Jak złoto w ogniu
Stan, proces, miejsce? Które z tych pojęć najbardziej odpowiada czyśćcowi?
W Biblii ani razu nie pada wprost to słowo, ale treść niektórych wypowiedzi jednoznacznie zaświadcza o jego istnieniu. I tak Juda Machabeusz nakazał modlić się, a nawet złożyć ofiarę za żołnierzy poległych w walce, których podejrzewano o apostazję (odstępstwo od wiary). Podczas jednej z walk poniósł dotkliwą, tajemniczą porażkę. Pod chitonami poległych żołnierzy odkryto złote przedmioty, które mogły być ich amuletami albo zdobyczami wojennymi. Zarówno w pierwszym, jak i drugim przypadku prawo surowo zabraniało ich posiadania. Występek ten nie mógł być jednak grzechem, który skutkowałby wiecznym potępieniem. Gest Machabeusza jest bardzo wymowny; co więcej, można wyróżnić w nim trzy wymiary: nadzieję na zmartwychwstanie, nadzieję na przebaczenie Boże dla tych, których śmierć zastała w wątpliwej jakości życia i wiarę w komunię pomiędzy żywymi a zmarłymi.
Istnienie czyśćca potwierdza też św. Paweł, który w Pierwszym Liście do Koryntian, omawiając wyniki pracy duszpasterskiej apostołów, podkreśla, że Dzień Pański odsłoni czystość ich intencji. Wtedy w ogniu okaże się, które dzieło przetrwa i kto otrzyma zapłatę. Ten, którego dzieło spłonie, poniesie szkodę; sam wprawdzie ocaleje, ale będzie musiał przejść „jakby przez ogień” (por. 1 Kor 3, 13-15).
Przekonania te stały się fundamentem dla późniejszej katolickiej nauki o czyśćcu i doktryną pierwotnego Kościoła. O wielkiej roli modlitwy wstawienniczej za zmarłych wspominają bowiem Ojcowie Kościoła. Wystarczy sięgnąć do ich pism. Św. Cyprian uważał, że ci, którzy popadli w odstępstwo od wiary w trakcie prześladowań i nie pojednali się z Kościołem lub uczynili to dopiero w ostatniej chwili, mogą być oczyszczeni w zaświatach. Dlatego też są przedmiotem modlitwy Kościoła. Cyryl Jerozolimski sens i wartość wspomnienia zmarłych w liturgii eucharystycznej upatruje w modlitwie wstawienniczej. Tak jak wybrani owocnie wstawiają się za ludźmi żyjącymi na ziemi, tak i ci mogą wstawiać się za tymi, którzy już umarli. Solidarność między poszczególnymi członkami Chrystusowego ciała sięga poza próg śmierci. Podobne stanowisko o skuteczności modlitwy żyjących na ziemi przyjął św. Augustyn. Wspomina on o „oczyszczających karach” dla tych, którzy zmarli „niecałkiem dobrzy”.
Dla kogo czyściec?
Czyściec jest stanem tych, którzy umierają w przyjaźni z Bogiem. Zanim wejdą do radości nieba, potrzebują jeszcze oczyszczenia (por. Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego, 210). Nawet jeśli odpowiedzieli oni w życiu na Bożą łaskę, to nasza ludzka niedoskonałość pozostawiła w nich pewne sfery, które potrzebują jeszcze nawrócenia. Ten sam ogień, który potępia w piekle, oczyszcza w czyśćcu. Ogień Bożej miłości oczyszcza to, co się jej sprzeciwia. Musimy oczyścić naszą wyobraźnię i wyobrażenia o Bogu i o innych, ponieważ dopóki żyjemy na ziemi, dopóty „widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz” (1 Kor 13, 12). Na ten temat pisał też obecny papież Benedykt XVI, będąc jeszcze kardynałem: „Czy jednak pojęcie czyśćca nie zyskuje swej ścisłej chrześcijańskiej treści, jeśli rozumie się je właśnie chrystologicznie?”, i stwierdził, że to sam Pan jest ogniem osądzającym człowieka, przemieniającym go i kształtującym na wzór swego chwalebnego Ciała? (Rz 8, 29; Flp 3, 21)”.
Konieczność czyśćca wynika więc poniekąd z nas samych. Każde zło popełnione na tym świecie godzi w społeczność zarówno ze względu na przykład, jaki daje, jak i poprzez skutki, jakie za sobą pociąga.
Wstawiennictwo świętych pomaga wszystkim mającym przeżywać proces oczyszczenia, zanim staną przed Bogiem. Razem ze świętymi jednoczymy nasze modlitwy, gdy celebrujemy Msze św. za zmarłych. „Jest to akt komunii ze zmarłymi w jedynej miłości Chrystusowej” – podkreśla Bernard Sesboüé SJ.
Często wyobrażamy sobie czyściec jako miejsce i czas analogiczne do panujących w naszym świecie. Tymczasem jest to proces, który trwa poza czasem, dotyczy bowiem rzeczywistości nadprzyrodzonej. Odkrywa w nas prawdę i stawia w prawdzie, abyśmy mogli osiągnąć pełnię życia.
Możemy mieć nadzieję, że z czyśćca prowadzi droga do nieba, czyli do pełni zjednoczenia z Bogiem. Staniemy się do Niego podobni, „bo ujrzymy Go takim, jaki jest” (por. 1 J 3, 2)
Wizja czyśćca
Cierpienia, katusze, tęsknota za Bogiem, trawiący dusze ogień... Takie obrazy przekazują nam ci, którzy mieli wizje czyśćca. Jedną z takich osób była św. Faustyna Kowalska.
„Ujrzałam Anioła Stróża, który mi kazał pójść za sobą. W jednej chwili znalazłam się w miejscu mglistym, napełnionym ogniem, a w nim całe mnóstwo dusz cierpiących. Te dusze modlą się bardzo gorąco, ale bez skutku dla siebie, my tylko możemy im przyjść z pomocą. (...) zapytałam się tych dusz, jakie jest ich największe cierpienie? I odpowiedziały mi jednogłośnie, że największe dla nich cierpienie to tęsknota za Bogiem. Usłyszałam głos wewnętrzny, który powiedział: Miłosierdzie Moje nie chce tego, ale Sprawiedliwość każe”.
Św. Faustyna Kowalska, Dzienniczek (20), Warszawa 1993