Logo Przewdonik Katolicki

Bo w Ameryce to...

ks. Wojciech
Fot.

Odbieram telefon i słyszę głos: ze znamiennym powitaniem: Proszę księdza, czy może ksiądz nam pomóc w adopcji dziecka. Tak, chętnie.... Bo my byśmy chcieli, aby dziecko było.... Wówczas podaję informacje co robić , by kiedyś pragnienie adopcji mogło się spełnić. Kieruję do instytucji, które zajmują się tymi sprawami. * Odprawiam...

Odbieram telefon i słyszę głos: ze znamiennym powitaniem: „Proszę księdza, czy może ksiądz nam pomóc w adopcji dziecka”. „Tak, chętnie...”. „Bo my byśmy chcieli, aby dziecko było...”. Wówczas podaję informacje co robić , by kiedyś pragnienie adopcji mogło się spełnić. Kieruję do instytucji, które zajmują się tymi sprawami.

*


Odprawiam Mszę św. w jednym z kościołów, w którym duszpasterzuje mój kursowy kolega. Z drugiej czy trzeciej ławki naprawdę serdecznie uśmiecha się do mnie dwoje dzieci. To Dorota i Marcin, których pamiętam jeszcze, gdy pracowałem w domu dziecka. Od kilku lat mają swoją rodzinę. Są szczęśliwe.

*


W Polsce bezdzietnych małżeństw jest około 23 proc. Różne są tego przyczyny. Te najbardziej tajemnicze dotyczą psychiki kobiety. Lekarze próbują dociec, dlaczego mimo braku przeszkód somatycznych małżeństwo nie może mieć potomstwa. Gdy następuje adopcja, cudze dziecko już jest w domu, ku zdumieniu zainteresowanych następuje poczęcie. Mimo wielkiej liczby małżeństw, które nie mogą mieć dzieci, chęć adopcji wyraża zaledwie... 2 proc. Czy tak trudno pokochać cudze dziecko?

Nie wszystkie małżeństwa są zdolne stworzyć rodzinę adopcyjną. Moim zdaniem tylko niewielka liczba osób samotnych jest predysponowana do adopcji dziecka. Do trwałej miłości cudzego dziecka potrzeba wiele wysiłku i ofiary. Stąd długa droga różnych działań psychologicznych, wywiadów środowiskowych, procedur prawnych, dzięki którym małżeństwo ma możliwości poznania swoich zdolności do adopcji, a placówka, która przekazuje dziecko, uzyskuje wiedzę pozwalającą przekazać dziecko, w cudze serce.

Jakkolwiek spojrzymy na domy dziecka, wiele z nich mogłoby przestać istnieć albo zamienić się na świetlice środowiskowe bądź terapeutyczne. By zaś tak się stało, pragnienie adopcji powinno wyrażać nie 2 proc., ale 22 proc. małżeństw. Niestety, liczba ta wydaje się niebotycznie wielka.

Piszę te słowa zbulwersowany i pełen oburzenia na decyzję brytyjskiego rządu, zatwierdzającego ustawę, na mocy której od kwietnia br. pary homoseksualne będą mogły adoptować dzieci. Z obawą stawiam sobie pytanie: czy do nas też to przyjdzie?

A co z tą Ameryką w tytule? W USA rodzice, którzy wyrażają gotowość adopcji, nie mogą dziecka wybierać! Jak miłość to miłość, nie na niby, ale na zawsze, nie do czasu, ale do końca, nie dla siebie, ale dla ciebie...

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki