Leśni rycerze

Sezon myśliwski w pełni. Oznacza to nie tylko łowy, ale i wykonywanie prac mających na celu promocję lokalnych środowisk i poprawę gospodarki łowieckiej. W dniu św. Huberta, jak Polska długa i szeroka, myśliwi uczestniczyli w Mszach św., w spotkaniach i polowaniach.
Czyta się kilka minut

 

Świętowali również członkowie Wojskowego Koła Myśliwskiego nr 255 „Wiarus”, pochodzący z gmin Waganiec i Lubanie, z Nieszawy i Ciechocinka. Uroczystości rozpoczęła poranna Msza św. hubertowska, którą odprawił proboszcz parafii Nieszawa ks. Grzegorz Molewski. Modrzewiowy kościółek w Przypuście wypełnili myśliwi w tradycyjnych strojach. Do ich grona należą również seniorzy: Stanisław Gajewski, Szymon Kubiak, Aleksander Kulus i Michał Mikłaszewicz. Niektórzy z obecnych przybyli z rodzinami. – Myśliwy, jak nikt inny, ma udział w przetwarzaniu świata. Kształtuje środowisko człowieka. Aby godnie żyć, należy hołdować najlepszym wzorom, przestrzegać szlachetnych zasad – stwierdził w kazaniu ks. Molewski. W modlitwie wiernych proszono Boga, aby błogosławił żyjącym myśliwym, a ich zmarłym kolegom pozwolił cieszyć się chwałą nieba. Podczas Eucharystii zabrzmiały sygnały łowieckie: „Powitanie” na  Ofiarowanie, „Darz bór”, które jest najbardziej uroczystym sygnałem i pełni rolę myśliwskiego hymnu, a na zakończenie Hymn św. Huberta.

Uroczysta odprawa odbyła się w miejscowości Wólne. Wyniki łowów (dwa listy) ogłosił prezes koła Andrzej Nawrocki. Królem polowania został – po raz pierwszy –  Błażej Wesołowski. Przyjęty w poczet rycerzy św. Huberta w 2002 r. Już od dzieciństwa, dzięki ojcu, interesował się łowiectwem. Po raz pierwszy w historii WKM „Wiarus” wyłoniono króla pudlarzy (niechlubny tytuł, gdyż przyznawany za niecelne strzały).

Wiesławie Szmajdzińskiej (KM „Bażant” gmina Bądkowo) sprawy związane z myślistwem są tak bliskie, że nadała synowi imię Hubert, w nadziei, że potomek stanie się kontynuatorem rodzinnej tradycji. W środowisku KM „Bażant” kultywowany jest zwyczaj odwiedzania po Mszy św. hubertowskiej grobów kolegów myśliwych. – Niech im, a także zmarłym z innych polskich kół myśliwskich, wieczna niebieska knieja szumi – westchnęła pani Wiesława. Po chwili ciszy kontynuowała: – Być myśliwym to wielki zaszczyt związany z obowiązkiem dbałości o środowisko naturalne człowieka. Pozyskiwanie zwierzyny jest na samym końcu; myśliwi przede wszystkim muszą się nią opiekować, tak samo jak miejscami, gdzie ona występuje.

– Niezwykle ważne podczas polowań jest przestrzeganie zasad bezpieczeństwa. Po zajęciu stanowisk myśliwi nie mogą ich opuścić wcześniej niż po tzw. zakończeniu pędzenia, czyli po trzecim sygnale myśliwskim. Schodząc ze stanowiska, każdy zobowiązany jest do rozładowania broni – tłumaczył mi Sławomir Wesołowski, łowczy WKM „Wiarus”. Okazji do rozmów i zadawania pytań nie zabrakło podczas wesołej biesiady, która kończyła uroczystość. Zgodnie z tradycją menu stanowiły grochówka i pieczona dziczyzna.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 50/2010