Non scholae sed vitae discimus*

Końcówka lata, Kraków jeszcze tętni wielojęzycznym tłumem turystów, Japończycy właśnie jak na komendę robią zdjęcia przechodzącej grupce sióstr zakonnych, a mnie wpada w oko plakat o rekolekcjach dla młodzieży - Jak przetrwać w szkole?.
Czyta się kilka minut

 

Końcówka lata, Kraków jeszcze tętni wielojęzycznym tłumem turystów, Japończycy właśnie jak na komendę robią zdjęcia przechodzącej grupce sióstr zakonnych, a mnie wpada w oko plakat o rekolekcjach dla młodzieży - „Jak przetrwać w szkole?”.

Do kogo to pytanie? - myślę z lekka sarkastycznie – do uczniów czy do nauczycieli? A potem pojawia się następna myśl –przecież nie chodzi tylko o to, by przetrwać! To byłoby bardzo smutne i stanowczo za mało. Ale to prowokacyjne pytanie otwiera we mnie przestrzeń marzeń.

Marzy mi się szkoła nie anonimowa, w której coś się tworzy razem, kompetentni nauczyciele pomagają w odkrywaniu i rozwijaniu talentów, uczniowie systematycznie się uczą dla wiedzy, czytają lektury i nie liczą, ile im brakuje do średniej, a rodzice ufają kompetencjom nauczycieli… Tak, uśmiecham się do tych myśli, dość banalne te moje marzenia, w gruncie rzeczy przecież tak powinno być, ale lata praktyki mogą być źródłem zniechęcenia, dla każdej ze stron. A jednak z tylu zwyczajnych szkół, wcale nieidealnych, w których uczyłam, pojawiają się wciąż w pamięci dobre wspomnienia.

Tych niewymiernych sukcesów szkolnych, nigdzie nieodnotowanych – tylko w ludzkim sercu i pamięci. Pamiętam np. Magdę, jak podchodzi do biurka ze sprawdzianem ocenionym na 5 – „Siostro, przepraszam, ale to nieuczciwa ocena, nie zdążyłam się nauczyć i ściągałam, przyjdę to zaliczyć, jak się nauczę”. Tak po prostu, bez tłumaczenia się – pomyślałam wtedy, że ona już wie, co tak naprawdę się liczy: rzetelna wiedza, odwaga, uczciwość. Pamiętam też lekcje, na których wspólnie udawało się nam odkryć piękno jakiegoś utworu, ktoś zwykle nieśmiały otworzył usta i „zaczarował” swoją wypowiedzią klasę. I to jest pocieszające. Sprawia, że chce mi się do szkoły po wakacjach wracać.

Jak przetrwać w szkole? Dla mnie to wciąż mieć nadzieję, że dla wielu ludzi takie podstawowe wartości jak prawda, dobro i piękno wciąż mają sens i znaczenie – a w szkole – jak i w życiu trzeba ich szukać i uczyć się je wybierać na co dzień. I wtedy nie chodzi już tylko o to, żeby przetrwać, ale o to, jak naprawdę żyć pełnią życia!

*Uczymy się nie dla szkoły, ale dla życia

 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 36/2010