Dzieje Wiekiej Duszy

Prawda jest bardziej potężna niż jakakolwiek broń masowej zagłady powiedział kiedyś Mohandas Karamchand Gandhi, pięciokrotnie nominowany do Pokojowej Nagrody Nobla. 30 stycznia przypada 60. rocznica jego śmierci.



Kiedy wokresie międzywojennym XX. wieku zaczęły się wzmagać wIndiach nastroje niepodległościowe, cała sprawa indyjska stała się...
Czyta się kilka minut

„Prawda jest bardziej potężna niż jakakolwiek broń masowej zagłady” – powiedział kiedyś Mohandas Karamchand Gandhi, pięciokrotnie nominowany do Pokojowej Nagrody Nobla. 30 stycznia przypada 60. rocznica jego śmierci.

 

Kiedy w okresie międzywojennym XX. wieku zaczęły się wzmagać w Indiach nastroje niepodległościowe, cała sprawa indyjska stała się głośna w świecie właśnie dzięki Mahatmie Ghandiemu – przeciętnemu, nieśmiałemu adwokatowi, niepozornemu człowiekowi o charakterystycznej, wręcz osobliwej fizjonomii. Jego metody walki politycznej wywoływały zarówno entuzjazm i poparcie milionów Hindusów, w tym żyjących na marginesie społecznej aktywności „nietykalnych”, jak i zdziwienie, konsternację, a nawet potępienie ze strony innych. Mimo to Gandhi przewodził milionom Hindusów, natchnionych wizją wolności osobistej i prawdziwego szacunku dla religii oraz życia w harmonii.

„He Ram!”

Ten marsz ku wolności został przerwany 30 stycznia 1948 roku. Pozostający u szczytu popularności 78-letni Gandhi udawał się tego dnia na spotkanie modlitewne w „Birla Huse” w New Delhi. Przed niepozorną, kruchą postacią ascetycznie szczupłego człowieka, odzianego w „khadi”, własnoręcznie utkany strój, stanął Nathuram Godse, określany przez historyków jako „hinduski fundamentalista i członek skrajnie prawicowych organizacji hinduistycznych”.

Zabójstwo, do jakiego po chwili doszło, miało w sobie coś z przerażającego rytuału. Godse, przed oddaniem do Gandhiego śmiertelnego strzału, ukłonił się, z namaszczeniem wyciągnął broń i wycelował… Gandhi padając śmiertelnie zraniony miał przyklasnąć, tak jak robi się to w Indiach w czasie modlitwy i wypowiedzieć słowa: „He Ram!” (O, Boże!), w tradycji hinduskiej będące swoistym aktem strzelistym, skierowanym do hinduistycznego boga Ramy. Do dziś słowa te widnieją na mauzoleum Gandhiego w New Delhi. Są one kwintesencją postawy, jaką ku zdziwieniu wielu ludzi ze świata Zachodu, Gandhi prezentował podczas całego swojego życia. Istnieniem tym rządziło kilka z pozoru prostych, a w istocie dla wielu trudnych do osiągnięcia zasad, których niezwykła skuteczność trudna jest do przecenienia, a często i do pojęcia.

Niestosowanie przemocy

Koncepcja niestosowania przemocy i biernego oporu, znana jako „ahinsa”, ma swą długą historię w religii hinduskiej i w buddyzmie. W wydaniu Gandhiego osiągała ona apogeum, niekiedy trudne do przyjęcia w tradycji europejskiej, z jej wywiedzionym ze średniowiecza etosem rycerskim, z tradycją wojny obronnej, której Gandhi nie pochwalał. W obliczu niemieckiej inwazji na Wielką Brytanię w 1940 r. Gandhi miał powiedzieć: „Chciałbym, abyście odłożyli na bok bezużyteczną broń, po to by ocalić ludzkość. Zaproście Herr Hitlera i Signor Mussoliniego, aby wzięli sobie to, co potrzebują z waszych krajów, jeśli ci panowie zdecydują się okupować wasz kraj, ustąpicie im. Jeśli nie pozwolą wam wyjechać, możecie waszym mężczyznom, kobietom i dzieciom dać się zabić, ale odmówicie im przysięgi wierności i posłuszeństwa”. Ta niezrozumiała na pierwszy rzut oka postawa, budząca w Europejczykach odruchowy opór i bunt, nie miała jednak w sobie nic z konformizmu, oportunizmu czy zdrady wobec samego siebie. Była ona istotą specyficznej hinduskiej mentalności, której największym wyrazicielem stał się właśnie Gandhi.       

„Satya” znaczy prawda

Gandhi sam podkreślał, że jednym z głównych celów jego życia jest „poszukiwanie prawdy”. Eksperymentowanie na sobie samym i obserwacja własnych błędów były pierwszym krokiem w tym kierunku. Gandhi mawiał, że naczelnym zadaniem każdego człowieka, bez względu na jego status społeczny, kastę, pochodzenie, religię czy bogactwo, jest doskonalenie siebie w prawdzie. Walka z własnymi demonami lęku i niepewności, które pchają nas na drogi kłamstwa, powinna być najważniejszą bitwą, jaką mamy do rozegrania. Gandhi miał świadomość, że prawda nie zawsze jest wygodna, a jej „ujawnienie” bywa niepopularne. Jednak – jak twierdził – raz odkryta prawda jest nie do zatrzymania. Do historii przeszło słynne stwierdzenie Gandhiego, że „prawda jest daleko bardziej potężna niż jakakolwiek broń masowej zagłady”. Była to idea prawdy – „satya”, której Gandhi poświęcił się zupełnie.

Milczenie

Zwyczajem Gandhiego było spędzać regularnie jeden dzień w tygodniu na milczeniu. Uważał, że taka powściągliwość w mowie przynosi człowiekowi klarowność umysłu i spokój wewnętrzny. Praktyka ta wywiedziona była z hinduskich nakazów „mouny” czyli ciszy i „shanty”, czyli harmonii. W dniach tego swoistego wyciszenia Gandhi starał się przebywać w odosobnieniu, a jeśli już musiał porozumiewał się ze światem pisemnie. W wieku 37 lat zaprzestał nawet czytania gazet, twierdząc, że opisana w nich rzeczywistość jest fałszywa i wsącza w umysł ludzki lęki i chaos.  

Posty

Słynne głodówki uchodzą za najskuteczniejszą, choć niepozbawioną kontrowersji praktykę polityczną i osobistą Gandhiego. Mahatma wielokrotnie powstrzymywał się od jedzenia, w imię walki o własne ideały i przede wszystkim o sprawę niepodległych Indii. Potrafił za pomocą wielodniowej głodówki skłonić do działania niechętnych sobie przeciwników. Głodował w różnych sprawach, także przeciwko wojnie, kilkanaście razy w życiu. Przez większość część swojego życia był wegetarianinem.

Polityka „swadeshi”

Była elementem kampanii politycznej Gandhiego prowadzonej w myśl zasady „niestosowania przemocy”. W ramach „swadeshi” Gandhi nawoływał do bojkotowania w Indiach zagranicznych, szczególnie brytyjskich, towarów. Nieoczekiwanie taktyka ta przyniosła bardzo wymierne, niekorzystne dla brytyjskiego handlu, efekty. Gandhi nieustannie namawiał Hindusów, kobiety i mężczyzn, biednych i bogatych, do własnoręcznego przędzenia „khadi”, rodzaju opończy, noszonej jako okrycie przez hinduską ludność. Działalność ta przynosiła ogromne szkody brytyjskiemu kolonializmowi, łamała morale Anglików, a przyczyniała się do wzrostu dumy narodowej i ducha Hindusów. Między innymi za tę pokojową akcję Mahatma Gandhi został w 1922 roku aresztowany i skazany na sześć lat pozbawienia wolności. Po wyjściu z więzienia nie zaprzestał jednak swojej działalności. Przeciwnie – rozwinął z jeszcze większym rozmachem kampanię „satyagrahy” – „biernego oporu”. Jej szczególnym akordem okazał się słynny „marsz solny”. Przez kilkanaście dni na przełomie marca i kwietnia 1930 roku dziesiątki tysięcy Hindusów pod przewodnictwem Gandhiego przeszły dystans ponad 400km z Ahmadabadu do Dandi, w proteście przeciwko brytyjskiemu podatkowi nałożonemu na…sól! W wyniku tej niebywałej akcji, przeprowadzonej nieomal bez żadnego zaplecza logistycznego, aresztowanych zostało około 60 tysięcy ludzi! Jednak brytyjskie władze pod kierownictwem lorda Irwina zmuszone zostały do podjęcia rozmów z Gandhim, który stał się poza granicami Indii jeszcze bardziej popularny. Jeszcze tego samego roku wpływowy magazyn „Time” ogłosił Gandhiego Człowiekiem Roku 1930.

Bliski i kontrowersyjny

Wiele praktyk i postaw Mahatmy Gandhiego, choć wyrosłych z hinduskich i buddyjskich tradycji, może kojarzyć się z pewnymi nurtami w duchowości chrześcijańskiej i w kulturze europejskiej. Czyż zasada milczenia nie kojarzy nam się z kontemplacyjną ciszą kartuskiego klasztoru? Czy praktyka postna nie nasuwa skojarzeń z postem w Kościele katolickim i niektórymi praktykami dawnego monastycyzmu? Czy zasada niestosowania przemocy nie przywodzi nam na myśl słynnego biblijnego toposu „nadstawienia drugiego policzka”? Nie są to rzecz jasna bezpośrednie podobieństwa, ani nawet sam Gandhi nie przyznawał się do inspiracji wprost z chrześcijaństwa. Jednak uniwersalny charakter niektórych praktyk i poglądów Gandhiego jest dla nas zapewne uderzający.

Niestety, nawet Gandhi, nazwany przez swoich rodaków „Mahatmą”, czyli „Wielką Duszą”, nie uchronił się przed licznymi kontrowersjami. Wśród komentatorów przeważa więc krytyczna ocena stosunku Gandhiego do Hitlera i nazizmu. Szczególnie napiętnowana jest wypowiedź, przypisywana Gandhiemu, w której miał on stwierdzić, że „Żydzi mogą zyskać Bożą miłość, jeśli zgodzą się na śmierć jeko męczennicy”. Także sam stosunek Gandhiego do wojny i do obrony przed agresją trudny jest do przyjęcia przez Europejczyków. Dużo wątpliwości budził też stosunek Mahatmy do religii jako takiej. Sytuował on tego indyjskiego przywódcę pomiędzy specyficznym agnostycyzmem, wykluczającym możliwość poznania absolutu, a osobliwym synkretyzmem religijnym, który wyraził się w odpowiedzi Gandhiego, zapytanego, czy jest hinduistą. Odrzekł on wówczas: „Tak, jestem hinduistą, ale jestem też chrześcijaninem, muzułmaninem, buddystą i żydem”.

Trywialna prawda mówi nam, że historia jest mistrzynią paradoksów. Niezwykle wymownie ten truizm urzeczywistnił się w życiu Mahatmy Gandhiego, jednego z ojców indyjskiej państwowości, nazwanego przez swych braci „Wielką Duszą” : ten człowiek, który przez całe życie opowiadał się przeciwko przemocy, wojnie i rozlewowi krwi, sam zginął z rąk krwawego zamachowca! Było to dokładnie 60 lat temu, 30 stycznia 1948 roku… Jeszcze tego samego roku Szwedzka Akademia Królewska miała przyznać Mahatmie Gandhiemu Pokojową Nagrodę Nobla. Dwa lata później uchwalono zaś konstytucję, na mocy której Indie stały się niepodległą republiką. Taką, o jaką przez niemal całe swoje życie bił się za pomocą pokoju kruchy człowiek w szarym „khadi”, pociągając za sobą miliony.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 4/2008