Złączeni w miłości Chrystusa (12)

Ks. Mirosław Łaciński, kanonik honorowy Kapituły Konkatedralnej w Ostrowie Wlkp.

Pochodzę z Poznania. Chrzczony byłem w parafii pw. św. Marcina, ale później, w latach szkolnych i ministranckich, należałem do parafii farnej. Dopiero po wojnie kończyłem szkołę podstawową i tam też spotkałem się z moim późniejszym kolegą seminaryjnym i księdzem Michałem Tschuschke; razem...
Czyta się kilka minut

Ks. Mirosław Łaciński, kanonik honorowy Kapituły Konkatedralnej w Ostrowie Wlkp.

– Pochodzę z Poznania. Chrzczony byłem w parafii pw. św. Marcina, ale później, w latach szkolnych i ministranckich, należałem do parafii farnej. Dopiero po wojnie kończyłem szkołę podstawową i tam też spotkałem się z moim późniejszym kolegą seminaryjnym i księdzem Michałem Tschuschke; razem też uczyliśmy się w liceum. Byliśmy również ministrantami. Natomiast potem, co było dla mnie bardzo ważnym przeżyciem i doświadczeniem, służyłem także ks. Władysławowi Śpikowskiemu, mojemu prefektowi, w kapliczce w kamienicy przy ul. Zielonej, gdzie byłem lektorem. Tam codziennie rano podczas Mszy w języku łacińskim czytałem teksty liturgiczne po polsku, żeby ludzie lepiej rozumieli Eucharystię.

Wstąpiliśmy do seminarium nawzajem nie wiedząc o tym, bo to były czasy stalinowskie, kiedy raczej nie ujawniało się za bardzo takich planów. Ja np. jako oficjalną wersję podawałem, że po maturze wybieram się na astronomię.

Dowiedzieliśmy się, że zostaliśmy przyjęci do seminarium, będąc na obozie szkoleniowym w Chorzowie, gdzie przymusowo po maturze, w ramach tzw. Służby Polsce, jako młodzi „ochotnicy”, budowaliśmy piec hutniczy.

Po święceniach moją pierwszą parafią wikariuszowską (i pierwszą miłością!) był Kórnik. Następnie po przeszło trzech latach zostałem przeniesiony do Kościana. Potem był już Poznań: parafia pw. Bożego Ciała, Świętej Trójcy na Dębcu i w końcu Matki Bożej Bolesnej na poznańskim Łazarzu. Stamtąd arcybiskup skierował mnie, również jako wikariusza, do parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa i Wszystkich Świętych w Mąkoszycach (obecnie jest to diecezja kaliska). Tam po kilku miesiącach zostałem mianowany proboszczem i taki stan rzeczy trwa od 37 lat. Znam tu wszystkich parafian, większość to moi uczniowie, którzy teraz prowadzą swoje dzieci do ślubu; wielu z nich odprowadziłem już na cmentarz. Wielką radością, a zarazem bardzo wzruszającą chwilą, był dla mnie mój złoty jubileusz, wspaniale przygotowany przez parafian, za co jestem im ogromnie wdzięczny. Teraz czas mi już przejść na emeryturę.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 36/2007