Logo Przewdonik Katolicki

Europa - wzburzony tygiel

Adam Suwart
Fot.

Secesja Kosowa od Serbii każe nam się zastanowić, czy zjednoczonej Europie, której uosobieniem chce być Unia Europejska, grozi wnajbliższych latach rozwój lokalnych nacjonalizmów irozpad struktury dotychczasowych państw, aco za tym idzie nieuniknione konflikty. Sprawa niepodległości niewielkiego Kosowa kazała Europie jeszcze raz...

Secesja Kosowa od Serbii każe nam się zastanowić, czy „zjednoczonej” Europie, której uosobieniem chce być Unia Europejska, grozi w najbliższych latach rozwój lokalnych nacjonalizmów i rozpad struktury dotychczasowych państw, a co za tym idzie – nieuniknione konflikty.



Sprawa niepodległości niewielkiego Kosowa kazała Europie jeszcze raz spojrzeć na skomplikowane i nie do końca uregulowane problemy narodowościowe na terenie dawnej Jugosławii. Ale nie tylko: wiele tradycyjnych państw europejskich z lękiem przypomniało sobie o problemach na własnym podwórku, które co rusz dają o sobie znać, nie tylko w pokojowych demonstracjach i dyplomatycznych petycjach, ale też niekiedy w zamachach terrorystycznych. I choć poza dawną Jugosławią i krajami byłego bloku sowieckiego granice państw europejskich nie zmieniły się prawie wcale od końca II wojny światowej, to jednak wiele państw Europy Zachodniej toczy wewnętrzna erozja narodowościowych separatyzmów. Czy w najbliższych latach możemy zatem doczekać się na mapie Europy nowych, nieznanych dotąd państw?



Od Santiago do Brukseli


Najpowszechniejszą przyczyną konfliktów w Europie jest niepokrywanie się granic państwowych z granicami zasięgu etnicznego. Problem ten jest szczególnie widoczny w Hiszpanii, gdzie radykalne żądania wysuwają Baskowie, ale także jeden z najbogatszych regionów Królestwa – Katalonia z Barceloną, dążąca do silnej decentralizacji i wzmocnienia swojej już wcześniej wywalczonej autonomii. Podobnie w hiszpańskiej Galicji, której stolicą jest słynna miejscowość pielgrzymkowa – Santiago de Compostela – występują ruchy autonomiczne, które ogranicza jedynie słaba pozycja gospodarcza tego regionu.    

W samym sercu zjednoczonej Europy, w Belgii, także zachodzi proces rozkładu. Kraj jest silnie zantagonizowany pomiędzy społeczność Walonów i Flamandów z Flandrii. Ci ostatni nie zadowalają się wywalczoną już wcześniej strukturą federalną Belgii i coraz głośniej domagają się autonomii, a nawet pełnej suwerenności. Sprawa antagonizmów walońsko-flamandzkich stała się przedmiotem kontrowersyjnej akcji medialnej. 13 grudnia 2006 r. belgijska francuskojęzyczna stacja telewizyjna „La Une” w porze wysokiej oglądalności przerwała program, nadając specjalne wydanie dziennika telewizyjnego, w którym poinformowała o jednostronnym ogłoszeniu niepodległości przez parlament Flandrii. Dziennikarze twierdzili również, że belgijska para królewska opuściła pałac i uciekła do Demokratycznej Republiki Konga. Wydarzenie komentowali m.in. znani belgijscy politycy (część wiedziała o mistyfikacji). Emisja programu wywołała duże poruszenie we francuskojęzycznej części Belgii – Walonii. Przeciążona strona internetowa stacji została zablokowana, a kilkadziesiąt tysięcy widzów próbowało dodzwonić się na podawany przez stację specjalny numer telefonu. Dzwoniący mogli usłyszeć nagraną wiadomość, że podawane informacje nie są prawdziwe oraz wyjaśnienie, że celem tej emisji miało być pobudzenie Belgów do dyskusji nad narastającymi różnicami między południową i północną częścią kraju.

   

Od Ulsteru do Sardynii


Od lat napięcia na tle dążeń separatystycznych występują też na Wyspach Brytyjskich. Znany jest problem Irlandii Północnej, gdzie mniejszość irlandzka nie zaakceptowała podziału wyspy w 1921 roku i walczy o przyłączenie sześciu hrabstw Ulsteru do Republiki Irlandii. Tendencje secesjonistyczne występują też w Szkocji i w mniejszym stopniu w Walii. Podobnie od Francji chce odłączyć się Korsyka – słynna wyspa na Morzu Śródziemnym, na której urodził się Napoleon Bonaparte. Choć na wyspie działa kilka ruchów separatystycznych, z których część walczy o swe racje za pomocą zamachów terrorystycznych, to jednak ludność korsykańska podzielona jest w kwestii suwerenności wyspy. W referendum z 2003 roku większość odrzuciła propozycje pogłębienia autonomii. Tendencje uniezależnienia od Francji przejawia też historyczna kraina Bretania, która jeszcze w końcu XVIII wieku zachowywała wiele odrębności.

Problem nie omija też Włoch, które zjednoczone w jedno państwo dopiero w XIX wieku, wcześniej rozdrobnione były na liczne państwa – republiki, księstwa, protektoraty i dominia. Dziś najpoważniejszym problemem dla integralności i niepodzielności Republiki Włoskiej jest dążenie do usamodzielnienia się wyspy Sardynii oraz separatyzm Padanii, czyli północnego regionu Italii, znacznie bogatszego niż zacofane gospodarczo południe.



Od Mołdawii do Gruzji


Choć o niewielkiej Republice Mołdowy, położonej pomiędzy Rumunią a Ukrainą, mieszkańcy zachodniej Europy prawie nie mają pojęcia, także ten kraj ma problemy z utrzymaniem całości swego terytorium. W 1990 roku wydzieliło się z niego odrębne państwo, które ogłosiło własną niepodległość – Republika Naddniestrza ze stolicą w Tyraspolu. Sęk w tym, że tego kraju nie uznało żadne inne państwo na świecie, a powierzchnia, jaką zajmuje Naddniestrze, jest pasem ziemi o długości około 200 km i średniej szerokości dochodzącej maksymalnie do 15 km. Napięte problemy etniczne występują też w państwach wielonarodowych. To dlatego borykająca się z tego typu problemami Hiszpania czy Słowacja, nieradząca sobie z mniejszością węgierską w swych granicach, nie poparły niepodległości Kosowa, mimo że uczyniła to większość państw Unii Europejskiej.

Tendencje separatystyczne występują też na rubieżach Europy. Z terytorium Gruzji chciałyby wydzielić się dwa odrębne państwa – Abchazja i Osetia Południowa. Parlament tego ostatniego kraju ogłosił nawet kilka dni temu, wykorzystując tak zwany precedens Kosowa, niepodległość, apelując do kilku innych krajów o uznanie tego aktu samostanowienia. Aspiracje niepodległościowe Osetii i Abchazji wspiera Rosja, mająca swoje interesy na Kaukazie i zapewne zainteresowana osłabieniem dumnej Gruzji, której dzieje sięgają II tysiąclecia p.n.e. i która już w IV wieku przyjęła chrześcijaństwo.



Złudzenie jedności


Widać wyraźnie, że po ponad 60 latach od zakończenia II wojny światowej i uzyskania trudnego pokoju, w Europie podskórnie drzemie wiele konfliktów na tle narodowościowym. I choć niektóre państwa, jak Czechosłowacja, rozpadły się w warunkach pokojowych, to należy się spodziewać, że w innych przypadkach może nie być już tak łatwo mniejszym grupom etnicznym wybić się na niepodległość. Mit zjednoczonego w ramach Unii Europejskiej kontynentu, zarządzanego z jednego ośrodka, może tyle szybko, co niespodziewanie okazać się kruchym życzeniowym myśleniem unijnych biuro- i technokratów. Siła narodowych namiętności zwanych nacjonalizmami może się okazać większa niż jakakolwiek doskonała ideologia czy laicka parareligia, obmyślona w zaciszu ekskluzywnych gabinetów brukselskich, strasburskich czy paryskich. Pytanie, czy w Europie powstanie kilkanaście nowych państw ze swoimi hymnami, językami narodowymi, flagami, parlamentami i własną kulturą, wciąż pozostaje niebezpiecznie otwarte.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki