Wakacyjne spotkanie ze Słowem Bożym

Z księdzem Antonim Dydyczem, biskupem drohiczyńskim, przewodniczącym Zespołu ds. Apostolstwa Trzeźwości, rozmawia Adam Suwart

W Księdze Powtórzonego Prawa, którego wersety czytane są w tę niedzielę w kościele (Pwt 30,10-14), mowa jest o słuchaniu Słowa Bożego. Czy ludzie współcześni nadal uzdolnieni są do słuchania tego, co poprzez Pismo Święte mówi do nas sam...
Czyta się kilka minut

Z księdzem Antonim Dydyczem, biskupem drohiczyńskim, przewodniczącym Zespołu ds. Apostolstwa Trzeźwości, rozmawia Adam Suwart

W Księdze Powtórzonego Prawa, którego wersety czytane są w tę niedzielę w kościele (Pwt 30,10-14), mowa jest o „słuchaniu Słowa Bożego”. Czy ludzie współcześni nadal uzdolnieni są do słuchania tego, co poprzez Pismo Święte mówi do nas sam Bóg? Czy to słuchanie nie jest nazbyt sporadyczne, wybiorcze?

– Kolejna niedziela wakacyjna przypomina nam słowa Mojżesza, skierowane do lu­du, który z różnym natężeniem duchowym podchodził do nich. Raz był bardziej skłonny je przyjąć, a przy innej okazji traktował je dość bezceremonialnie. W tym wypadku Wódz Izraelitów domaga się: „Będziesz słuchał głosu Pana Boga swego, przestrzegając Jego poleceń i postanowień...”. Jednocześnie podkreśla, że to słu­chanie jest w zasięgu możliwości Ludu Wybranego. Oczywiście, wystarczyła tylko jakaś nieobecność Mojżesza, aby o wszystkim zapomniano.

Niemniej jednak Mojżesz kładzie nacisk na konieczność łączenia słuchania Słowa Boże­go z zachowywaniem Bożych przykazań. A to nie przychodziło łatwo i nadal nie spra­wia radości współczesnym słuchaczom Słowa Bożego. Słowa Bożego bowiem nie można słuchać bez przenoszenia jego treści w życie, bez przepajania nim całego na­szego postępowania, całego istnienia.

Taką możliwość zawdzięczamy Chrystusowi, ponieważ „wszystko w Nim ma istnienie”, pisze św. Paweł do Kolosan. Jakość więc słuchania Słowa Bożego nie zależy od epok, ani od cywilizacji, ale jedynie i wyłącznie od ludzkiej umiejętności łączenia Słowa Bożego z życiem. A w tej dziedzinie kłopoty są wciąż takie same.

Ewangelia św. Łukasza pyta nas, co czynić, aby osiągnąć życie wieczne? Dlaczego ludzie zadają sobie to pytanie tak rzadko; do tego stopnia, że wydaje się, iż podobne rozważania eschatologiczne są już dzisiaj domeną tylko filozofów i świętych?

– Świadczy o tym pytanie z dzisiejszej Ewangelii: „Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?” Nie wiem, czy dawniej ludzie częściej to pytanie zadawa­li aniżeli dzisiaj? Ewangeliści tylko raz zanotowali takie pytanie. Co dowodzi, że w tamtych czasach też nie musiało być ono powszechnie wyrażane, gdyż mniemam, iż ongiś i teraz jest ono zawsze obecne swoją treścią w każdym człowieku. Być może o sprawach wiecznych częściej mówią i piszą filozofowie, ale to nie znaczy, że tym żyją. Natomiast święci najzwyczajniej tą prawdą żyją. Zawsze jednak było dość dużo ludzi, którzy znajdowali się „pomiędzy” filozofami i świętymi. W działalności duszpasterskiej warto nad tym pomyśleć, w jaki sposób zmniejszyć dystans pomiędzy filozofią a życiem i pomiędzy większością chrześcijan a świętymi. W przekazie na­tomiast wiary eschatologia nie może być traktowana jako coś końcowe, czyli ostateczne, ale jako coś, co daje najprawdziwszy początek, początek nieśmiertelności w szczęściu.

W Ewangelii na dzisiejszą niedzielę pojawia się też Przypowieść o miłosiernym samarytaninie. Co dla chrześcijanina w XXI wieku powinno znaczyć słowo „bliźni”?

– W tym wypadku z pomocą śpieszy nam Przypowieść o miłosiernym samarytaninie, ceniona wyjątkowo przez Jana Pawła II, który w swoich pismach najczęściej do niej się odwołuje. Rzeczywistość i pojęcie „bliźni” – są wyjątkowo nośne w naszych czasach. Wystarczy odwołać się do jakichkolwiek inicjatyw chary­tatywnych. Tymczasem samo słowo niepotrzebnie uległo petryfikacji językowej. I z tego względu należy je wymieniać na rannego przy drodze, poszkodowanego z racji powodzi lub trzęsienia ziemi. Nie można zaś wymagać od dobrego samarytanina, aby stracił coś ze swojej charyzmy i uroku tylko z tego względu, że mamy kłopoty w znajdywaniu właściwych słów dla określonych treści. Słowa powinny zawsze nadążać za życiem, a nawet prostować ścieżki.

Bp Antoni Pacyfik Dydycz, urodził się w 1938 r. w Serpelicach na Podlasiu. Święcenia kapłańskie przyjął w 1963 r. w Łomży. Jest magistrem socjologii KUL i doktorem historii Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika w Toruniu. Wywodzi się z zakonu kapucynów. Był prowincjałem tego zgromadzenia w Polsce, a przez 12 lat definitorem generalnym zakonu kapucynów w Rzymie.

Po powrocie z Rzymu, został w 1994 roku biskupem drohiczyńskim. W Konferencji Episkopatu Polski jest m.in. przewodniczącym Zespołu ds. Apostolstwa Trzeźwości, delegatem ds. Duszpasterstwa Trzeźwościowego, członkiem Komisji ds. Instytutów Życia Konsekrowanego. O swojej diecezji powiedział: „ewangeliczny siew, bez oglądania się na bieżące skutki, jest najważniejszy. A najlepszą drogą do zwycięstwa ducha nad materią jest troska o uświęcanie naszego życia we wszystkich wymiarach. Chcemy więc zaludniać naszą diecezję świętymi, a świętością «zarażać» każde kolejne pokolenie”.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 28/2007