Pochodzę z Żegowa, małej wioski leżącej k. Buku w Wielkopolsce. Jestem najstarszy z pięciorga rodzeństwa. Gdy miałem 17 lat, w wypadku zginął mój ojciec. Najmłodsi siostra i brat, wówczas 3- i 5-letni, oczekiwali, że zastąpię im tatę. A ja, no cóż, całkowicie pogubiłem się w wieku dorastania.
To był mój Wielki Piątek
Żyłem zupełnie beztrosko, nie miałem żadnych zahamowań. Pojawiły się oszustwa, rozrzutność pieniędzy, imprezy. Przestałem chodzić do kościoła, co więcej, wyśmiewałem się z niego. Chociaż codziennie widziałem, jak mama klęczy i odmawia Różaniec, żyłem swoim życiem. Raz, a było to sześć lat temu w Wielki Piątek, powiedziała: „Marek, idziesz do spowiedzi”. Miałem oczywiście inne plany, ale Pan Bóg w tym momencie posłużył się dziećmi. Najmłodsze rodzeństwo, któremu niczego nie potrafiłem odmówić, wzięło mnie za ręce i poprosiło: „Pojedź z nami do kościoła”. Uległem im, myśląc, że szybko to załatwię i dalej będę robił swoje. Wybrałem pierwszy lepszy konfesjonał. I wtedy doświadczyłem Bożego Miłosierdzia. Ta spowiedź jest dla mnie do dzisiaj czymś niewytłumaczalnym. Po odejściu od konfesjonału wszystko się we mnie trzęsło, płynęły mi łzy. W nocy nie mogłem zasnąć i pojechałem na grób ojca. Modliłem się wówczas: „Boże, oddaję Ci moje życie, pokieruj nim, bo ja nie wiem, co mam dalej robić”. Z cmentarza pojechałem na całonocne czuwanie do kościoła. I tak się zaczęło. Uzdrowienie jednak przychodziło etapami. Po około roku przestałem kraść, potem pić alkohol, na końcu zniknęła pożądliwość.
Uciekłem do Szwecji
Pół roku po tej spowiedzi poznałem nad morzem Anię, moją obecną żonę. Ona od początku się za mnie modliła. Aby uwolnić się od nieuczciwości w pracy, postanowiłem wyjechać na 2,5-letni kontrakt do Szwecji. Wypływałem promem dokładnie wtedy, gdy odchodził Jan Paweł II... W Szwecji doświadczyłem samotności. Dopiero tam doceniłem rodzinny dom. Tam też odnalazłem kościół katolicki, w którym poznałem o. Sebastiana. To on, gdy Ania odwiedzała mnie w Szwecji, przygotowywał nas do małżeństwa, a potem pobłogosławił nasz związek. Krótko po ślubie skończył mi się kontrakt. Kupiłem wtedy maszynę budowlaną, a pierwsze zlecenie dostałem w Szczecinie, w rodzinnym mieście Ani. Wreszcie mogliśmy być razem.
Odpowiedź Boga
W 2008 r. w naszym życiu pojawiła się Wspólnota Przymierze Miłosierdzia i bardzo dużo się zmieniło. Jesienią uczestniczyliśmy w prowadzonych przez misjonarzy warsztatach, po których zapytali oni m.in. żonę i mnie, czy chcielibyśmy zostać współodpowiedzialnymi za powstanie grupy Przymierze w Szczecinie. Dla mnie to była odpowiedź od Boga, bo chciałem mówić ludziom o tym, co On uczynił w moim życiu. A do tego charyzmat wspólnoty, to, czym ona żyje, jest bardzo bliski mojemu sercu.
Na imię miał Samuel
Rok później dowiedzieliśmy się, że być może nie będziemy mieli dzieci. Na swój drugi z kolei pobyt do domu Wspólnoty w Lizbonie wyruszaliśmy w bólu, ale z myślą, że poprosimy o. Enrique o modlitwę. A kiedy potem chcieliśmy mu za nią podziękować, powiedział tylko: „Nie mi dziękujecie, ale Jezusowi”.
W marcu 2010 r. okazało się, że Ania jest w ciąży. Nasza radość była ogromna. Niestety żona poroniła, ochrzciliśmy duchowo nasze dziecko i nadaliśmy mu imię Samuel. Bardzo wówczas doświadczyliśmy jedności w modlitwie z całą wspólnotą. Gdyby nie ten ogrom modlitwy, tak po ludzku trudno byłoby nam się pozbierać.
Przyszedł czas na Buk
Kiedy jeszcze Samuel był z nami na ziemi i zacząłem planować jego chrzciny z udziałem rodziny, pojawiła mi się w głowie myśl: „Marku, kto jest twoją rodziną? Dlaczego nie myślisz o swojej rodzinnej parafii w Buku?”Gdy więc straciliśmy dziecko, postanowiliśmy z żoną modlić się za jego wstawiennictwem o to, aby, jeśli taka jest wola Boża, Wspólnota Przymierze Miłosierdzia zawiązała się także w mojej rodzinnej parafii. I tak też się stało. Kiedy w kwietniu misjonarze ze Wspólnoty zakończyli pobyt w Szczecinie, nie mogli odlecieć z powodu pyłu unoszącego się nad Europą po wybuchu wulkanu. Zaproponowałem więc, żeby pojechali do Buku. Na Mszę św. z modlitwą o uzdrowienie przyszło tam wówczas 350 osób. A my dalej modliliśmy się za wstawiennictwem Samuela. I choć ojcowie Enrique i Antonello zazwyczaj nie odwiedzają tak małych miejscowości, to w czerwcu ubiegłego roku przyjechali do Buku.
A my z żoną oczekujemy teraz narodzin naszego kolejnego dziecka. Przyjdzie na świat w połowie maja.
Śródtytuły pochodzą od Redakcji.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













