Z pamiętnika praktykanta





Po drugiej stronie

Wrzesień to także miesiąc praktyk studentów przyszłych nauczycieli. I choć wspomnienia o własnej, szkolnej edukacji są stosunkowo żywe, to stanięcie po tej drugiej, dotąd nieznanej stronie klasy, pozwala na spojrzenie na życie szkoły z innej perspektywy. Podobnie jak w przypadku wielu innych palących problemów problem...
Czyta się kilka minut

Po drugiej stronie

Wrzesień to także miesiąc praktyk studentów – przyszłych nauczycieli. I choć wspomnienia o własnej, szkolnej edukacji są stosunkowo żywe, to stanięcie po „tej” drugiej, dotąd nieznanej stronie klasy, pozwala na spojrzenie na życie szkoły z innej perspektywy. Podobnie jak w przypadku wielu innych palących problemów – problem polskiej szkoły powraca jak bumerang przy różnych okazjach. Wielu rządowych ekspertów, pedagogów, a coraz częściej i włączających się w życie szkoły rodziców podejmuje próbę oceny naszej oświaty. Można to zauważyć zwłaszcza teraz, w obliczu zbliżającego się Dnia Edukacji. Tym razem proponuję spojrzeć na polską edukację oczami studenta – praktykanta. Jego obserwacja jest z pewnością subiektywna, wybiórcza, a nie kompleksowa, bowiem oparta o doświadczenia zaczerpnięte jedynie z jednej, wybranej szkoły, zarazem jednak jest niezwykle cenna, gdyż dokonuje jej praktykant, który z racji bycia żakiem, wciąż jest w pewnym stopniu uczniem i jednocześnie przyszłym nauczycielem.

 

Więcej niż 18 godzin

Co istotne, nie dotyczy go również tzw. rutyna zawodowa, na którą cierpią niektórzy pracownicy oświaty, a więc jest on pełen zapału i chęci wprowadzania w życie szkoły idei wpajanych mu podczas zajęć metodycznych na wyższej uczelni. Dotyczy to oczywiście tych wszystkich osób, które świadomie wybierają specjalność nauczycielską z myślą o przyszłej pracy w zawodzie. Praktyki obejmują zarówno blok metodyczny, a więc hospitacje i samodzielne prowadzenie lekcji, jak i część pedagogiczną –  m.in. pracę wychowawcy. Można zatem powiedzieć, że obserwacja szkoły odbywa się na kilku płaszczyznach. Co ważne, obraz szkoły, jaki jawi się przed praktykantem, naprawdę w dużej mierze zależy od opiekuna studenta, dzięki niemu bowiem poznaje on tajniki nauczania danego przedmiotu. Z pewnością nie jest łatwo prowadzić lekcje w sytuacji, w której nie tylko uczniowie, ale i praktykant oceniają nauczyciela, sposób prowadzenia zajęć czy umiejętność szybkiego rozwiązywania zaistniałych w klasie problemów. Dzięki niemu możemy choć częściowo poznać życie toczące się w pokoju nauczycielskim. Z własnego doświadczenia praktyk w jednej z poznańskich szkół podstawowych, jak i na podstawie opinii moich koleżanek i kolegów z grup uniwersyteckich w większości praktykanci spotykają się z życzliwym przyjęciem, otwartością i chęcią pomocy ze strony grona pedagogicznego. Powszechnie uważa się, że zawód nauczyciele to jeden z najprzyjemniejszych, szczególnie jeśli chodzi o liczbę dni wolnych w roku czy wymiar godzin pracy. Nic bardziej mylnego. Praca nauczyciela nie kończy się na 18 godzinach w tygodniu. Należy dodać czas poświęcony na przygotowanie zajęć, sprawdzenie zeszytów czy kartkówek, spotkania z rodzicami i kursy doszkalające, które często nauczyciel musi sam opłacać. Przerwy czy tzw. okienka w planie poświęcane są na rozmowy na temat zwłaszcza tych uczniów, którzy potrzebują dodatkowej pomocy.

Z prawdziwego zdarzenia

„Większość nauczycieli traci czas na zadawanie pytań, które mają ujawnić to, czego uczeń nie umie, podczas gdy nauczyciel z prawdziwego zdarzenia stara się za pomocą pytań ujawnić to, co uczeń umie lub czego jest zdolny się nauczyć” – można powiedzieć, że słowa Alberta Einsteina są odpowiedzią na jedno z podstawowych pytań, które zadaje sobie każdy, kto myśli o pracy w szkole. Jak być nauczycielem z prawdziwego zdarzenia? Jak na początku każdej lekcji stanąć przed kilkunastoma uczniami, gdy z pewnością, bo to naturalne, nie wszyscy darzą nas szczególną sympatią i poprowadzić zajęcia, nie spoglądając cały czas na zegarek z myślą o dzwonku, ale tak, by naprawdę coś z niej wynieśli? Jak nie dać odczuć uczniom, że system nie działa doskonale, że trzeba borykać się z wszechobecną biurokracją? Każdy, kto świadomie, nierzadko pomimo sprzeciwu otoczenia, wybiera tę pracę, musi zmierzyć się z podobnymi wątpliwościami.

Można przetrwać

„Praktyki szkolne na pewno nie zburzyły mojego wyobrażenia współczesnej szkoły. Mam świadomość jej problemów, ale teraz jestem jeszcze bardziej przekonany, że człowiek z pasją, kochający trudną pracę z młodymi ludźmi, może nie tylko w niej przetrwać, ale i stać się autorytetem i przewodnikiem” – chyba wielu studentów zgodzi się z opinią kleryka Jakuba, który również odbywał praktyki w tym roku.

Weronika Stachura

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 41/2008