Logo Przewdonik Katolicki

AAAby zostać Lekarzem

Łukasz Kaźmierczak
Fot.

Jedź do Pucka. Złap wiatr w żagle, wystaw twarz do słońca. A zaraz potem zacznij słuchać i mówić o umieraniu… Niemożliwe? Możliwe, jak najbardziej możliwe. A nawet wskazane.

 

 

Pomysł jest tyleż prosty, co oryginalny. Od czterech lat w nadmorskim Pucku odbywa się latem Areopag Etyczny – kultowe już warsztaty, podczas których studenci, głównie kierunków medycznych, ale także prawa, psychologii i pracy socjalnej, mogą w czasie wakacji nauczyć się za darmo windsurfingu, a przede wszystkim pogłębić swoją wiedzę na temat medycyny paliatywnej i etycznego wymiaru pracy z pacjentem.

I Ty też możesz tam być.

Zyskaj „coś więcej”

Być może na początku przyjdzie ci nawet do głowy myśl, że warto byłoby zapisać się na Areopag tylko po to, żeby posurfować sobie „na krzywą gębę”. Szybko jednak zmienisz zdanie. A po kilku dniach deska windsurfingowa stanie się jedynie miłym dodatkiem do rzeczy po stokroć ważniejszych i emocjonalnie „intensywniejszych” .

- Początkowo też zadawałem sobie pytanie, czy ludzie mogą mieć aż tak wielkie parcie na deskę, że są w stanie przełknąć nawet rozmowy o umieraniu? A może jest w tym jednak coś więcej? I widzę od lat, że jest zdecydowanie „coś więcej” – mówi ks. dr. Jan Kaczkowski, szef Puckiego Hospicjum pw. św. Ojca Pio i pomysłodawca Areopagu Etycznego. – Ja bardzo lubię tę jaskrawość – deska, fun, zabawa, piękne dziewczyny, przystojne chłopaki,

a tu nagle bach i trzeba zmierzyć się z zupełnie inną rzeczywistością, wejść w radykalnie odmienny świat ostatnich godzin ludzkiego życia – przekonuje ks. Kaczkowski.

Ale po co taka radykalna konfrontacja? Jak to po co? Bo życie jest konfrontacją. To brutalnie proste – w czasie kiedy ty leżysz sobie na plaży, ktoś inny dowiaduje się właśnie o śmiertelnej chorobie albo umiera. To się dzieje równocześnie. Więc jeśli chcesz być naprawdę dobrym lekarzem, a nie tylko zimnym technokratą, to będziesz chciał lepiej poznać etyczne kulisy swojego przyszłego zawodu: gdzie leży granica terapii i leczenia, jakie są granice możliwości człowieka, gdzie się zaczyna życie, gdzie się ono kończy? A przede wszystkim, w jaki sposób rozmawiać o tych najtrudniejszych sprawach, i to najczęściej z ludźmi należącymi do zupełnie innej” bajki” niż Ty.

 

„Jo”, czyli złap właściwą poetykę

Dlaczego to takie ważne? Ponieważ nie nauczysz się tych rzeczy na studiach. Powiedzą ci, jak rozpoznawać chorobę, jak stawiać diagnozę, jak leczyć. Ale w jaki sposób mówić do chorego? Mało albo zgoła nic.

A pokusa milczenia jest ogromna. Współczesna medycyna ma przecież olbrzymie możliwości działania – jest skomplikowana diagnostyka obrazowa,  tomografia, trójwymiarowe USG – można pacjenta przeskanować na wszystkie strony wzdłuż i wszerz. I to może dawać takie złudne poczucie wszechwiedzy. A potem łatwo już uciec w dialog z maszyną zamiast rozmowy z pacjentem.

A jeśli nawet próbujemy komunikować się z chorym, to najczęściej robimy to za pomocą zupełnie niezrozumiałego lekarskiego języka. – „No, to teraz zrobimy panu relaparotomię, usuniemy dreny, i jeśli będzie duża podniedrożność, wówczas  wyłonimy stomię”. Czy pan coś z tego zrozumiał? Bo ja niewiele, choć siedzę w medycynie już ładnych parę lat – wzdycha ks. Kaczkowski, który zderza ten obraz z rzeczywistością Stanów Zjednoczonych. Tam przyjmuje się, że przeciętny obywatel używa ok. 2 tys. słów i dlatego każdy pacjent przed operacją dostaje książeczkę, w której jest napisane prostym, zrozumiałym językiem, co będzie miał robione i jakie może mieć z tego tytułu  powikłania i problemy.

Dlaczego więc my nie rozmawiamy w podobny sposób? Bo to by wymagało wejścia w świat drugiego człowieka. A to już jest bardzo trudne. – Kolega chirurg opowiadał mi niedawno o swoim  pacjencie, starszym, niedosłyszącym Kaszubie. Jedna z lekarek mówi do niego: „Proszę pana, trzeba powiadomić rodzinę, bo dzisiaj pana wypisujemy”. Nic, cisza, widać, że tamten nie bardzo rozumie. Wtedy ów chirurg włącza się i zagaduje po kaszubsku: „Dzisiaj do dom, jo?” I wtedy wreszcie słyszy: „Jo.”  – opowiada szef puckiego hospicjum.

I to właśnie będzie jedna z najważniejszych lekcji, jakie wyniesiesz z Areopagu Etycznego: umiejętność dostosowania języka i wejścia  w „poetykę” konkretnego pacjenta. Jak rozpoznawać tę „poetykę” i w jaki sposób rozmawiać z pacjentem – to wszystko przekażą ci w trakcie zajęć najwyższej klasy etycy i specjaliści w zakresie komunikacji.

 

Czego nie zobaczysz w serialach

No i jest jeszcze windsurfing. Przez tydzień będziesz przecież przebywał nad Zatoką Pucką, gdzie wieją najlepsze wiatry i są najwspanialsze warunki do surfowania. Deska ma ciebie przyciągnąć na Areopag, ale przede wszystkim odstresować po trudach dotychczasowych zajęć. Bo jeśli się porządnie zmęczysz, jeśli dostaniesz parę razy masztem w głowę albo wywieje cię na drugą stronę zatoki, to będziesz gotów do kolejnej konfrontacji.

Za chwilę staniesz bowiem oko w oko z zawodowym aktorem, odgrywającym rolę pacjenta. Spotkasz twarz znaną ci dobrze z telewizji. Początkowo będziesz się uśmiechał, być może nie potraktujesz tej sceny poważnie. Ale po kilku zdaniach przestaniesz się śmiać. To nie będzie zabawa. Bo tutaj zdarzają się prawdziwe, nieudawane łzy. I to łzy z obu stron – zarówno „lekarza”, jak i „pacjenta”, który za bardzo wchodzi w swoją rolę.

Zmierzysz się z sytuacjami typowymi, klinicznymi: spróbujesz przekazać młodemu człowiekowi informację o wykrytej chorobie nowotworowej, nawiążesz rozmowę z pacjentem, któremu zostało kilka dni życia, albo odwiedzi Cię zrozpaczona rodzina chorej matki. Może będą ci się pocić ręce, może będzie drżał głos. Ale dzięki temu dowiesz się o sobie więcej, niż byś przypuszczał: w jak sposób reagujesz na stres, czy potrafisz się komunikować, wchodzić w relacje z drugim człowiekiem, czy jesteś pewny siebie, czy umiesz się otworzyć?

A to tylko czubek góry lodowej. Bo są przecież jeszcze sytuacje nietypowe, wszak rzeczywistość lekarska bywa o wiele bardziej ekstremalna niż najlepsze nawet medyczne seriale. – Kilka dni temu umierał w hospicjum młody, 40-letni pacjent. Wokół niego rodzina, dzieci i żona – nieco infantylna kobieta o umysłowości nastolatki. Chory zdążył przyjąć Najświętszy  Sakrament i zaraz potem skonał. To była bardzo wzruszająca scena, wszyscy zaczęli płakać, łącznie ze mną i z lekarką – opowiada ks. Kaczkowski – I nagle w środku tej gęstej atmosfery żona zmarłego wczołguje się pod łóżko i mówi: a tutaj Wojtek coś dla księdza zostawił. I co wyjmuje? Dwa ogromne poroża jelenia! I w tym momencie, w takiej podniosłej chwili, chce mi się mimowolnie potwornie śmiać. Tego by nie wymyślił żaden scenarzysta – kwituje zdarzenie pomysłodawca puckich warsztatów.

 

Zostań prawdziwym lekarzem

Co więc zyskasz, przyjeżdżając na Areopag?  Opaleniznę i umiejętność utrzymywania się na „fali”– to na pewno. Ale to akurat najmniej ważne. Nade wszystko poznasz bowiem swoje możliwości i słabości, dojdziesz do sytuacji ekstremalnych i pytań ostatecznych. Doświadczysz takich emocji, jakich nie da ci żaden sport i żadna impreza. Staniesz pod ścianą.

A na płaszczyźnie praktycznej nauczysz się zachowywać trochę na wzór profesjonalnej stewardesy – miłej, życzliwej, ale jednocześnie skutecznej, kompetentnej, potrafiącej rozmawiać i stanowczo egzekwować swoją wolę na pokładzie samolotu. I to Ci się bardzo przyda w przyszłej pracy z pacjentami. 

Areopag da ci też odpowiedź na pytanie, czym tak naprawdę jest medycyna, co jest w niej najważniejsze, kim dla ciebie jest człowiek i jaka powinna być hierarchia wartości.

I na pewno wyjedziesz stąd inny, niż kiedy przyjeżdżałeś. Być może nie zostaniesz wcale onkologiem czy specjalistą medycyny paliatywnej – bo nikt nie ma zamiaru cię do tego namawiać ani tym bardziej zmuszać – ale na pewno ten pobyt przybliży cię do ideału prawdziwego lekarza i bycia głębszym człowiekiem.

– Moglibyśmy reklamować się w taki sposób: „Jeśli przyjedziesz tutaj, zmienimy twoje myślenie”. Nie, tak nie jest. My damy tobie tylko odpowiednie instrumenty. I jeżeli jesteś na tyle głęboki, żeby siebie pozmieniać, jeżeli nie uwierzyłeś jeszcze we własną wielkość i lekarską nieomylność, jeżeli jest w tobie nadal pragnienie etyki i potrzeba bycia dobrym człowiekiem – dobrym, a przy tym profesjonalnym – to my pokażemy tobie, jak można to osiągnąć – zachęca  ks. Jan.

A co ty z tym wszystkim zrobisz dalej, to już jest twoja sprawa.

 



Czwarta edycja Areopagu Etycznego odbędzie się w dniach 15–22.08. w Pucku. Formularz aplikacyjny jest dostępny na stronie www.hospitium.org, a zgłoszenia przyjmowane są do 15.07.2011. Koszt uczestnictwa wynosi 400 zł. W cenę wliczony jest udział w warsztatach i wykładach, kurs windsurfingu (20 godzin), pełne wyżywienie i zakwaterowanie w OSS Delfin w Pucku oraz pakiet konferencyjny. Organizatorzy ufundują stypendia pokrywające cały koszt dla trzech uczestników pod warunkiem otrzymania dodatkowego listu motywacyjnego.

Wśród zaproszonych w tym roku ekspertów będą m.in. prof. Zbigniew Żylicz, światowej sławy specjalista opieki paliatywnej, prof. Krystyna de Walden-Gałuszko, krajowy konsultant w dziedzinie medycyny paliatywnej i prezes Polskiego Towarzystwa Psychoonkologicznego oraz aktorka Edyta Olszówka.

 

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki