Groby jak katedry są znakiem, że człowiek nie umiera. Że życie, które widzimy, to tylko wstęp do dalszego ciągu, który na pewno nastąpi. Oni to już wiedzą – ci, których życie Kościół sprawdził i odważył się ogłosić, że są w niebie. Wiedzą i ci, co do których możemy mieć taką nadzieję, nasi bliscy i kochani, którym zapalamy światełko na grobach i którzy w czyśćcu czekają na ostateczne spotkanie. Oni już przeszli poza granicę tajemnicy.
A my jeszcze tutaj. Tylko przejściowo. Stawiamy katedry i marmurowe pomniki. I nadal możemy wybierać kierunek naszego życia. Ich bieg się zakończył. Ci, którzy odebrali już swoją nagrodę, proszą za nami. A ci, którzy nie zawsze udźwignęli ciężar swojego chrztu i którzy odeszli ze sprawami niedokończonymi, liczą na nas, bo sami już nic nie mogą. My możemy dla nich wyprosić niebo – naszą modlitwą, odpustem zupełnym. To może być nasz ostatni prezent miłości – niebo dla nich.
Wszystkich Świętych to nie jest smutne święto – to święto spotkania z tymi, którzy są po drugiej stronie, święto wzajemnego obdarowania się Bogiem. Zapalmy na grobie światełko miłości. I nie wspominajmy, ale prośmy Boga, żebyśmy mogli znów wszyscy się spotkać, w piękniejszym i wiecznym świecie.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.









