Logo Przewdonik Katolicki

Moc miłości

Magdalena Korzekwa
Fot.

Często spotykam ludzi, którzy powinni kipieć chęcią i radością życia, gdyż są młodzi, piękni i bogaci, a wydają się zmęczeni życiem, niemal nic ich nie cieszy, szybko się zniechęcają, codzienność zaczyna być dla nich nudna i uciążliwa.


 

 

 

Z uczelni czy z pracy wracają zmęczeni, jakby byli już emerytami, wyczerpanymi dziesiątkami lat ciężkiej pracy. Nieraz dziwią się, skąd ich rodzice czerpią siłę i radość. Wielu moim rówieśnikom brakuje mocy. Nie chodzi tu jednak o moc mięśni. Moc fizyczna jest ważna dla zwierząt, ale nie wystarczy człowiekowi. Chęć i radość życia ma ten, kto dysponuje największą mocą, jaką może dysponować człowiek. Jest to moc miłości.

 

Fałszywe źródła mocy

Żyć to mierzyć się z wymaganiami. Ma rację A. de Saint-Exupéry, gdy zauważa, że „Ziemia stawia nam opór”. Opór stawia nam cała otaczająca nas rzeczywistość. Opór stawia nam także nasza własna słabość. Nie bez powodu Einstein stwierdził, że sukces geniusza to 99 proc. pracy i tylko 1 proc. talentu. To człowiek decyduje o wykorzystaniu swoich możliwości oraz sił, które w nich drzemią. Jedni tracą siłę na to, by za wszelką cenę dominować nad innymi, inni – by za wszelką cenę zdobyć władzę albo pieniądze. Jeszcze inni w obliczu własnych słabości poświęcają niemal całą energię na panowanie nad samym sobą. Dla wielu młodych ludzi przyczyną bezradności i bezsilności okazuje się uzależnienie od alkoholu czy narkotyku albo – coraz częstsze! - uzależnienie od „youtube’a” lub „naszej-klasy”. Niektórzy z młodych ludzi tracą zapał do życia z powodu uciążliwej codzienności, konieczności walki o przetrwanie w sytuacji, gdy nie starcza pieniędzy na najbardziej podstawowe nawet potrzeby. Najszybciej tracą siłę i zniechęcają się do życia ci, którzy życiowej siły szukają tam, gdzie nie można jej znaleźć, na przykład w substancjach psychoaktywnych, w pieniądzach, we władzy czy w skupianiu się na własnych emocjach. To wszystko to jedynie źródła pozornej mocy i pozornego poczucia bezpieczeństwa.

 

Skąd czerpać moc?

Jan Paweł II wielokrotnie zwracał się do nas, młodych, z apelem o to, byśmy byli mocni. Mądrości można się nauczyć samemu. Wystarczy odważnie obserwować siebie i świat wokół siebie oraz wyciągać logiczne wnioski z tych obserwacji. Ale nie da się być mocnym w samotności. Moc płynie z pogłębionych spotkań: z Bogiem, z ludźmi, z samym sobą. Mocni możemy być jedynie mocą przyjaźni z Bogiem i z tymi ludźmi, którzy mają siłę, by kierować się Jego wolą w świecie, który podpowiada nam drogę łatwą, a nie drogę mądrą. Pełnią mocy promieniują ci, którzy w sposób wierny i stanowczy realizują swoje powołanie do nieustannego rozwoju i do świętości. Kto – w ramach powołania do świętości! – odkrywa w sobie powołanie do małżeństwa i rodziny, powinien z całą mocą kochać swoich bliskich i traktować jak bezcenne skarby, które potrafi chronić zawsze i za każdą cenę. Moc miłości najbardziej przejawia się właśnie w postawie wobec najbliższych osób. Kto ma powołanie do kapłaństwa czy do życia zakonnego, ten powinien z całą mocą przyjaźnić się z Bogiem i wytrwale wspierać w rozwoju tych, do których Bóg go posyła. Człowiek staje się najbardziej mocny wtedy, gdy wiernie kocha. Potrzebujemy mocy także do tego, by przyjmować miłość od Boga i ludzi, gdyż rzeczywiste przyjmowanie miłości od innych sprawia, że sami kochamy jeszcze bardziej i z jeszcze większą mocą.

 

Moc w myśleniu

Niektórzy ludzie boją się myśleć o sobie, o sensie życia, o swoich marzeniach. Wolą zajmować się planowaniem kolejnych rozrywek albo uciekać w ciągłą naukę lub pracę.  Racjonalne myślenie odsłania nam rzeczywiste alternatywy: mamy do wyboru albo mocne zaangażowanie na rzecz realizacji własnych ideałów i pragnień, albo rozczarowanie i zniechęcenie światem i samym sobą. Młodzi ludzie często uciekają od tych prawd, których nie mają siły respektować we własnym życiu. I tak dziennikarz, który nie kocha swoich bliskich, nie jest w stanie nawet pytać swego rozmówcę o istotę miłości, a polityk czy prawnik, który zdradza żonę i nie kocha swych dzieci, nigdy nie stworzy prawa chroniącego przed największą krzywdą, jaką jest brak miłości. To nie przypadek, że wraz ze wzrostem liczby psychologów, rośnie liczba chorych psychicznie. Niektórzy psycholodzy sami potrzebują terapii, ponieważ nie radzą sobie z własnym życiem i nie respektują zasad, które głoszą. Nigdy nie poprosiłabym o radę profesora psychologii, który jest uzależniony od nikotyny czy który złamał przysięgę małżeńską. Mocy miłości można uczyć się od tych, którzy realistycznie myślą i którzy mądre myślenie wykorzystują w jednym celu: by wiernie i odpowiedzialnie kochać.

 

Moc w decydowaniu

Brak mocy przejawia się nie tylko w ucieczce od realistycznego myślenia w toksyczny świat miłych fikcji czy naiwnych ideologii. Przejawia się także w niezdolności do podejmowania decyzji. Zwłaszcza tych decyzji, z których płyną zobowiązania na całe życie. Jeśli ktoś w ważnych sprawach popada w niepewność i ucieka od wiążących decyzji, ten z pewnością ma problemy ze znalezieniem w sobie źródła potrzebnej siły i ze stanowczym podążaniem za własnymi aspiracjami. Największej mocy wymaga decyzja o małżeństwie i założeniu rodziny. Decyzja, że chcę być dla drugiej osoby i dla przyszłych dzieci darem na zawsze może być podjęta tylko przez tych ludzi, którym już teraz nie brakuje sił, by od rana do wieczora – a czasem nawet w nocy! – wspierać i chronić tych, za których decyduję się być odpowiedzialnym na całe życie.

 

Chrześcijanin to ktoś mocny

Dla losu zwierząt najważniejsza jest siła fizyczna, gdyż w świecie zwierząt obowiązuje prawo (fizycznie) silniejszego. Dla losu człowieka siła fizyczna ma znacznie mniejsze znaczenie niż odporność psychiczna i niż siła duchowa. Właśnie dlatego wśród ludzi starszych i schorowanych spotykamy takich, którzy potrafią przetrzymać najtrudniejsze nawet próby, a wśród młodych i fizycznie silnych spotykamy takich, którzy załamują się w obliczu drobnych nawet trudności, rozczarowań czy niepowodzeń. Słaby i bezradny wobec życiowych wyzwań jest człowiek, który dysponuje jedynie siłą fizyczną. Chrześcijanin to ktoś, kto dysponuje siłą, jaka płynie z serdecznej przyjaźni z Jezusem, który jako jedyny może powiedzieć: „Nie lękajcie się! Jam zwyciężył świat!”.

 

 

 

 

Maryja: cała święta i cała mocna

Maryja promieniuje nie tylko najbardziej niezwykłą świętością pośród wszystkich świętych. Ona promieniuje także najbardziej niezwykłą mocą! Żadna kobieta w historii ludzkości nie stanęła w obliczu tak trudnych prób, jak Maryja. Najpierw przeszła zwycięsko próbę wiary w obliczu zwiastowania. Później poradziła sobie z niepokojem rodzenia dziecka w betlejemskiej stajni. Nie zabrakło Jej też sił i stanowczości w obliczu ucieczki do Egiptu po to, by ratować Syna przed zbrodniczym planem Heroda. Największą jednak próbę mocy i wytrwałości przeszła Maryja na drodze krzyżowej i pod krzyżem swego jedynego Syna. Tam też wytrwała do końca. W każdej sytuacji nie tylko wystarczyło Jej siły dla Niej samej, ale znajdowała jeszcze w sobie siłę potrzebną do tego, by umacniać innych. Nawet apostołów, czyli tych, którzy byli przecież mocni w wierze, nadziei i miłości.

 


 

 

 

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki