Objawił się magom

Ciekawe, że 2011 lat temu Trzej Królowie bez samochodu zGPS-em, laptopa zbezprzewodowym internetem za pazuchą, nawet bez zwykłej latarki ipapierowej mapy wtorbie dotarli ze Wschodu do Betlejem.
Czyta się kilka minut

 

Zapewne wiedli dostatnie życie, byli otaczani należnym im szacunkiem. Wszak uznawano ich za magów (greckie magos oznacza kapłana, uczonego, znawcę snów) należących do stanu kapłańskiego, mających powszechne poważanie w narodzie. Co więc kazało im porzucić królewskie komnaty i ruszyć w długą, niełatwą wędrówkę, by zobaczyć Króla królów? Ludzka ciekawość? Pragnienie potwierdzenia pogłosek? Religijna pasja? A może... rodząca się w nich wiara? Dokąd powiodła ich ta droga?

 

Trzej ze Wschodu

Trudno dziś sobie wyobrazić żłóbek bez trzech ubranych w drogocenne szaty królów, w otoczeniu wielbłądów, kłaniających się Dzieciątku. Można powiedzieć, że stanowią integralną część betlejemskiego obrazu. Nie wiadomo, ilu mędrców podążało drogami do Betlejem. Ikonografia europejska utrwaliła tylko trzech. Ustawieni w szeregu, jak pisał prof. Ryszard Przybylski, wyobrażają całe życie człowieka, „od zarania aż do zmierzchu”. Przeświadczenie takie pojawia się zresztą już w średniowiecznej symbolice. Pierwszy mag jest młody, drugi – dojrzały, a trzeci sędziwy. W roku 1470 wybitny malarz Hans Memling postanowił jednego z królów uczynić Murzynem. Popularna była wówczas koncepcja teologiczna, by traktować Trzech Króli jako trzech synów Noego, reprezentujących trzy rasy ludzkie i trzy części znanego wówczas ludziom świata. 

Dzisiaj zapewne uznalibyśmy ich za szaleńców, niepoprawnych marzycieli-monarchów. No bo jak władca może przedkładać pragnienia duchowe nad dobra materialne? Jak mogła wyglądać ta ich wyprawa?

 

Nowy Król?

 „Mroźna to była wyprawa | Najgorętsza pora roku | na podróż, i to tak długą: | Drogi trudne w śniegu i lodowaty wiatr, | najsroższy to czas zimy (...)”. Wtedy najlepiej widać gwiazdy. Tysiące gwiazd, konstelacje, galaktyki, gwiazdozbiory. Fascynowały i przerażały starożytne ludy, a wielu filozofom kazały myśleć o Bogu. Jedna z nich, o długich ramionach, rozbłysła niezwykłą jasnością, lśniła spokojnym blaskiem i prowadziła Trzech Mędrców do miejsca cudu. 

Magowie nie wątpią w znak gwiazdy – znak najpewniejszy. Wiedzą o mesjańskich przepowiedniach, żywych w świadomości narodów Wschodu. Nie zrażają się też niedogodnościami podróży, „nocne ogniska gasły, nie było gdzie się schronić, | a miasta były wrogie, mieszkańcy nieprzyjaźni | (...) Wędrowaliśmy w końcu już tylko w ciągu nocy, | śpiąc byle gdzie i płytko, | i słysząc w sobie głos, który powtarzał w kółko: | To jest czyste szaleństwo”.

Bije od nich jakiś spokój, ale i konsekwencja. Zdeterminowani poszukują Mesjasza, zmierzają do Groty Narodzenia. Chcą zobaczyć Króla żydowskiego i oddać Mu pokłon.

Mateusz Ewangelista zapisał, że Herod, a wraz z nim zarządzana przez niego Jerozolima przerazili się i wpadli w popłoch na wieść o narodzinach nowego Króla.

Władca Izraela symbolizuje wszystko, co nieprawe i nieszlachetne w człowieku. Jego zachowanie jest pełne sprzeczności. Emanuje fałszem i zawiścią. Odzywa się w nim pragnienie zachowania władzy za wszelką cenę – jedna z najbardziej podłych ludzkich namiętności.

On – człowiek o niskich pobudkach – czuje się zagrożony z powodu narodzin nowego króla. Podejrzanie brzmią przewrotne słowa Herodowej wykładni, „bym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon”.

 

Narodziny zapowiedzią śmierci?

Magowie zachowali szlachetność i czystość umysłu i woli, „ruszyliśmy więc dalej, | i dopiero pod wieczór, prawie w ostatniej chwili | trafiliśmy w to miejsce powiedzieć – właściwe”.

Religijne pasje magów znalazły swój kres. Dotarli do groty i zgodnie z ceremoniałem wschodnich dworów złożyli w darze złoto, kadzidło i mirrę. Blask złota, dym z unoszącego się palonego kadzidła i woń cennego balsamu... Ten ostatni szczególnie niepokoi mistrza Eliota. Wbrew powszechnym opiniom wizyta magów jest nie tylko oddaniem czci Bogu i uznaniem cudu Wcielenia: „te narodziny | Były dla nas konaniem, ciężkim jak Śmierć, śmierć nasza”. To zaskakująca myśl wobec blasku i radości tego święta. Dar magów kieruje nie tylko w stronę narodzin, lecz i śmierci Jezusa.

Czego uczą nas monarchowie? Dotknięci mesjańską zapowiedzią, zostawili wszystko, by wyruszyć pospiesznie w drogę w odpowiedzi na poruszenie serca. Podpowiadają, że spotkanie z Panem zmienia nasz dotychczasowy sposób życia i myślenia. Odtąd nic już nie będzie takie samo. Powracają inną drogą, nie odpowiadając na Herodowe zaproszenie, nauczeni miłości przez Słowo Wcielone.

Czy my również podjęlibyśmy trud wyprawy?

 

 


Cytaty pochodzą z wiersza Thomasa Stearnsa Eliota Podróż Trzech Króli

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 1/2011