Logo Przewdonik Katolicki

90 lat temu

Adam Suwart
Fot.

Wczasach, kiedy spieramy się oto, wktórej Rzeczypospolitej żyjemy III czy IV, warto przyjrzeć się tej, która budowana była od podstaw izniemałymi sukcesami przetrwała zaledwie 20 lat. Dzieje wspominanej dziś zsentymentem przez coraz bardziej nielicznych seniorów II Rzeczypospolitej powinny być dla współczesnych...

W czasach, kiedy spieramy się o to, w której Rzeczypospolitej żyjemy – III czy IV, warto przyjrzeć się tej, która budowana była od podstaw i z niemałymi sukcesami przetrwała zaledwie 20 lat.


 

Dzieje wspominanej dziś z sentymentem przez coraz bardziej nielicznych seniorów II Rzeczypospolitej powinny być dla współczesnych Polaków wzorem, przestrogą i szansą na prawdziwy patriotyzm, jakiego nie zabrakło naszym przodkom przed 90 laty.


„Polska w okresie międzywojennym rozwijała się w niezwykle trudnych warunkach. Mimo stałego zagrożenia zewnętrznego oraz stagnacji światowego systemu gospodarczego, w niektórych dziedzinach osiągnięto duży postęp. Uczyniono wiele dla unifikacji systemu gospodarczego i zjednoczenia społeczeństwa, rozbudowano ustawodawstwo społeczne i szkolnictwo, stworzono warunki do modernizacji gospodarki i awansu społecznego. Potencjał militarny rozbudowano na miarę możliwości, choć nie na miarę potrzeb, którym Polska sprostać nie mogła. Mimo autorytarnych rządów sanacji utrzymano podstawy pluralizmu politycznego i kulturowego. Wykształcono całe pokolenie świadomych obywateli. Wybuch II wojny światowej rozpoczął niszczenie tych zdobyczy” – napisał wybitny polski historyk, profesor Wojciech Roszkowski.


Trudna powierzchnia

 

Jaka więc była II Rzeczpospolita, ten kraj wytęskniony przez kolejne pokolenia Polaków, z których wielu nie doczekało niepodległego bytu swojej ojczyzny? Już samo spojrzenie na mapę nie napawało krytycznego analityka zbytnim optymizmem. Choć w porównaniu z dzisiejszą Polską, przedwojenne terytorium polskie było większe o kilkadziesiąt tysięcy kilometrów kwadratowych (389 tys. km²), to jednak daleko mu było do powierzchni Rzeczypospolitej z czasów Wazów, kiedy to nasz kraj, rozciągający się na rozległych połaciach Europy Środkowej i Wschodniej, od Bałtyku po Morze Czarne, był ze swoim milionem kilometrów kwadratowych powierzchni prawdziwą potęgą terytorialną. Tymczasem II Rzeczpospolita, choć znacznie mniejsza, była pod względem powierzchni szóstym państwem w Europie. Jednak jej kształt i granice wywalczone w wojnach, powstaniach i plebiscytach, z góry skazywały młodą państwowość na problemy.

Na zachodzie z terytorium Polski wyraźnie wyodrębniały się rdzenne, piastowskie ziemie Wielkopolski z Poznaniem jako ostatnim dużym miastem kraju. Tereny te w dwudziestoleciu międzywojennym często nazywano nawet Kresami Zachodnimi. Śląsk, choć w granicach Rzeczypospolitej, pozostawał terenem autonomicznym z własnym organem parlamentarnym. Miasta Wrocław i Szczecin były prężnymi ośrodkami niemieckimi. Dostęp

II RP do Morza Bałtyckiego był niewielki i prowadził doń słynny korytarz pomiędzy niemieckimi terenami Pomorza Zachodniego a Prusami Wschodnimi – terytorium należącym do Niemiec. W przyszłości to niefortunne rozwiązanie terytorialne miało stać się pretekstem do agresywnych roszczeń Hitlera, a w konsekwencji do rozpętania II wojny światowej.


Od Gdańska po Kresy

Nadmorski Gdańsk pozostał „wolnym miastem” pod ochroną Ligi Narodów. Formalnie Polska odpowiadała za prowadzenie spraw zagranicznych i ochronę interesów obywateli Wolnego Miasta Gdańska za granicą, prowadzenie kontroli zawieranych umów międzynarodowych oraz rejestr statków pływających pod gdańską banderą. Terytorium Wolnego Miasta zostało włączone do polskiego obszaru celnego. Polska miała zapewnione prawo do bezpośredniego eksportu i importu towarów przez port gdański, posiadania własnej służby pocztowej, telefonicznej i telegraficznej. Uprawnienia te były jednak bojkotowane przez władze Wolnego Miasta Gdańska, które m.in. sprzeciwiały się osiedlaniu Polaków na jego terenie, jednocześnie nie czyniąc w tym względzie przeszkód Niemcom, utrudniały zakładanie polskich firm, przedsiębiorstw oraz towarzystw handlowych, przywóz towarów polskich, zatrudnianie obywateli polskich i nabywanie nieruchomości. W konsekwencji na terenie Wolnego Miasta Gdańska, z niemiecką administracją i urzędowym językiem niemieckim, mieszkało zaledwie 8 procent dyskryminowanych Polaków.


Trudną granicę mieliśmy także z Litwą, z którą stosunki dyplomatyczne zostały zamrożone niemal na całe dwudziestolecie po zajęciu przez Polaków Wilna. Niełatwa była sprawa ogromnych Kresów Wschodnich, gdzie zderzały się konflikty Polaków z mniejszościami etnicznymi, szczególnie ukraińską. Sama zaś granica wschodnia, zarysowana w wyniku krwawej wojny polsko-bolszewickiej, budziła cichy niepokój w ciągu całego dwudziestolecia, w obliczu nieprzewidywalnego i barbarzyńskiego wschodniego sąsiada.


Trudne sojusze i samotność

Na forum międzynarodowym Polska znalazła się w niekorzystnej sytuacji: dwaj najwięksi jej sąsiedzi – Niemcy i Rosja (od 1922 r. – Związek Radziecki), nie pogodzili się ze skutkami I wojny światowej i zajmowali wrogie wobec Polski stanowisko, wysuwając wobec niej roszczenia terytorialne i współpracując przeciw zwycięskiej Entencie. Pierwszym etapem tej współpracy był traktat sowiecko-niemiecki w Rapallo z 1922 roku. W tej sytuacji polityka zagraniczna II RP opierała się na sojuszu z Francją z 1921 roku, natomiast pozostałe państwa zachodnie nie były specjalnie zainteresowane stosunkami z Polską.


Ze względu na różnice interesów nie udało się też zacieśnić współpracy z sąsiadami ze wschodniej i środkowej Europy. A mieliśmy się z kim umawiać. Obok Niemiec, z którymi sąsiadowaliśmy na całej granicy zachodniej oraz częściowo na północy, gdzie Niemcy zajmowały dawne Prusy Wschodnie oddzielone od integralnego terytorium Rzeszy polskim „korytarzem” dającym nam dostęp do morza, graniczyliśmy jeszcze z Litwą i Łotwą na północy, Związkiem Radzieckim na rozległej granicy wschodniej oraz Rumunią i Czechosłowacją na południu. Odrębnym bytem prawa międzynarodowego było wspomniane Wolne Miasto Gdańsk.


Rzeczpospolita wielu narodów

Nie mniej skomplikowana była sprawa demografii. Ludność II RP w 1921 roku liczyła 27,2 mln osób, w tym 65 procent Polaków, 15 proc. Ukraińców, 10 proc. Żydów, 5 proc. Białorusinów, 2 proc. Niemców. Pod względem religijnym przewagę liczebną miało wyznanie rzymskokatolickie, obejmujące ok. 62 proc. obywateli. Do obrządku greckokatolickiego należało ok. 12 proc. ludności – głównie Ukraińców, prawosławie wyznawało ok. 11 proc. i ok. 10 procent stanowili wyznawcy judaizmu. Około 3,7 proc. obywateli II RP należało do Kościołów ewangelickich, głównie augsburskiego i reformowanego. Na Wileńszczyźnie były niewielkie skupiska muzułmanów pochodzenia tatarskiego oraz Karaimów. Z rolnictwa żyło aż 64 procent obywateli RP. Stosunkowo dobrze rozwinięty przemysł znajdował się na terenie byłego Królestwa Polskiego, szczególnie w rejonie Warszawy i Łodzi. Słynne Kresy Wschodnie były obszarem zacofanego rolnictwa. Chociaż w Galicji istniały niewielkie ośrodki przemysłu, był to również obszar gospodarczo zacofany i przeludniony. Inaczej było w byłym zaborze pruskim, gdzie znajdowały się główne ośrodki przemysłu – Górny Śląsk – oraz dobrze rozwinięta rolniczo Wielkopolska i Pomorze. Poziom gospodarki polskiej w 1918 r. był bardzo niski ze względu na ogromne zniszczenia wojenne z lat 1914-1918, a także konieczność zastąpienia utraconych rynków państw zaborczych oraz budowy rynku ogólnopolskiego. Wobec wysokich kosztów wojny i odbudowy, budżet państwa wykazywał stały deficyt, pokrywany drukiem banknotów Polskiej Krajowej Kasy Pożyczkowej, co prowadziło do wielkiej inflacji. Inflacja sprzyjała początkowo odbudowie zniszczeń i dobrej koniunkturze, która trwała do połowy 1923r.


Rzeczpospolita wszystkich swych obywateli

 

Tak zróżnicowana Rzeczpospolita, z wieloma narodami w swych granicach, modląca się w kościołach, zborach, cerkwiach i synagogach, rozbita na trzy pozaborcze dzielnice z odrębną mentalnością, przyzwyczajeniami, stopniem rozwoju cywilizacyjnego

i porozbiorowymi reliktami prawa, wkraczała po ponad stu latach nieobecności na arenę dziejową jako samodzielny byt państwowy. W trudzie i znoju budowana przez zdecydowaną większość swych obywateli miała dużą szansę stać się nowoczesnym i wiodącym państwem europejskim. Inne jednak były wyroki historii. Umęczona i podstępnie napadnięta z dwóch stron młoda, dwudziestoletnia Polska wykrwawiała się na oczach wrogiej i obojętnej Europy, wyzywana od „pokracznego tworu traktatu wersalskiego, który na zawsze przestanie istnieć” i wstydliwie zapomniana przez tych, którzy „nie chcieli bić się za Gdańsk”. Jednak przetrwała. Potężny ruch formacyjny i obywatelski II Rzeczypospolitej złożył swą patriotyczną ofiarę we wrześniu 1939 roku, w powstaniu warszawskim, na wszystkich frontach II wojny światowej... Także dlatego dzisiaj możemy z dumą czuć się dziedzicami II Rzeczypospolitej, która wywalczyła sobie niepodległość prawie 90 lat temu.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki