Logo Przewdonik Katolicki

NPR vs. antykoncepcja

Magdalena Duchnowska
Fot.

Kobietom naturalne planowanie rodziny (NPR) błędnie kojarzy się z przeterminowaną i zabobonną metodą kalendarzyka. Tabletki hormonalne przeciwnie - dla wielu są wcieleniem postępu.

Kobietom naturalne planowanie rodziny (NPR) błędnie kojarzy się z „przeterminowaną” i zabobonną metodą kalendarzyka. Tabletki hormonalne przeciwnie - dla wielu są wcieleniem postępu.

 

 

Jaki jest tego powód? Odpowiedni marketing producenta i niewiedza klientek. – Jeśli chcecie wybierać między jednym a drugim, zróbcie to świadomie! – powiedziała  dr med. Colleen podczas debaty Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, gdzie głos zabrali przedstawiciele dwóch stron: lek. med. Monika Grymowicz, lek. med. Beata Pietraszewska, lek. med. Ewa Ślizień–Kuczapska oraz lek. med. Marek Ślusarski.

 

NPR – nie mylić z kalendarzykiem!

 – Jeśli umiecie robić kawę i herbatę, powinniście wiedzieć również, jak długo jest zdolna do zapłodnienia komórka jajowa – zażartowała dr med. Colleen Norman. Okazuje się, że mniej niż 24 godziny. Jeśli dodać to tego fakt, że przeciętny plemnik żyje ok. 3 dni (rekordzista nawet do 7), wszystko wskazuje na to, że podczas standardowego, 28-dobowego cyklu kobieta jest płodna tylko 8 dni. W okresie niepłodności szyjka macicy jest zamknięta gęstym czopem śluzowym. Otwiera się dopiero w czasie płodnym. Wtedy niesprzyjający nasieniu śluz ustępuje miejsca wodnistemu, preferowanemu przez plemniki, który wyściełając wnętrze macicy, tworzy im  „autostradę” do… komórki jajowej.

Jak widać, płodność kobiety w głównej mierze zależy od śluzu. Wystarczy nauczyć się odróżniać wydzielinę, którą lubią plemniki, od tej, która „przyprawia je o dreszcze”. Pierwsza wygląda jak kurze białko – jest przezroczysta i rozciągliwa, druga – gęsta i biała. Obserwacja śluzu to podstawa jednej z metod NPR, tzw. owulacji. W innej – „termicznej” kobiety badają okres płodności za pomocą codziennych pomiarów temperatury. Trzecia -  „objawowo-termiczna” łączy w sobie dwie poprzednie. Przeciwnicy NPR-u twierdzą, że metody te są trudne do opanowania. Entuzjaści przyznają im rację i apelują o wprowadzenie nauki naturalnego planowania rodziny już w szkołach gimnazjalnych.

Ale po co wciskać gimnazjalistom „zabobonny kalendarzyk”, skoro na wyciągnięcie ręki mają znacznie bardziej postępowe rozwiązanie, jakim jest antykoncepcja? Po pierwsze – NPR i kalendarzyk to dwie różne bajki. Te metody nie mają ze sobą nic wspólnego. Przykład? Kalendarzyk przyjmuje, że jajeczkowanie jest w środku cyklu. NPR zaś poprzez obserwacje temperatury i śluzu ma dopiero ustalić indywidualny dla każdej kobiety czas jajeczkowania. Dlatego – w przeciwieństwie do kalendarzyka – mogą z niego korzystać wszystkie kobiety, nawet te, które miesiączkują nieregularnie.   

Po drugie, NPR w przeciwieństwie do antykoncepcji nie działa przeciw płodności, ale pozwala ją zrozumieć. Jako dowód dr med. Colleen podała badanie sprawdzające wiedzę użytkowniczek NPR-u i antykoncepcji na temat wkładek domacicznych, jajeczkowania czy długości życia komórki jajowej. Zwolenniczki antykoncepcji nie znały odpowiedzi na pytania dotyczące miesiączkowania. A ich wiedza na temat naturalnych metod planowania rodziny sprowadzała się do stwierdzenia: „nieskuteczne”. Inaczej było w przypadku kobiet, które stosowały NPR. Potrafiły one nie tylko powiedzieć kiedy i dlaczego są płodne, ale i wiedziały sporo nt. środków antykoncepcyjnych. Wniosek? Dokonały świadomego wyboru, bo przed podjęciem decyzji zaczerpnęły informacje z obu źródeł.

 

Antykoncepcja - prosta, szybka i niebezpieczna

W odróżnieniu od wymagającej poznania własnego ciała naturalnej metody, środki antykoncepcyjne są proste w obsłudze. Jeśli dołożyć do tego skuteczność w zapobieganiu niechcianym ciążom, mało obfite i niebolesne krwawienia, a w niektórych przypadkach – możliwość ich całkowitego  zlikwidowania – to sztuczne środki bez dwóch zdań zwyciężają w starciu z kłopotliwym NPR. W rzeczywistości sprawa jest dużo bardziej skomplikowana. Wybierając antykoncepcję, warto pamiętać, że może ona spowodować uszczerbek na zdrowiu. Ten, kto mówi, że tabletki hormonalne obniżają ryzyko zachorowania na raka endometrium (błony śluzowej macicy) i jajnika ma rację. Ale co z tego, skoro za sprawą tych samych pigułek można nabawić się nowotworu szyjki macicy i raka piersi?

Dwuskładnikowe pigułki antykoncepcyjne przyjmuje się na okrągło – przez cały miesiąc, mimo że kobieta jest płodna tylko 8 dni. Jej ciało dostaje wówczas sporą, a przecież zbędną dawkę leku, nawet w okresach, kiedy i tak nie ma szansy na zajście w ciążę. W dodatku tak powstałe krwawienia nie są częścią naturalnego cyklu, tylko efektem odstawienia tabletek. W przypadku, kiedy kobieta weźmie dwa opakowania pigułek pod rząd, krwawienie nie wystąpi w ogóle. Zwolennicy antykoncepcji możliwość sztucznego wywoływania i eliminowania miesiączki uważają za prawdziwy komfort. Jednak ta wygoda jest stosunkowo ryzykowna – nie dość, że uniemożliwia poznanie własnego cyklu, to jeszcze może wywołać niepożądane skutki uboczne.

Przykład? Miedziana wkładka domaciczna (tzw. spiralka) - w przeciwieństwie do tabletek nie wymaga od kobiety systematyczności (zakłada się ją na 5 lat), jest nie tylko ciałem obcym wprowadzonym do macicy i wywołującym stany zapalne, a przede wszystkim nie pozwala zagnieździć się poczętemu już dziecku, przez co umiera ono przez poronienie.  

Nawet zwolennicy antykoncepcji przyznali, że środki, które podaje się kobiecie na dłuższy okres, mimo że skutecznie eliminują ryzyko błędu użytkowniczki, są ryzykowne. Powód? W razie niepożądanych objawów nie można ich odstawić. A co, jeśli kobieta po zastrzyku hormonalnym (podaje się go raz na 3 miesiące) zechce zajść w ciążę? Wiele pań boi się, że stosując antykoncepcję, zepsuje sobie płodność. I słusznie. Okres płodności stabilizuje się czasem nawet do 2 lat po odstawieniu tabletki. Co więcej, hormony mogą przyspieszyć starzenie się szyjki macicy. Przez co ta będzie miała problem z wytwarzaniem płodnego śluzu. I problem z zajściem w ciążę gotowy.

Nowotwory, wahania nastrojów (czasem depresje), obniżony popęd seksualny, bóle głowy i nieregularne plamienia to tylko niektóre skutki uboczne antykoncepcji. Co ciekawe, nie dodaje ona – jak się powszechnie uważa – zbędnych kilogramów. Mało tego, jej zwolennicy podają, że w niektórych przypadkach tabletki hormonalne leczą trądzik. Entuzjaści NPR-u prostują: „nie leczą, tylko zaleczają”. Okazuje się w większości przypadków problem wraca wraz z odstawieniem pigułek.

 

Zdrowie vs. wygoda?

Zatem NPR czy antykoncepcja? Skoro skuteczność – zdaniem jednej i drugiej strony sporu – jest identyczna, a ryzyko uszczerbku na zdrowiu nieporównywalne, odpowiedź zdaje się być naprawdę prosta.

Jednak badania wskazują, że tylko 10 proc. małżeństw stosuje NPR. Dlaczego? Sprzedaż środków antykoncepcyjnych wiąże się z dużym zyskiem - o ich popularność dbają starannie dopracowane kampanie reklamowe. Tymczasem okazuje się, że podczas gdy 70 proc. par stosujących antykoncepcję jest po rozwodzie lub zastanawia się nad rozejściem, tylko 1 proc. małżeństw korzystających z NPR myślało o takim rozwiązaniu. Naturalne metody planowania rodziny to nie tylko sposób na zabezpieczenie się przed niechcianą ciążą, ale również styl życia, podejście do seksu i partnera.

 

[pod tekstem – czionka jak przy wystawach w kulturze]

Debata medyczna zorganizowana przed ASK Soli Deo przy współpracy Studenckiego Koła Naukowego WUM odbyła się w grudniu 2009 roku w Centrum Dydaktycznym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

 

 

 

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki