Jezusie Chrystusie”. Wszyscy jesteśmy stworzeni przez Boga z miłości i powołani do miłości. Nie istnieje żadne mniejsze powołanie niż powołanie do wielkiej miłości.

Pierwszym warunkiem odkrycia i realizacji powołania do miłości jest przyjęcie z wdzięcznością daru człowieczeństwa, czyli stawanie się w pełni człowiekiem, a zatem kimś podobnym do Boga. Przyjąć dar człowieczeństwa to odkryć jakościową różnicę między sobą a zwierzętami. To jednocześnie pamiętać o tym, że jesteśmy podobni do Boga, ale nie jesteśmy tacy sami jak Bóg. Od powołania oddalają się ci, którzy zatracają poczucie realizmu i redukują samych siebie do cielesności i popędowości, a także ci, którzy przeceniają siebie i sądzą, że bez pomocy Boga potrafią mądrze pokierować własnym życiem.

Drugim warunkiem przyjęcia otrzymanego od Boga powołania jest dorastanie do świętości, czyli stawanie się kimś coraz bardziej podobnym do Boga. Miarą tego podobieństwa nie jest doskonałość czy bezgrzeszność, lecz naśladowanie miłości Chrystusa. „Wysoką miarą życia chrześcijańskiego jest kochać tak jak Bóg” – stwierdza Benedykt XVI w swym orędziu powołaniowym. Święty to ktoś podobny do Chrystusa, czyli ktoś, kto nauczył się kochać w sposób wierny i mądry, w każdej sytuacji i za każdą cenę.

Trzy drogi

Istnieją trzy podstawowe drogi realizacji owej wielkiej i wiernej miłości, której uczy nas Chrystus: małżeństwo i rodzina, kapłaństwo lub życie konsekrowane. Kto wypływa na głębię człowieczeństwa i dorasta do świętej miłości, ten z pomocą Boga oraz rodziców, kapłanów i innych wychowawców w Kościele trafnie odkryje oraz w wierny sposób zrealizuje swoje szczegółowe powołanie.

Warto pamiętać o tym, że do każdego z tych trzech form powołania dorasta się w podobny sposób, czyli poprzez solidne wychowanie chrześcijańskie, stawianie wysokich wymagań samemu sobie oraz poprzez trwanie od dzieciństwa w serdecznej przyjaźni z Chrystusem. Dobry kandydat na kapłana to dojrzały i promieniujący miłością młody mężczyzna, którego oświadczyny chętnie przyjęłaby mądra i szczęśliwa dziewczyna. Z kolei dobra kandydatka do życia konsekrowanego to dojrzała duchowo i troszcząca się o piękno swojej kobiecości dziewczyna, której chętnie oświadczyłby się szczęśliwy mężczyzna.

Kryzys powołanych

Od kilku dziesięcioleci w Europie – a ostatnio po części także w Polsce – obserwujemy zjawisko, które zwykle określamy jako kryzys powołań. W rzeczywistości nie jest to kryzys powołań, gdyż Bóg nie zapomina o powoływaniu ludzi z kolejnych pokoleń do wielkiej miłości w małżeństwie, kapłaństwie czy życiu konsekrowanym. Mamy natomiast do czynienia z kryzysem osób powołanych, a także z kryzysem tych, którzy im towarzyszą w odkrywaniu powołania. Chodzi tu zwłaszcza o takich rodziców, dla których wykształcenie dziecka jest ważniejsze niż jego wychowanie, a to, co ono ma, ważniejsze jest od tego, jakim człowiekiem się staje.

Żyjemy w cywilizacji, dla której „ideałem” staje się egoistyczny indywidualizm, a taka filozofia życia sprzeciwia się wprost kulturze powołaniowej. To właśnie dlatego mamy coraz więcej młodych ludzi, którzy nie dorastają do żadnego powołania i w konsekwencji zaczynają wierzyć w to, że są powołani do bycia „szczęśliwym” singlem.

Otwarci na miłość

W swoim tegorocznym orędziu Benedykt XVI wskazuje nam drogę wyjścia z pułapki, jaką cywilizacja egoizmu i śmierci zastawia na młodych ludzi. Remedium jest otwarcie się współczesnych nastolatków na miłość Boga i naśladowanie miłości Chrystusa, gdyż „w przestrzeni daru, w otwarciu na miłość Boga i jako owoc tej miłości, rodzą się i rozwijają wszystkie powołania”. W duszpasterstwie powołań decydującą rolę odgrywają rodziny, gdyż rodzina to nie tylko pierwsze miejsce formacji ludzkiej i chrześcijańskiej, ale także „pierwsze i najlepsze seminarium powołaniowe do życia ofiarowanego na służbę Królestwa Bożego” (Familiaris consortio, 53).

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 17/2012