Bluźnierstwo

Wyśmiewanie religii, jej świętych symboli, wydaje mi się czymś niesmacznym i głupim. Wyszydzanie wiary milionów ludzi jest wyrazem pogardy i ograniczenia. Ta opinia, pochodząca bynajmniej nie od jakiegoś klerykała, ale od Agnieszki Holland, przypomniała mi się, gdy jedno z pism postanowiło, w aurze skandalu, powrócić na rynek i na okładce zamieściło bluźnierczy fotomontaż obrazu...
Czyta się kilka minut

Wyśmiewanie religii, jej świętych symboli, wydaje mi się czymś niesmacznym i głupim. Wyszydzanie wiary milionów ludzi jest wyrazem pogardy i ograniczenia. Ta opinia, pochodząca bynajmniej nie od jakiegoś klerykała, ale od Agnieszki Holland, przypomniała mi się, gdy jedno z pism postanowiło, w aurze skandalu, powrócić na rynek i na okładce zamieściło bluźnierczy fotomontaż obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Wyjaśnienia redakcji, która publikując takie zdjęcie, nie zamierzała – jak twierdzi – obrażać uczuć ludzi wierzących, są tak żenujące, że szkoda atramentu na dyskusje na takim poziomie.

Przy tego typu publikacjach najczęściej przywoływane jest prawo do wolności słowa. Nie wchodząc w tym miejscu w dyskusję, czy taka wolność nie powinna być ograniczona wrażliwością innych ludzi, trzeba powiedzieć, że jest to wolność bez odpowiedzialności. To znaczy niektórym dziennikarzom, artystom, najczęściej beztalenciom, wydaje się, że wolno im wszystko, a czytelnikom czy też odbiorcom nie wolno się obrażać i protestować. Kto się obraża, ten będzie nazwany wrogiem wolności i demokracji, fundamentalistą i ciemniakiem. Jednak w tym przypadku, jak w innych podobnych nie o wolność chodzi. Takie wyjaśnienia prosimy kierować do bardziej naiwnych od siebie. Chodzi o atmosferę skandalu, wrzawy medialnej, naruszenia kolejnego tabu, a nade wszystko o darmową reklamę i pieniądze.

Dlatego dzisiaj nie wystarczy tylko protestować słownie, niekiedy niemrawo i bez przekonania, jakby się obawiało, że posądzą nas o zaściankowość. Mamy do dyspozycji także inne środki, więc z nich korzystajmy. Ludzie wierzący, ale i wszyscy, którzy tego typu publikacjami czują się dotknięci, powinni zajmować jasne stanowisko wobec tych wszystkich firm, które zamieszczają swoje reklamy w takich pismach. Ich produktów kupować nie będziemy. Grzecznie, ale stanowczo. I taką reakcję mamy już w tym przypadku. Na stronie www.tolerancja.net znajdziemy gotowe formularze, które po podpisaniu można skierować do firm reklamujących się w piśmie. Efekty już są i firmy wycofują swoje reklamy. Protest można zresztą rozszerzać dalej. Nie będziemy dokonywali żadnych zakupów w kiosku, sklepie, który prowadzi sprzedaż tego typu pism. Pamiętajmy, że katolicy, ludzie wrażliwi na sprawy święte, to w naszym kraju także ogromna rzesza potencjalnych klientów, z którymi muszą liczyć się producenci, jeśli chcą sprzedawać swoje towary. Tak, aby na przyszłość stało się jasne, że jeśli ktoś chce zarobić na bluźnierstwie, to może się mocno przeliczyć.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 8/2006