Logo Przewdonik Katolicki

To był straszny bunt!

Adam Suwart
Fot.

Podczas tegorocznych uroczystości Narodowego Święta 3 Maja Prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył osoby szczególnie zasłużone dla Państwa Polskiego i jego niepodległości. Wśród uhonorowanych znalazł się poznaniak, Jan Suwart, wyróżniony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

 

 

„Pamiętam ten moment. Pierwsze strzały oddała do tłumu kobieta z gmachu UB. Padło sześć, siedem strzałów i od razu kładli się ludzie na ulicy; nie wiem, czy byli zabici, ale ranni byli na pewno. To był straszny bunt! Jak można było do bezbronnych ludzi strzelać?!” – tak Jan Suwart wspominał swój udział w wydarzeniach Poznańskiego Czerwca 1956  roku. Jego głos nagrany na taśmach Polskiego Radia utrwalał jako jeden z pierwszych prawdę o Czerwcu i to w chwili, kiedy jej głoszenie było jeszcze ryzykowne – w latach 1980-1981. Cechą charakterystyczną Jana Suwarta była jednak odwaga!

 

Syn komunisty

 

Jan Suwart urodził się w 1934 roku w Poznaniu w rodzinie słynnego wówczas poznańskiego komunisty. Ojciec Jana, Adam Suwart (senior), był jedną z najbardziej tajemniczych postaci w historii XX-wiecznego Poznania. Pochodził spod Piotrkowa Trybunalskiego, gdzie urodził się w 1888 roku. Znalazł się w stolicy Wielkopolski przez przypadek. Gdy pod koniec I wojny światowej, w sierpniu 1918 roku wracał w rodzinne strony z pracy w Westfalii, właśnie w Poznaniu przesiadał się na pociąg do Łodzi. Na peronie dworca w stolicy Wielkopolski Adama Suwarta zatrzymała jednak niemiecka żandarmeria. Oskarżyła go o szpiegostwo na rzecz Rosji, na podstawie tego, że był – jako przybysz z tak zwanej Kongresówki – poddanym rosyjskim. Suwart nie posiadał też „zezwolenia na przybycie do miasta fortecznego” i z tego powodu skazany został przez doraźny sąd niemiecki na kilka tygodni karnej pracy na roli w powiecie Murowana Goślina. W swe rodzinne strony nigdy już nie powrócił. Podczas odbywania kary poznał bowiem Marię Śliwińską, z którą wziął ślub 10 listopada 1918 roku.

Suwartowie wkrótce przeprowadzili się do Poznania i od 1920 roku rodziły im się kolejne dzieci – także urodzony w 1934 roku Jan. Wychowywał się w biedzie i trudnych warunkach bytowych. Gdy przyszedł na świat, miał już czworo starszego rodzeństwa, którym w domu opiekowała się matka. Zaś ojciec, Adam Suwart, był jednym z najbardziej znanych w Poznaniu działaczy Komunistycznej Partii Polski. W 1929 roku Adam Suwart był według partyjnych życiorysów na kilkumiesięcznym szkoleniu w ZSRR. Wyjechał tam nielegalnie, przez Gdańsk, Królewiec, Rygę i Tallin, na sfałszowanym paszporcie jako „obywatel niemiecki pochodzenia żydowskiego”. Gdy Adam Suwart wrócił jesienią 1929 roku do Poznania, został aresztowany na ulicy przez policję granatową. W słynnym procesie polskich komunistów został skazany na 3 lata twierdzy. Po wyjściu na wolność Adam Suwart nie mógł już nigdzie znaleźć pracy. „W latach 1933-1939 było mi coraz trudniej działać. Miałem na utrzymaniu nieletnie dzieci i żonę. Byłem stale bez pracy, utrzymywałem się jedynie z dorywczych, sezonowych prac. Prócz tego władze śledcze znały mnie i każdy nieopatrzny krok groził mi nowym aresztowaniem” – zapisał w swych wspomnieniach Adam Suwart. W takich trudnych warunkach dorastał więc najmłodszy syn Adama – Jan. Ojciec od początku wychowywał swe dzieci w duchu komunistycznym. Suwartowie przetrwali wojnę, ukrywając się w Poznaniu. W 1945 roku Adam Suwart zaangażował się w odbudowę miasta i „jako jeden z pierwszych” wstąpił w szeregi Polskiej Partii Robotniczej. Ta z kolei skierowała Suwarta do pracy w organach bezpieczeństwa PRL. Adam Suwart został „referentem do spraw tajemnicy” w Wojewódzkim Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego w Poznaniu. Do pracy partyjnej starał się wciągnąć wszystkie swoje dzieci. Nie udało mu się to tylko w przypadku najmłodszego syna, Jana, który nie podzielił światopoglądu ojca. Doszło do tego na drodze nadzwyczaj dramatycznych doświadczeń.

 

Rewolucja zjada własne dzieci

 

Adam Suwart miał opinię ideowego komunisty i człowieka bezkompromisowego, na wskroś uczciwego. Po wojnie sąsiedzi Suwartów, mieszkających wówczas na poznańskich Jeżycach, nadziwić się nie mogli, że teraz, kiedy Suwartowie są u władzy, nie mają nawet radia. W 1948 roku wokół Adama Suwarta zaczęła gęstnieć atmosfera. Pod byle pretekstem wytaczano przeciwko niemu postępowania dyscyplinarne w UB, które na ogół kończyły się umorzeniem. Z miesiąca na miesiąc otrzymywał coraz gorsze oceny wewnętrzne. Nagle w sierpniu 1948 roku w tajemniczych okolicznościach zastrzelony został jeden z synów Adama – Tadeusz, starszy brat Jana. Rodzina przeżyła wstrząs. 22-letni wówczas Tadeusz już od czasów wojny zapowiadał się na znakomitego boksera. Ojciec jednak nie widział miejsca dla syna w sporcie – załatwił mu pracę w UB. I tam właśnie ów 22-letni chłopak został zamordowany. Funkcjonariusze próbowali wmówić rodzinie, że było to samobójstwo. Wszyscy wiedzieli jednak, że naprawdę było inaczej. W styczniu 1952 roku Adam Suwart został wydelegowany służbowo z Poznania do Warszawy, gdzie miał się stawić w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego po awans. Z Warszawy nie wrócił jednak do domu przez najbliższe cztery lata. Zamiast awansu Adam Suwart został aresztowany i zamknięty w karcerze, najpierw na Puławskiej, później na Mokotowie. Suwartowi zarzucono, że w okresie przedwojennym był płatnym konfidentem Policji Granatowej i dręczył inwigilacjami działaczy komunistycznych, udając jednego z nich. Śledztwo, które miało wymusić na Suwarcie przyznanie się do winy, było gehenną! „W więzieniu tym przeżyłem najbardziej makabryczne metody wymuszania zeznań” – zapisał po latach w swoim wspomnieniu Adam Suwart. W powszechnej ocenie historyków Adam Suwart był niewinny. Tymczasem w Poznaniu przez ponad pół roku nie wiedziano co stało się z ojcem. 18-letni wówczas Jan Suwart leczył się na ciężką łuszczycę w sanatorium w Ciechocinku, z którego – po aresztowaniu ojca – został z dnia na dzień wyrzucony. Suwartowie skazani zostali na zniszczenie przez komunistyczną machinę! Starsze rodzeństwo Jana utraciło pracę i przynależność do partii. Jan wrócił do Poznania i zastał w domu dwie głodne nieletnie siostry i chorą psychicznie matkę. Żona Adama Suwarta została bowiem wezwana do Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego w Warszawie i do UB w Poznaniu. Nie wytrzymała psychicznie opresyjnych przesłuchań. W Warszawie, w ministerstwie, podtruto ją nawet podczas śledztwa. Z czasem Maria Suwart została umieszczona w zakładzie psychiatrycznym. Do końca swego życia nie rozpoznała nikogo z rodziny, którą zresztą niechętnie dopuszczano do chorej. Jan Suwart stracił matkę, gdy miał 21 lat, a ona zaledwie 54. Krótko wcześniej z więzienia wypuszczono ojca – Adama Suwarta. Przy wzroście 170 cm wracając z prawie czteroletniej „delegacji” do Warszawy Adam Suwart ważył 40 kg.  

 

Z bronią przeciw komunizmowi

 

28 czerwca 1956 roku nad ranem młody Jan Suwart, wówczas kierowca, wracał z kursu do Pniew, gdzie zawiózł cement na budowę. Już na rogatkach miasta zauważył formujące się grupy pracowników zakładów. Im bliżej centrum, tym bardziej ów robotniczy tłum w drelichach i drewnianych chodakach gęstniał. Jan początkowo przyglądał się akcji. Później, gdy zobaczył jedną z najbardziej wstrząsających scen swojego życia – funkcjonariuszkę strzelającą do demonstrantów z okien UB na Kochanowskiego w Poznaniu - zamarł… ale tylko na chwilę. Teraz już wiedział, czym jest w istocie „władza ludu”, tak opiewana w jego domu. Najpierw zniszczyła jego matkę, upodliła ojca, a teraz strzela do zdesperowanego biedą, bezprawiem i zniewoleniem narodu! Jan szybko wkroczył do akcji. Brał udział w rozbrajaniu więzienia, a później przez kilka godzin ostrzeliwał gmach Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. W przeciwieństwie do wielu innych uczestników tych zdarzeń Jan Suwart nie dał się jednak fotografować w bojowych pozach, z bronią w ręku. Dlatego śledczy nigdy nie wpadliby na jego trop w ramach represji, jakie podjęto wobec społeczeństwa, po brutalnym spacyfikowaniu Powstania Poznańskiego. Jednak jeden z manifestantów złamał się w śledztwie i „wsypał” Jana Suwarta. Jan został więc aresztowany. Teraz on przeszedł gehennę stalinowskiego aresztu. W głośnym procesie, jaki we wrześniu państwo wytoczyło wybranym uczestnikom Poznańskiego Czerwca 1956, Jan Suwart zademonstrował niezwykłą siłę woli i cywilną odwagę. Obecni wtedy na sali rozpraw Sądu Wojewódzkiego w Poznaniu dziennikarze zachodnioeuropejscy cytowali obszernie fragmenty mowy Jana Suwarta we własnej obronie. Przez reportera francuskiego „Le Monde” została ona określona mianem „wstrząsającego oskarżenia krzywd przeszłości”. Dzięki swojej postawie i znakomitej obronie mecenasów: Hejmowskiego, Grzegorzewicza i Kujanka, Jan Suwart został uniewinniony. Jednak w aktach SB przez następne lata widniał jako „element wrogi Polsce Ludowej”, „jednostka destruktywna dla socjalistycznej państwowości” i „bandyta polityczny”. W 1980 r. Jan Suwart zaangażował się w „Solidarność”. Uczestniczył w przygotowaniach do 25. rocznicy Poznańskiego Czerwca, kiedy to w Poznaniu odsłonięto słynne Krzyże. W tym czasie, na deskach Teatru Nowego, wystawiano sztukę w reżyserii Izabeli Cywińskiej zatytułowaną „Oskarżony: Poznański Czerwiec 1956”. Rolę Jana Suwarta odgrywał tam aktor Lech Łotocki. Suwart założył też komisję zakładową związku w swoim miejscu pracy. Za to musiał je, po wprowadzeniu stanu wojennego, na stałe opuścić. Inwigilowany przez SB, ponad dwa i pół roku bezskutecznie szukał zatrudnienia. Pracując jeszcze w pierwszych dniach stanu wojennego, jako kierowca, rozwoził konspiracyjnie do rodzin internowanych paczki żywnościowe, przygotowywane w dyskrecji na probostwie parafii św. Wojciecha w Poznaniu. Jan Suwart działał w „Solidarności” do końca, to jest do swojej niespodziewanej śmierci w listopadzie 1989 roku, w wieku zaledwie 55 lat. W 2005 roku Instytut Pamięci Narodowej nadał mu status pokrzywdzonego. Odznaczając dziś pośmiertnie Suwarta, Prezydent Rzeczypospolitej docenił wysiłek człowieka, który całe swe życie zmagał się z komunizmem, stając się jedną z jego ofiar.

 

 

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki