Wstyd mi za moje grzechy

Czy możliwe jest rozgrzeszenie, gdy przez wiele lat nie ujawniałam swoich grzechówze względu na wstyd? Głównie chodzi o masturbację, seks przedmałżeński,stosowanie antykoncepcji. Proszę o odpowiedź, gdyż bardzo chcę uwolnić się od tego.
Czyta się kilka minut

Czy możliwe jest rozgrzeszenie, gdy przez wiele lat nie ujawniałam swoich grzechów ze względu na wstyd? Głównie chodzi o masturbację, seks przedmałżeński, stosowanie antykoncepcji. Proszę o odpowiedź, gdyż bardzo chcę uwolnić się od tego.

NN

Pierwsza refleksja, jaka mi się nasuwa w związku z przedstawionym problemem, to słowa Pana Jezusa: Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście. Bo rzeczywiście nic chyba nie może nas tak „utrudzić i obciążyć” jak popełniane świadomie grzechy oraz trwanie w nich przez miesiące i lata.

Z powyższego pytania nie do końca wynika, czy wspomniane grzechy spowodowały zaprzestanie korzystania ze spowiedzi św., czy też dochodziło do spowiedzi świętokradzkich, ponieważ te ciężkie grzechy były zatajane. W jednej i drugiej sytuacji można i wręcz trzeba jak najszybciej prosić o Boże Miłosierdzie. Rozgrzeszenie jest możliwe, gdyż Bóg – znając nasze serce i widząc, że uznajemy zło naszych grzesznych czynów, żałujemy za nie i postanawiamy z nimi zerwać – udzieli nam łaski przebaczenia. Odnośnie do samego wyznania pamiętamy, że przy grzechach ciężkich podajemy, ile razy nimi Boga zraniliśmy. A jeśli doszło do spowiedzi świętokradzkiej, również to mówimy (najlepiej już na samym początku naszej spowiedzi) i wyznajemy wszystkie grzechy od ostatniej dobrej spowiedzi.

Wielki papież św. Leon powiedział niegdyś na kazaniu: „Miłosierdzie Boże względem nas jest tym więcej godne podziwu, że Chrystus nie umarł za sprawiedliwych ani za świętych, lecz za grzesznych i bezbożnych”. Myśl ta jest echem słów Jezusa: Nie przyszedłem wzywać sprawiedliwych, ale grzeszników.

I na koniec jeszcze krótka uwaga o tym „nieszczęsnym” wstydzie. Przeczytałem w jakiejś religijnej książce, że ów wstyd wcale nie musi być „bezużyteczny”. Możemy go bowiem traktować jako przynajmniej częściowe wynagrodzenie za bezwstyd naszych grzesznych wykroczeń. A poza tym – mówiąc wprost – lepiej, że się grzechów wstydzimy, niż gdybyśmy się grzeszeniem chlubili.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 15/2012