Z ręką na sercu

W powietrzu zapach wiosny, gdzieniegdzie kolorowe plamy wiosennych kwiatów. Człowiek tęskni już do słońca i ciepła, i jakoś odruchowo kieruje wzrok ku górze. A kiedy widzi się kawałek błękitnego nieba i przymyka oczy wystawiając twarz na wątłe jeszcze promyki wiosennego słońca, to czasem chciałoby się usłyszeć szum i zobaczyć masę kolorowych baloników z filmu Odlot. Wiosna przynosi na nowo nadzieję, że marzenia mogą się spełniać, a życie znaczy coś więcej niż tylko szara codzienność.
Czyta się kilka minut

 

W powietrzu zapach wiosny, gdzieniegdzie kolorowe plamy wiosennych kwiatów. Człowiek tęskni już do słońca i ciepła, i jakoś odruchowo kieruje wzrok ku górze. A kiedy widzi się kawałek błękitnego nieba i przymyka oczy wystawiając twarz na wątłe jeszcze promyki wiosennego słońca, to czasem chciałoby się usłyszeć szum i zobaczyć masę kolorowych baloników z filmu „Odlot”. Wiosna przynosi na nowo nadzieję, że marzenia mogą się spełniać, a życie znaczy coś więcej niż tylko szara codzienność.

Coś z takiego tchnienia wiosny ma w sobie film „Odlot”. Zaskakujące połączenie dwóch historii, dwóch światów. Oto starszy pan, który przeżył piękne życie u boku swojej żony, ale nie udało mu się zrealizować (tak przynajmniej myśli) marzenia z dzieciństwa i obietnicy danej żonie, spotyka chłopca, którego marzeniem jest zdobycie ostatniej sprawności potrzebnej do tego, by zostać starszym synem dzikiej przyrody. Chłopiec chce nim być nie tyle dlatego, że pociąga go dzika przyroda i wielka przygoda, ale dlatego, że ma nadzieję na spotkanie z ojcem. A najbardziej pamięta „takie nudne rzeczy” – jak siedzenie z ojcem na krawężniku i jedzenie lodów.

Oglądając ten zabawny, ciepły, a czasem wzruszający film, myśli się o tym, co tak naprawdę ważne jest w życiu, co nadaje mu blasku i kolorów. I wydaje się, że największą przygodą w życiu jest zaryzykowanie swojego świata dla drugiego; wierność, nie tyle samemu sobie, co raczej ze względu na to, że to ktoś inny wziął nasze obietnice na serio, zaufał, powierzył siebie. Bohaterowie tej zwariowanej historii uczą się od siebie nawzajem co znaczy odpowiedzialność, wierność danemu słowu. I nie są na to ani za starzy, ani za młodzi, ani zbyt mądrzy, ani zbyt naiwni. Zaczynamy razem z nimi rozumieć, że zawsze jest jakaś nowa przygoda do przeżycia, zawsze jakiś nowy, nieodkryty ląd, zawsze ktoś, komu potrzebna jest pomocna dłoń i kogo trzeba gdzieś przeprowadzić - czasem tylko przez próg, a czasem dalej.

No i jest jeszcze As i Stefan, o których można by wiele opowiadać… ale może lepiej po prostu to zobaczyć? Warto. Z ręką na sercu!

 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 12/2010