Wokół Wielkanocy, czyli odświętność

Na ziemi brdowskiej okres wielkanocny zaznacza się już od Niedzieli Palmowej. Już przed Wielkim Tygodniem w domach i zagrodach rozpoczynają się wiosenne porządki. Prace trzeba zaplanować tak, aby móc godnie uczestniczyć w Triduum Paschalnym.
Czyta się kilka minut

 

W Wielki Piątek brdowianie uczestniczą w Drodze Krzyżowej. Niosąc dużych rozmiarów krzyż, modlą się i manifestują wiarę. Zgodnie ze zwyczajem, w przygotowywaniu aranżacji grobu Pańskiego licznie uczestniczy młodzież. Dzięki hojności brdowian grób w kościele parafialnym św. Wojciecha BM co roku jest pięknie udekorowany kwiatami.  

 

Pyszne i tańsze, bo swoje

Zgodnie z tradycją świąteczny stół musiał nęcić przysmakami domowego wyrobu, obfitością trudno dostępnych na co dzień potraw. Prym nadal wiodą pieczenie, pasztety, kiełbasy, kaszanki, salcesony… Szynki i połcie boczku, by skruszały i nabrały smaku, przez dłuższy czas są macerowane w przyprawionych solankach. Do wędzenia wędlin używa się drewna głównie jabłoni, gruszy czy śliwy, z dodatkiem dębiny, sośniny lub brzozy, dorzucając dla aromatu ­ gałęzie  jałowca lub cisu.

Gospodynie, a zwłaszcza ich córki, trudniły się przygotowaniem jajek do święconki. Skorupki barwione metodami znanymi od pokoleń zdobiły wymyślnym, rytym deseniem. Znacznie trudniej było przygotować pisankę: najpierw na skorupkach ugotowanych jajek „pisano” specjalnym urządzeniem wzór z ciepłego wosku. Gdy zastygł, trzymano jajko w wodnym roztworze barwnika. Później wosk delikatnie usuwano, odkrywając jasny deseń. Ambicją każdej niewiasty było, aby jej pisanki czy kraszanki wzbudziły podziw innych podczas święcenia pokarmów.

 

Aż żal napoczynać

Ozdobą polskiego wielkanocnego stołu są od wieków baby i mazurki. Wypieki te,  kosztowne, trudne i pracochłonne, musiały się udać. Były synonimem udanych świąt, a jednocześnie świadectwem umiejętności kulinarnych gospodyni. Przygotowywano je według starych, rodzinnych receptur, zwykle pilnie strzeżonych. Baby musiały być wielkie, puszyste, wonne, z najlepszej mąki. Do pieczenia nie żałowano jaj, cukru, masła i rodzynków, a na polewę lukru. Nie inaczej rzecz się miała z mazurkami. Każda brdowska gospodyni miała na niego własny wypróbowany przepis. Rzadziej pojawiał się na stołach pieczony w specjalnej formie słodki baranek z czekoladą.  Po dziś dzień wszystkie wypieki są pięknie zdobione; aż żal je napoczynać…  

 

Ze święconym

W Wielką Sobotę kapłani błogosławią pokarmy. Szykowanie „święconego” brdowianki zaczynały już od rana: solidny wiklinowy kosz mieścił znacznie więcej pokarmów niż współczesny koszyczek. Zawierał to wszystko, co później trafiało na wielkanocny stół: pęta białej kiełbasy, mnóstwo jajek, domowy chleb, pokaźne porcje szynki i pasztetu, babkę drożdżową, sól, pieprz i chrzan. Każdy pokarm ma własną symbolikę, tak samo jak wielkanocny baranek (cukrowy lub z ciasta chlebowego).

Święconkę przystrajano barwinkiem i nakrywano białą serwetą. W Brdowie błogosławieństwo pokarmów tradycyjnie odbywa się w kościele św. Wojciecha BM, gdzie wierni adorują grób Chrystusa. Natomiast mieszkańcy okolicznych wsi zbierają się o umówionej godzinie u któregoś  z gospodarzy. Tu również przybywa kapłan; kiedyś konną bryczką… Staropolskie korzenie ma piękny obyczaj dzielenia się, obdarowywania kapłana wielkanocnymi specjałami.

Po powrocie do domu kosz ze święconym zamykano w spiżarni. Domownicy czynili ostatnie przygotowania do świąt, w domu i obejściu. Po południu całymi rodzinami udawano się do świątyni na poświęcenie wody i ognia oraz by czuwać przy grobie Pańskim: często aż do porannej Rezurekcji.

Chrystus zmartwychwstał! Z głębi świątyni

Bije jak słońce ożywcza wiara.

I blask się wielki na świecie czyni,

I w proch upada zwątpienia mara.

Wbrew przeświadczeniu, że dbałość o stoły biesiadne przy okazji świąt kościelnych nie ma nic wspólnego z wiarą i powinna stać się przeżytkiem również ze względu na trudne czasy, nie umiem spojrzeć w głąb tradycyjnie świętujących polskich domów inaczej, jak z czułością. Nie widzę powodu bagatelizowania wielkiego „misterium” trosk i radości świątecznych. Zachęcam wszystkich: podziękujmy mamom, żonom – dobrym stróżkom domowego ogniska, które potrafią sprawić, że w naszych ścianach zagości tak potrzebna człowiekowi, radosna odświętność.

 

                                                                                               

 

           

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 17/2011